login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

1997-12-13 Kaponiera: Goa z Malborka

Oho, sobota 13-ego - juz się bałem, kiedy opuściłem dom... Na szczęście nie jechałem sam, tylko z grupką starych przyjaciół i można było zacząć rozmyślać, czy imprezka będzie cool czy cold :). Flyersy, które można było podziwiać już od tygodnia zapraszały na imprezkę całkowicie poświęconą muzyce goa. Wielkie logo spirit-zone na plakatach obiecywało niezłą muzę, więc chyba wszystko ok... Na wejściu niemiła niespodzianka, bo wjazd aż 15 zł i to bez wcześniejszych zapowiedzi - niektórze się nieźle zdziwili. Jak się okazało jump był znowu organizowany przez Marlbork i w związku z tym chciałbym dać od siebie parę gorzkich słów:. - first of all drogi wjazd, - chujowe oświetlenie (sorry za słowo, ale to trzeba nazawać po imieniu - Rat nie cenzuruj !). Jednak jak się okazało później, Marlbork nie będzie już organizować imprez w Kaponierze i bardzo dobrze! Nic to, mieliśmy się dobrze bawić, bo muza ok, (mimo, że goa znudziło mi się już dawno), poza tym miał grać Dreddy a ten facet kręcić płytami potrafi. Razem ze znajomymi zajęliśmy strategiczne pozycje na górnym parkiecie i zaczęliśmy wielkie oczekiwanie - no wiecie jakiś taki kawałek, który porwie w tan:). Gdzieś tak od połowy pierwszego setu Dreddiego zacząłem się wykręcać na parkiecie, bo muza strasznie kręciła - po prostu Dreddy zagrał zajebiście. Niestety w tym czasie dokonałem rozpoznania bojem dolnego parkietu, gdzie pogrywał Vayan z kraju na zachód od Polski (Vaterland:)))). Facet miał całkiem niezłą technikę, ale kombinacja kiepskiego oświetlenia - brak mocnych stroboskopów i jasno jak w dzień + nieciekawy dobór materiału (pryznajmniej w moim subiektywnym odczuciu osłabiała doznania). Za to na górze po Dreddim puścił Drwal - materiał fajny, trochę znanych kawałków trochę nieznanych i serio zajebista zabawa z mixerem. Wystarczyło, żeby Drwal pokręcił trochę potencjometrami na mixerxe, a już znany kawałek nabierał całkiem nowego wymiaru. Tak więc mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że do jego setu bawiłem się najlepiej :)). Po Drwalu zagrał Rough (Raf) i muszę powiedzieć, że też bardzo fajnie pokręcił - ostre, szybkie, czadowe.. i wkręcające dźwięki, które nie pozwalały na zbyt szybkie opuszczenie parkietu z jednej strony, ale z drugiej mogły spowodować palpitację serca lub trwałe uszkodzenia mózgu :-D. Tak się fajnie bawiłem, że po niewczasie zaorientowałem się, że coś tu nie gra na tej imprezce - no bo w końcu goa w najlepszym wydaniu, zajebiści DJ-e, ale.. Trochę zabrakło klimatu, zresztą tak samo jak na poprzedniej imprezie, którą organizował Marlbork - i dobrze, bo podobno nie będą już zapraszani do Kaponiery. Ludzi też nie było zbyt dużo, bo po przerwie znowu była house'owa biba w Sfinksie, która zabrała trochę ludków z poprzednich tygodni - szkoda, bo trochę stracili. Prawdę mówiąc ze względu na klimacik spadałem już około 4 rano - namawiałem kolesia (a właściwie jego samochód), żeby na chwilę podskoczyć do Sfinksa, ale lewar nie chciał :-(.
PS A dzień wcześniej były w Kaponierze urodziny Ozy i Messuny (jeszcze raz wszystkiego najlepszego) - całkiem fajna muzyczka i mówię Wam taaaaakie balony...
ocena: 2 ufoki za balony :-D

Michael

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team