login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2000-05-15 Siouxie Tower: Just gets better (With time...)

A wszystko zaczęło się porankiem tejże soboty, gdy dostałem informację iż Siouxie Tower w ramach promocji (Niekoniecznie Teraz Polska :) oferuje darmowe wejście na rezydencką imprezkę. Wystarczyło zadzwonić w odpowiednie miejsce i już się miało zmiejszone koszta wydatków weekendowych. W sumie dużo na temat tej imprezki nie wiedziałem, ot poprostu kolejne party z serii 'puścimy wam hity znane i ograne'. Nadszedł wieczór a wraz z nim czas aby wyruszyć do miejsca gdzie pociągi nie chcą docierać. Wraz z moimi przyjaciółmi pokrzepieni sokiem z gron winnych dotarliśmy na miejsce. (Dodam tu iż miałem pewne obawy czy zabieg ten, czyli wejście 4 Free nie okaże się aby jakimś psikusem ze strony organizatorów. No ale na szczęście obawy moje były całkowicie nieuzasadnione.) Zbliżała się 23:00 a przed wejściem nie było zbyt wiele osób, również liczba zaparkowanych pojazdów nie prezentowała się najlepiej. Gdy już jednak uregulowaliśmy wszelkie sprawy z odprawą (Celną ? :) przy wejściu mozna było w końcu spokojnie spenetrować wnętrze. Wewnątrz ludzi było niezbyt dużo, ale ten stan z każdą chwilą przestawał być obowiązującym faktem. Co ciekawe zamiast ujrzeć wile znajomych twarzy wzrok mój trafiał na coraz to nowe postacie, których zupełnie nie kojarzyłem z imprez. Jak później się dowiedziałem, większość z nich była tu pierwszy raz. No ale czas w końcu powiedzieć kilka słów o muzyce i klimacie. Większość ludzi była już w ewidentnie wakacyjnych nastrojach, czemu sprzyjała niesamowicie ciepła i pogodna noc, bawili się ile wlezie i drobne usterki (Rozlanie piva, czy przypadkowe wpadnięcie na siebie :) nie zakłucały ogólnej atmosfery. Na uwagę zasługuje również fakt, że sami uczestnicy stworzyli sobie własny Chill-Out na drugim parkiecie, który był aktualnie nieczynny. Można było tam odpocząć od panującego poniżej zgiełku, o ile zabrało się ze sobą krzesło na którym chciało się usiąść. Chwilę przed północą parkiet był już całkowicie wypełnony roztańczonym tłumem, a DJ'e podkręcali klimat zapuszczając kolejne garage'owo house'owe hity i to zarówno te nowe, jak i starsze. Mi osobiście najbardziej podobał się set Ricard'a gdzieś tak o czwartej rano, gdy już miałem zamiar opuścić klub. Poprzez decki zapodał taką dawkę garażowych klimatów z małym dopiskiem 'Speed' :), że ludzie schodzili z parkietu jeden po drugim nie mogąc nadążyć za tempem. Na szczęście na ich miejsce zaraz pojawiali się kolejni, więc parkiet był cały czas pełny. Ja z tego powodu zostałem godzinkę dłużej i poskakałem sobie filmując przy okazji coponiektóre osoby :)
Werdykt: Czemu nie wziąłem żadnego samochodu ???

Adaś

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team