login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

1999-01-15 Siouxie Tower: Siouxie Tower na początek roku

No wiec rano w piontek, zaraz po przebudzeniu obwladnela mna handra. Nic mi sie nie chcialo i na wszystko sie denerwowalem. W 5 minut pozniej bylem na zajeciach, na ktorych nic nie zrobilem i mam je w plecy. Dzien zaczal sie nie pomyslnie. Caly czas przesladowaly mnie mysli, ze nie chce mi sie isc na ta impre. Po powrocie do akademika i wlaczeniu irc okazalo sie, ze zastalem ic-e, ktory i tak nie potrafil mi pomoc - stwierdzil, ze marudze i nic wiecej nie powiedzial. To jusz bylem przekonany, ze nie pojde. Nagle zaczely podrywac mnie na kanale jakies 2 17-stki - no jusz bylo lepiej. Pozniej wlazl coli :-))) po czym jeszcze 2 inne 17 sie do mnie zaczely odzywac. No i tak gadajac na kanale przeszla mi handra (czyzbym jusz stawal sie cyborgiem ???) - nieeeee chyba nie. Po poludniu trafil do mnie Ic-e, co to wedrowal na uczelnie no i ustalilismy gry plan na wieczor. Niestety Adas wkopal sprawe, bo nie byl w domu w czasie, na ktory sie omawialismy. Poprzez Michaela dowiedzialem sie, ze ludziska spotykaja sie kolo McDonaldsa o 21.30 wiec sie tam pojawilem (troszke wczesniej) no i spotkalem Coliego, co to wedrowal i nie wiedzial co ze soba poczac :-). Po chwili czekania spotkalismy jakis 2 typkow (nie pamietam kogo), potem pojawil sie Ic-e i Mario. Ale najpierw pojawil sie jeszcze Bit. Coli dal plame, bo chcial zaczepic jakiegos goscia wedrujacego sobie wzdloz McDonaldsa, bo myslal, ze to Bit :-))) A on wcale nie byl do niego podobny :-)))
Nastepnie udalismy sie po zakupy (lizaki i bilety) i jeszcze spotkalismy Izke, na ktora Adas czekal z niecierpliwoscia. Na eronie spotkalismy Strusia. Jak stwierdzil ic-e przybywalo nas w zastraszajacym tempie, ze prawie jak przez paczkowanie :-)) Niestety Michael z Karolina sie nie pojawili - no coz, autobus sie spoznil :-((( Po dotarciu kolejka na Zaspe Towarowa udalismy sie do Wiezy, na ktora jusz mialem Cisnienie :-)) Wchodzimy - WOW szatnia jest :-)) Pierwszy plusik. Lazienki w kafelkach (takich w szachownice, troszke beznadziejnie wykonane, ale spoko) - kolejny plusik. Wchodzimy poprzez zaslonki do 1th floor a tam cieplo :-)) (plusik jeszcze jeden). Zrobili takie fajne podesty (schody ??) z kolorowymi szkielkami ze swiatlem w srodku - calkiem pozytywnie. Na dodatek powiesili jakies dziwne poduszki na scianach, co wygladalo jak sala do cwiczej w rzucaniu ludzmi po scianach :-))) I tak nie doszedlem po co to. Na dole stary pojarany kawalek lecial - hihihihi.
Szkoda ze nie pamietam tytulu - ale i tak wszyscy wiedza o co chodzi :-) Wchodzimy na pietro, pozniej na sama gore. Minimal.(troszke zimno - minus) No i te fajne dziury w kuli :-))). Troszke sobie stoimy, po czym wychodzimy na dwor, gdzie zalapalismy troszke arielu i katarku. Po powrocie okazuje sie, ze na dole jest jakis koncert - zlewam to i pedze na gore, gdzie leca bardzo pozytywne dzwieki. Po pewnym czasie wychodze na chwilke jeszcze raz na dwor. Wracam usmiechniety na gore, gdzie sie po malu instaluje drazek. Drazek puscil wspanialy set, bardzo mi sie podobal, jeden z lepszych tego wieczoru. Potem ?-XTC ?? gra, ale jusz troszke gorzej. Po jakims czasie znikam na pieterko, gdzie zasiadam do stoliczka, przy ktorym siedzialy Karolina i Izka, no i sobie gadam i zarzeram owoce (bardzo duzy plusik) glownie mandarynki i banany. Na dol wyciagaja nas dzwieki StarDusta no i do zabawy hej !! Na dole spedzilem jusz duzo czasu chetnie podskakujac do speed garagy (szybciej, szybciej :-) ) (fajny byl ten kawalek - nie wiem czy kojarzycie - z niby basami ale takimi mocno wyciagnietymi w wysokie tony i przesterowane (prawie jak prostokat) i panienka spiewajaca "cos tam, cos tam in your soul, in your soul) :-))
Tu sie bawie dlugo, na chwile zagladam na gore, lecz leca tam acidy, uciekam na dol. Znowu garage :-)). Kolo godziny 4 zaczyna doganiac mnie zmeczenie, no i dogania mnie na samej gorze w czasie setu minimalowego w kilka minut pozniej. Do 5 wegetuje (to przez to, ze dluuugo sie jusz nei bawilem i przesadzilem troszke - auuu moje plecy ...). Na kolejke wymarsz cala grupa i powrot na trepa do akademika (huehuehu puste ulice, zadnego samochodu czy przechodnia, i jakies wilczury biegajace po chodnikach bezpansko - fajnie bylo :-))) dobrze, ze mnie zaden nie ugryzl). No i jeszcze panie portierka, co to zasnela na sluzbie :-)) i nie chciala sie zbudzic, by mnie wpuscic do akademika, ale po dlugich i glosnych stukania w szyby wykonala ciezka reka ruch w kierunku przycisku zwlniajacego drzwi.
Jeszcze szybki prysznic i spac ..... ach. Szkoda, ze mnie dzisja obudzili o 9.00 :-(((
No i to by bylo tyle. Impreza bardzo udana w mojej opini - bardzo mi sie podobalo :-)) Najlepsza w tym roku :-)))

Chłodny

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team