login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

1997-12-20 Kaponiera: Mocno, szybko, sporo 303

Ale czad - normalnie na początku zapowiadała się niezła stypa, bo ludzie trochę nie dopisali (między innymi parę osób sobie poszło) - za to potem jaki jump!!! Całość odbywała się pod hasłem bezpośredniego uderzenia (direct beat) i było to hasło idealnie dobrane. Na początku pomieszał trochę Drwal nadając znakomite łamańce - szkoda tylko, że było jeszcze mało ludzi (początek) i prawie nikt się nie bawił - coś takiego powinno lecieć dobrze po północy. Po Drwalu zaczęło się na dobre. Muszę tu zaznaczyć, że bawiłem się tylko u góry, bo muzyka nie pozwalała mi opuścić parkietu :). Wpadłem tylko na chwilę na dół i nawet nie posłuchałem sobie Ptaha, ale who cares? Kolejność u góry była chyba: Atan, Geza, Extase, chyba znowu Atan i ... nie pamiętam, zresztą o 5 się zmyłem, bo już nie mogłem ustać na nogach. Wszyscy zagrali po prostu zajebiście i co najważniejsze trzymając się tej samej estetyki. Najczęstsze dźwięki tego wieczoru można by w skrócie określić - mocno, szybko, sporo 303 (ale nie natrętnej) przy eufemistycznie mówiąc oszczędnej melodyce. Całość sprawiała wrażenie jednego, chyba 5-godzinnego seta, który był tak energetyczny, że miałem problem z udaniem się do baru po coś do picia - ciągle sobie powtarzałem "po tym kawałku, bo jest super" :) Na początku co prawda nie było zbyt wielu ludków, ale od chyba 23 było akuratnie (przynajmniej u góry), tzn. na parkiecie akurat tyle techników, że nie było pusto z jednej strony, a z drugiej było na tyle przestrzeni, żeby nie wpadać co chwila na kogoś. Warto dodać, że party było o tyle ewenementem, że dolny parkiet zamknięto przed górnym (sic!) - przecież zawsze było na odwrót.

Michael

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team