login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2000-04-24 Siouxie Tower: (Za)lany poniedziałek

Był najwyższy czas na zmiany. Trzy miesięczna abstynencja imprezowa stała się bowiem czymś już wręcz nieprzyzwoitym. Dlatego zrobiłem to. Poszedłem do wieży. Co prawda do wyboru miałem jeszcze Sfinx i Kaponierę ale prezent w postaci zaproszenia na imprezę od DJ Rat'a pomógł mi się zdecydować :)
Aby uprzyjemnić czekającą nas (mnie i S) przeprawę przez Zadupie urządziłem w domku małe zakrapiane preparty. Gdzieś tak przed 22.00 doszedłem do wniosku iż wypada jednak zmienić lokal. Pomijając szczegóły przeprawy prze wspomnianą już okolicę napomnę jeszcze tylko z nostalgią o tamtejszych burkach i reksiach , które to oszczekiwały przechodniów z taką samą pasją jak trzy miesiące temu. Brakowało mi tego. Nie zrażeni jednak tą niechęciąź tubylców do wieży w końcu dotarliśmy.
Ze względu na sprzyjającą aurę przez jakieś półgodziny klub oglądałem sobie z zewnątrz. Pozdrawiam w tym miejscu DJ'a aspiranta dla którego nie miałem ulotki no ale skąd miałem mieć? Po zdobyciu pieczątki zaszczyciłem wieżę swoją obecnością. Ta dam! W środku wydało mi się jakoś, hmmm, no...pełniej. Zupełnie jakby jakieś meble dokupili. Ale skupmy się na zabawie. Ja tak zrobiłem. Od 23.00 do 4.00 hasałem sobie na górze z małą przerwą na piwo i na pogadankę ze Strusiem. Za didżejką pojawiały się same znajome twarze. Kierując się zgodnie z osią czasu muze zapodawali kolejno:

  • Afro & Gimli w duecie minimalnym, czyli od samego początku miła jazda bezkompromisowa.
  • Drwal-eklektyk, który niestety próbował znowu lansować transe jakieś dziwne. No ale szybko się nawrócił bo ludzie zaczęli uciekać (hmm) i zagrał większościowo całkiem fajne techno. No i plus za remix LFO "Believe" Gus Gus'ów - miałem fajne flaszbaki, Drewutnia stara mi się przypomniała...
  • Po Drwalu zaczął hałasować DJ Rat (z okazji świąt jako zwierze miej lub bardziej futerkowe także na stanowisku zająca z prezentami). No iź tu miłe zaskoczenie, bo chyba nawet Rat'owi znudziły się prostackie asidy. Jakieś kwaskowe reminiscencje były ale w większości niezły materiał techno-minimalny.
  • Rata podmieniło trio młodych osobników (w tym wspomniany DJ aspirant) których nazw nie jestem pewien nie będę więc skuchy robił. W mniej lub bardziej udany sposób miksowali mniej lub bardziej znane kawałki co wystarczyło absolutnie do tego żeby kilkanaście osób bawiło się w najlepsze.

  • Naturalnie wszystko co dobre szybko się kończy. Uskuteczniło się to powiedzenie przed 4 nad ranem kiedy zamknięto górny parkiet. Ale iź tu były plusy bo w najlepsze bawiących się ludzi wyganiały ładne i miłe panie a nie brzydcy i wredni ochroniarze. Chcąc niechcąc trzeba było się dobawić na dole. Ludzi było jeszcze nawet sporo. Muzycznie królowałyź tu ograne już hausowe przeboje co spowodowane było chyba późną godziną i wyczerpaniem się zasobów świeżynek DJ'a Ricardo.Hausowa sielanka nie trwała jednak długo. Impreza bowiem skończyła się przedwcześnie z racji wypadku który miał miejsce. Nie wiem co się stało ale w okolicach godziny 5 na parkiecie stracił przytomność nieznany mi bliżej osobnik. Wyniesiono go na zewnątrz i czekano na pogotowie z którego wezwaniem były problemy bo nikt nie chciał się przyznać przez jakiś czas, że ma komórkę (sic!). Jak już napisałem nie wiem co się stało, nie wiem też jak to się wszystko skończyło. I to tyle o imprezie. Mam nadzieję, że WSZYSCY stwierdzili lub stwierdzą, że mimo wszystko było fajnie.
    PS. Uważajcie co bierzecie a zwłaszcza ile bierzecie. Żeby czerpać z tego przyjemność musicie przecież żyć.

    Blue

    Powrót do relacji
    Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team