login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2000-05-02 Kaponiera: Wielka niewiadoma

Zaraz po powrocie z kilkudniowej wycieczki, która notabene została opisana w dziale odpowiednim dla niej :) , naszła mnie chętka na jakąś normalną imprezę. Na szczęście drugomajowy wtorek sprzyjał temu i po pobieznym rozeznaniu stanąłem przed wyborem: Siouxie, albo Kaponiera. Wybrałem to drugie, bo w Siouxie ostatnio jakoś tak monotonnie się zrobiło, a Kaponiera ostatnio przeżywa swój renesans dzięki wysiłkom Sławka a.k.a. Slavo. Niestety plakatów ani flyers'ów nie uświadczyłem, jak i większość przybyłych na miejsce, więc nie miałem pojęcia czego się spodziewać. Na szczęście przeczucie mnie nie myliło; Slavo konsekwentnie wprowadzał swój plan odnowienia renomy Kaponiery jako dobrego klub. Polega to m.in. na tym że do godziny 24:00, albo 0:00 można bawić się do House, ale po północy klimat zawsze ulega gwałtownej zmianie i od tej chwili przenosimy się do Detroit.
Ja na parkiecie znalazłem się w chwilę po północy i mogłem jeszcze odsłuchać koncówkę popisów Kovala (A podobno miał płyty z samym mocnym TECHNO :) który zapuszczał wybór z prawie każdej odmiany muzyki tanecznej. Na jego miejsce chwilę później wszedł Butch, choć większość ludzi zna go jako Krzyśka, lub też Gimliego. Jego ulubioną tłocznią jest TRESOR, co zdecydowanie można było odczuć w secie który zapodał. Ludzie na parkiecie zaczęli zdecydowanie mocniej podrygiwać, a i ich ilość zauważalnie się zwiększyła. Od tego momentu zaczęła się naprawdę zakręcona jazda. Mocne, agresywne kawałki towarzyszyły prawie do końca zabawy, a światła stroboskopów niczym błyskawice rozświetlały panujący wewnątrz klubu mrok. Butcha zmienił Afro (No może nie jestemź tu zbyt dokładny, bo chyba ktoś się tam jeszcze zdążył wcisnąć, no ale moja głowa nie jest w stanie pomieścić tak dużej ilości faktów na raz więc to ominę :) przygrywający w podobnych - równie ciężkich klimatach. Na szczęście ludzie na parkiecie byli równie twardzi co rytm wybijany przez automaty perkusyjne i nadal raźno skakali w takt muzyki wydobywającej się z kolumn. Gdzieś w okolicach kolejnej godziny takiego marszowego podrygiwania zostałem skutecznie zaskoczony przez remiksy starych transowych hitów. Wszystko podane było przez Slava i jego ekipe. Szkoda tylko ze tak zmienilo klimat, co dało się zauwaźyć w spadku ilości bawiących się ludzi. (Choć może w sumie prawdziwą przyczyną była 'wczesna' godzina poranna, oraz zmęczenie 'materiału' :)
Niestety z każdą chwilą impreza zbliżała się ku nieuchronnemu końcowi i ludków było coraz mniej. Ja nie chcąc znów oglądać szarego końca taktycznie wycofałem się na z góry upatrzone pozycje (Do doma) już w okolicach piątej rano. I tak oto zakończył się mój wypad na 'Nieolabelowaną' imprezkę.
Werdykt: 100kM/h a i tak było naprawdę szybko :)

Adaś

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team