login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

1997-08-02 Zatoka: Statek (TechnoWest)

La (albo wow), myślał by kto impreza na statku - ale odjazd. W istocie sam pomysł nęcący, ale cena kompletnie odstraszająca. 100 nowych złotych to jednak przesada. Podobno względy ekonomiczne. Można było wpuścić tylko 300 osob z czego 100 to obsluga, dee jaye i zaproszeni goście (między innymi ja). Istniały obawy, że będzie to istne warszawsko - gdyńskie "beverly hills" - bo kogo normalnego stać na tak drogi bilet. Naszczęście publika nie była aż tak straszna (moze dlatego, że było sporo osób mi znajomych, zarówno z 3miasta jak i z Wa-wy). Statek, a właŚciwie prom nazywał się ...e zapomniałem ale jakoś na K... i przypłynął z co najmniej półgodzinnym opóźnieniem. Byli tacy, co liczyli, że wogóle nie przypłynie (patrz fotograf Gazety Morskiej). Następnie proces "musztrowania", który ciągnął się jak flaki z dinozaura (jedno baaardzo kontrolowane wejście). W efekcie słynny rejs rozpoczął się po 23. Ha rejs to dużo powiedziane. Statek wypłynął na środek zatoki i zamarł (czasem zmieniał ustawienie tj obracał się, ale głównie tkwił w jednym miejscu). Za wyjątkiem podpłynięcia do Gdyni (gdzie RMF miał inwazję). Potem wszystko wróciło do normy (czyli postój na środku zatoki). Tyle może spraw organizacyjno-podróżniczych. Czas na muzykę, bo powinna przykuwać uwagę. Tak prawdę mówiąc tylko dla kilku osób istotne było kto i jak gra. Większość ludzi którzy się tam znaleźli to zaproszeni dziennikarze, których starano się przekonać do techno/house i "technicznego" stylu bycia. OczywiŚcie druga grupa (może nawet liczniejsza to swykłe snoby, które musiały się znaleść na takiej imprezie bo uchodziła za atrakcję sezonu a nie wypada się pokazać przed znajomymi róznych płci bez zaliczenia Statku) Co dee jayow to jest oczym mówic. Na dzień dobry, gdy podpływał statek i odbywało się musztrowanie gral swe miękkie hałsiki dj AIR (zwany także Jego Wysokosć - w końcu to dzięki niemu organizowane są TechnoWestowe imprezy). Gdy łajba ruszyła dla mas zaczął grać budapesztański SLAM JR (który wychwalany był dłuo przed imprezą) - dicho to wszystko co miał do zaproponowania (oczywiŚcie w hałsowym wydaniu) - na początek dzwięki nie męczące i rozkręcające imprezkę (przecież nie wszystkie osoby tam zebrane kumają coś z techno). Potem nieco straciłem nad tym wszystkim kontrolę bo zaszyłem się pod pokładem aby powegetować z moja piekną SHIVą przy junglowym secie rewelacyjnego ANDY SLATE-a (było nieco kłopotów z gramofonem - wesoło przeskakująca igła - ale nie psuło to specjalnie odbioru). W tym czasie na górze zmiana TOMMY BOY, który rownież grał miałki house ( nawet dalo sie slyszec hałsowy remix super hitu OLIVE "you're not alone") nad ranem ok 4 TOMMY BOY zszedł na dół, aby pograć trochę jungielków (nie jest tak dobry jak ANDY) - nie wytrzymał długo, bo po pół godzinie zaczął grać te same numery, które grał na górze kilka godzin wczeŚniej. Popsuł w moim odczuciu wypoczynkową atmosferę. W między czasie na dole dał popis swych umiejętnoŚci (przyzwoiych) ...AIR Zaskoczyło mnie to kompletnie, że taki promotor house lubi sobie pograć jungielki. Za to plus - nie lubię zamkniętych na muzykę ludzi. No dobra to wszystko wyglada miło, ale nie było bomby. Narazie. Gdy tak sobie wegetuję przy stoliku (zażerajac się owocami) wpada dj $ (tak zwany SYFON) z okrzykiem "ty Drągal choć na górę i zobacz co ten "czarnuch" odpierdala z gramofonami!!!!!!" Wypadłem w te pędy, dostałem się pod konsoletę - o dostałem po uszach i oczach. Anthony SHAKIR (bo o nim mowa) z Detroit grał ...detroit :), ale grał tak jakby na swą pierwszą komunię zamiast zegarka dostał gramofony. Jego tricków nie da się opisać to trzeba zobaczyć (zajebiste zabawy płytami z przestawianiem na przeciwtakt). Zgrywanie do bitu robił niemal automatycznie wciągu kilku sekund (właŚciwie zgrywał je na żywo) grając po 2 minuty z utwotu i ciągle je zmieniając! Zastanawiało mnie tylko jedno czemu nie on wybiera płyty tylko dwaj kolesie stojący za nim (czyżby miał ułożony repertuar czy też zaufanych pomocników), ale nie coś tu nie gra. Przecież ci pomocnicy to SLAM Jr i TOMMY BOY (co jest grane)? Po chwili dj $ w wielkiej tajemnicy wyjawił mi, że SHAKIR doleciał do Polski ale jego flycase z płytami NIE!!! Wyobraźcie sobie teraz kolesia, który gra zajebiście (z trikami etc.) z nie swoich płyt!!! Ale to potrafią tylko czarni (taka panuje powszechna opinia). Tą szokujacą wiadomoscią konczę i chętnie zobaczył bym SHAKIRA grającego swoje rzeczy. A ha dzięki dla mojej SHIVy za to, że rejs nie dłużyl się ani odrobinę.
PS. Statek dobił do mola w Sopocie po 5:00, a ci co chcieli udali sie na "after hours" do Sfinksa gdzie grali acidowo progresywni hamburczycy EL-DIAVOLO i JANI, lecz zastąpieni zostali przez zało-gę ze staku m.in. SLAM Jr ze swoim disco housem. Impreza miała trwać do 14 ale ja uciekłem o 8 spać. to pa pa.

Drwal

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team