login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2000-04-08 Kaponiera: No house party

Jak zawsze sobota pozostawia za sobą smak nieprzespanej nocy spędzonej gdzieś w jednym z klubów. Tym razem w losowaniu wygrała kaponiera, a to za sprawą kilku drobiazgów. Więc miała się tam odbyć imprezka gdzie nie uświadczycie absolutnie żadnego house'u (A to już jest conajmniej podejrzane :), z wejściem tanim jak barszcz. (Czy pięć złotych to dużo jak za noc pełną niespodzianek? ) Dalej jeśli wierzyć plakatom to powinniśmy tam stawić sięw okolicach godziny 21:00 i powinna być okazja do wysłuchania m.in.
Afro - Którego za deckami można coraz żadziej zobaczyć, no ale to się chyba zmieni.
Slavo - No cóż jak się organizuje impreze to można też na niej zagrać :)
Krzyśka (a.k.a. Gimli) - Jego minimalne sety od kiedy się tylko zabrał za granie zyskały sobie stałe grono fanów. Podobno miał się jeszcze pojawić Rat, ale nie-stety rozbijał się w tym momencie samolotami (Nie wiem może nie lubi Mercedesów, albo Mitsubiszi :)))
Dalsze atrakcje wypadły jak zwykle same z siebie gdy ludzie już zawitali w ten przeuroczy zakątek osłonięty przyrodą i innym badziewiem które rośnie w parkach i zagajnikach. Po zanurzeniu się w czeluście z których dym ulatywał niczym z paszczy smoka, a dźwięki jeszcze dziwniejsze się dobywały, zostałem mile zaskoczony całkiem sporą frekwencją (mamy post aź tu całkiem ładny tłumek) i muzyką która z Housem ma raczej mało wspólnego. Za sterami (DJ'ką) stał jakiś bliżej nieokreślony mi osobnik i pogrywał skoczne break'i. Jednak nie dane mu było długo kierować naszym nastrojem, gdyż po chwili został zmieniony przez innego z 'podwórkowych iDJotów' którego domeną były całkiem mocne i rytmiczne uderzenia. Ale i on nie rozegrał zbyt długiego seta, ponieważ niecałą godzinkę poźniej (A była to godzina 0:00) do konsoli dorwał się Afro. Teraz to mało kto siedział na miejscu... parkiet zrobił się ewidentnie ciasny, ale jakoś wszyscy mogli znaleźć sobie jakiś zakątek gdzie można poskakać. (Vide pewna panna całkiem nieźle hasająca na stole w jednej z wnęk :) Afro zdecydowanie podbijał ciśnienie wszystkim uczestnikom, aż do godziny drugiej kiedy to zmienił go Krzysiek. No, jeśli o secie Afra można było powiedzieć, że to było mocne techno, to krzysiek zaatakował bawiących się 100% minimalem. Tak więc na pakiecie zostali od tego momentu raczej fani wysoce energetycznej zabawy boost'owanej na wszelakie sposoby. Gdzieś tak w okolicach 3ciej rano na odrobinę wytchnienia pozwolił wszystkim Slavo puszczając duże ilości starych transowych hitów poprzerabianych odrobinę z okazji Milenium. Coż mój czas nastał w okolicach godziny piątej rano aczkolwiek gdyby zostać jeszcze dłużej to impreza potrwałaby pewno i do 7:00. No niestety czas naglił więc trzeba było opuścić Kaponierę i obrać kierunek na dom... ł niczym z paszczy smoka, a dźwięki jeszcze dziwniejsze się dobywały, zostałem mile zaskoczony całkiem sporą frekwencją (mamy post aź tu całkiem ładny tłumek) i muzyką która z Housem ma raczej mało wspólnego. Za sterami (DJ'ką) stał jakiś bliżej nieokreślony mi osobnik i pogrywał skoczne break'i. Jednak nie dane mu było długo kierować naszym nastrojem, gdyż po chwili został zmieniony przez innego z 'podwórkowych iDJotów' którego domeną były całkiem mocne i rytmiczne uderzenia. Ale i on nie rozegrał zbyt długiego seta, ponieważ niecałą godzinkę poźniej (A była to godzina 0:00) do konsoli dorwał się Afro. Teraz to mało kto siedział na miejscu... parkiet zrobił się ewidentnie ciasny, ale jakoś wszyscy mogli znaleźć sobie jakiś zakątek gdzie można poskakać. (Vide pewna panna całkiem nieźle hasająca na stole w jednej z wnęk :) Afro zdecydowanie podbijał ciśnienie wszystkim uczestnikom, aż do godziny drugiej kiedy to zmienił go Krzysiek. No, jeśli o secie Afra można było powiedzieć, że to było mocne techno, to krzysiek zaatakował bawiących się 100% minimalem. Tak więc na pakiecie zostali od tego momentu raczej fani wysoce energetycznej zabawy boost'owanej na wszelakie sposoby.
Gdzieś tak w okolicach 3ciej rano na odrobinę wytchnienia pozwolił wszystkim Slavo puszczając duże ilości starych transowych hitów poprzerabianych odrobinę z okazji Milenium. Coż mój czas nastał w okolicach godziny piątej rano aczkolwiek gdyby zostać jeszcze dłużej to impreza potrwałaby pewno i do 7:00. No niestety czas naglił więc trzeba było opuścić Kaponierę i obrać kierunek na dom...
Werdykt: 200kM/h (Dwie setki ;)

Adaś

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team