login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

1997-12-31 Kaponiera: Sylwester '97

Hmm... powoli dochodzę do siebie po tej napewno niezapomnianej imprezie - dzisiaj jest 3.01 a ja nadal jestem trochę zakręcony. W Kaponierze byłem gdzieś tak o 19.30, czyli jeszcze przed otwarciem. W tym czasie spekulowaliśmy ze znajomymi ile zostało sprzedanych wejściówek i czy frekwencja będzie akuratna, bo nie wiem jak wy, ale ja to lubię się bawić przy sporej publiczności. Jak się okazało stawiło się sporo ludzi, jeszcze więcej znajomych - oj było komu składać życzenia o północy :-) Na początek pobawiłem się do lekkiej muzyczki podawanej przez Afro - m.in. sporo Daft Punk. Potem tak jakoś bawiłem się na dole, chyba grał D-XTC, ale głowy nie dam, bo strasznie zakręcony byłem z oczywistych względów (zresztą nie ja sam). Parę minut przed północą otworzyliśmy sobie szampana - nawet był francuski i jakiś rocznik miał, ale nie z tej prowincji co trzeba - ważne, że mieliśmy pod co życzenia składać. Wyszliśmy wszyscy na taras, gdzie panował niezły ścisk. Zaczęło się długaśne składanie życzeń przy akompaniamencie ogni sztucznych, które całkiem dobrze w główce mojej robiły. Potem (00.30) wpadłem na górny parkiet i bawiłem się bez przerwy do chyba 2 - grał Mniamek i serio był całkiem fajny. Potem kiedy odpoczywałem na półpiętrze (tudzież paliłem niekoniecznie głupa) zagrała Patricia: na początek dość miłe miękkie dźwięki, które lubię, później dała trochę czadu przyspieszając wyraźnie - naprawdę kto nie miał okazji jej posłuchać niech żałuje. Jakoś tak się zakręciłem, że o 4 rano dogryzłem jeszcze z kumpelą po pół znaczka (no wiecie) i potem trochę żałowałem :-) Całkiem niezłe zwidy miałem o 6 rano na górnym parkiecie - widziałem same nogi bawiących się i ich ogromne buty... Właściwie to nie wiem nawet kto grał, bo muzyka była i tak fajna, a ja obserwowałem (nie sam) 2 odjechanych typów. Pierwszy miał styl, który się ciągle zmieniał: a to odkurzał parkiet, a to się modlił albo rysował i do tego robił odlotowe (trochę obrzydliwe miny). Drugi typ, jak stwierdziła Karolina jechał samochodem - choć ja osobiście miałem wrażenie, że to był rydwan... Nad ranem grali na zmianę Rat i Bury i całkiem fajnie im to wychodziło, choć byli już tak zmęczeni, że mixy były takie sobie. Knajpę opuściliśmy o 10.30 (chyba) i poszliśmy na krótki spacer po Starówce. Nad Motławą wypatrzyliśmy jakiegoś ptaka mutanta - ni to łabędź, ni to kaczka - ciekawe z jakiego sylwestrowego eksperymentu się urwał :-). Ogólnie impreza była udana, choć nie wszystkie atrakcje zostały spełnione. Przede wszystkim nie przyjechali dj-e z Tresora - trochę szkoda, bo lubię te klimaty. Za to Wrocław zagrał bardzo fajnie i inni też. Nad ranem okazało się, że strasznie naraziłem się Ratowi, i że mnie nienawidzi, i że nie mam się do niego odzywać, i... Ale chyba już sobie wszystko wyjaśniliśmy - sorry stary, ale Ty też zdrowo namieszałeś w sylwestra :-(

Michael

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team