login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

1997-11-29 Kaponiera: Houseowo junglowo

Ha ! To byla impreza .... Na początku, nim dotarłem do środka zaskoczyli mnie wyczekujący przed wejściem ludzie (O 20.00 na tym zimnie, że też chce im się tak ślęczeć całą godzinę?! ). No cóż szybko znalazłem się w środku i tu... niespodzianka !!! Na wstępie zostałem zaskoczony przez kolesia ze sfinksa, który właśnie dostrajał nowy sound system na górnym parkiecie. Tak, to jest to ! Sześć nowych kolumn ustawionych w ten sposób, aby każdy kto znajdzie się przy drzwiach szybko ruszył na parkiet. Nad wejściem umieszczono również nowe oświetlenie ( Dwa 1kW stroboskopy z synchronizacja do dźwięku, oraz kilka innych gadgetow ). Po około pól godzinie, gdy już w końcu udało się całość zestroić tak, że ściana dzwięków przyprawiała niemal o zawał swoim natężeniem zaczęli pojawiać sie DJ-e. Z dolnego parkietu natomiast znikła część wystroju, ale DJ-ka nadal stała juz na nowym miejscu. No ale czas przejść do imprezki. Góra została opanowana przez House i Niemieckie Techno, podczas gdy na dole rządziły Jungle, oraz BrakeBeat'y. Nazwa podana na Flyersie "Jungle Fever & House Floor" doskonale oddawała klimat całosci. Gdy zaczęli wpuszczać ludzi (od otwarcia przez ok. godzinę przed wejściem był tłok) na górze rozpoczął Wiktor. I wszystko by było doskonale, gdyby nie fakt że w pewnym momencie zabrakło prądu !!! Jak się w chwilę później okazało poszły bezpieczniki, a że instalacja elektryczna jest z czasów wojny to trochę minęło nim usunięto usterkę. Już zaczęły sie obawy, czy ludzie nie zrezygnują czasem i pójdą sobie, ale w końcu znów mieliśmy stały dopływ prądu i muzyka popłynęła w tempie ok. 120 BPM-ów... Dość śmiesznie się złożyło, że dostałem nadzór nad oświetleniem, którego jeszcze nik jakoś nie rozgryzł ( Miałem więc trochę z tym niezłej jazdy ), co na początku nie zabardzo mi odpowiadało. Gdy jednak parkiet iloscią ludzi zaczął przypominać Sfinksa z jego najlepszych dni, stwierdziłem, że mam jedno z najlepszych miejsc (na kolumnie przy DJ-ce). Dzięki temu miałem nadzór nad wszystkim, a pozatm mogłem sobie podziwiać balony, których było całkiem sporo. Czas na muzykę: Wiktor puszczał swoje House-owo Garage-owe kawałki do ok. 11.30 i w tym czasie naprawdę wszyscy się nieźle bawili podrygując i wyginając rytmicznie. Następnie przyszła kolej na Afro, który w końcu zawitał w Kaponierze. Niestety mam wrażenie iż zrezygnował on chyba z czystych House-ow na rzecz bardziej mocnych utworów. Tymczasem na dole grali Thompson (Pogrywający z CD wszelakie hity jak np. Smack My Bitch Up, czy Born Slippy), którego po jakimś czasie zmienił Tsar, grający w końcu Jungle (Niestety nie słyszałem jego setu, bo w tym momencie "useksualnialem" się ( jak to zwykł mawiać Michael ) do świtenych Garage-y zapuszczanych przez Wiktora. Miejsce Tsar'a o bliżej nieokreślonej godz. zajął w końcu nasz gość DJ Migelo ( którego też nie słyszałem ), bo bawiłem się nadal na górze. Gdy jednak Afro zakończył swojego seta i jego miejsce zajął Geeza stwierdziłem, że nadszedł czas na zmianę klimatów. Oj !!! Nie było to może takim dobrym pomysłem... Wyskakałem się tam tak, że ledwo pamiętam co lepsze kawałki z tamtego seta... ( Aczkolwiek Ready or Not w Junglowym rmx-ie to chyba zapamiętał każdy, kto wtedy słyszał). Okolo 4.30 naszego gościa z południa zmienił DJ Rat, ale w sumie nie zagrał na dole zbyt długo bo już po piątej zamknięto dolny parkiet. Tak nawiasem mówiac przypadkowo razem z Michaelem przez pewien czas robiliśmy tam za barmanów (Co musiało nieźle skuźlać stałych bywalców :-) ). No o 5.30 na górze w końcu zmiana ( Geeza dopuścił Rat'a do konsoli bo już nie mógł grać. ). Rat na początku szczęśliwy pogrywał całkiem nieźle ( jak na niego ), ale gdy na zegarku wybiła 8.00 rano puszczał już ledwo co.... Tymczasem na parkiecie nadal bawili się ludzie. Fakt faktem, że zostało ich już może z 50 osób, ale to i tak zadziwiające ... Około 8.30 jednak Rat definitywnie powiedział Nie (Skończył mu się materiał, a płyty puszczał jedna po drugiej prawie nie miksując). Ludzie chcieli się bawić dalej, ale nie było DJ-a tak więc pół godziny przed dziewiątą zakończono House-owo Junglową imprezkę w Kaponierze.
PS. Była to jedna z najlepszych imprez dotychczas tam zorganizowanych, a jeśli będa lepsze, to .... No będzie to napewno niezły klub.

Allan

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team