login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2000-07-15 Sfinks: Afrodisiac. Noc w klubie...(niekoniecznie 54)

"It's allright. I feel it!" Tymi słowami w skrócie można by było opisać klimat tej nocy. W końcu dopisała nam letnia pogoda i ludzie ochoczo wylegli wieczorem do klubów. Moim celem tym razem był Enzym, aczkolwiek nie tylko tam w końcu trafiłem. Nastawiłem się na klimaty typowo funkowe oscylujące w latach '70 (D.I.S.C.O) i ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu taka muzyka właśnie przeważała. No ale o muzie za chwilę...
Klimat byłby przedni, gdyby nie fakt iż publika nie dopisała frekfencją. Choć raczej bardziej na miejscu było byź tu stwierdzenie, że większość z przybyłych poprostu nie czuła klimatów tej muzyki. Parkietowi brakowało zaledwie kilku drobiazgów aby nie różnił się on niczym od tych sprzed lat, no ale baloniki były prawie wszędzie przynajmniej przez pierwsze godziny zabawy. Jeszcze tylko dać szklaną kulę i podświetlaną podłogę, a mielibyśmy Pure DISCO. Niestety miałem jedno dość spore zastrzeżenie. Kto wpadł na pomysł aby w te klimaty wpuścić muzykę z lat '80tych??? Wiem, że MJ potrafi wyć, ale należało by wtedy zapodać go w repertuarze z resztą rodzinki, a nie wyjeżdzać z 'Billy Jane'. Ktoś ładnie skwitował z tego powodu DJ'i: ReLuzReLax - czyli 'Re' gra Disco, a Lux i Lax to reszta muzy :) (Ciekawe jak było naprawdę). Jako, że należę do ludzi dość ciekawych otoczenia, to wykorzystując nadarzającą się okazję zachaczyłem również o Sfinksa, gdzie ... o tym za chwilę, a teraz czas na prognozę pogody:
Niebo bezchmurne z przelotnymi zorzami polarnymi. (Wow! To dopiero wkręca film w głowie. Zapewne część tych co zauważyła to zjawisko nad głowami owego wieczoru miała nadzieję, że będzie to np. wizyta Alien'ów, albo chociaż koniec świata. Jednak poza wykręconymi fraktalami nad głową nic się nie stało, nawet smycze działały jak należy. :) I wracamy, a właściwie wchodzimy do domu uciech i rozrywek wszelakich zwanego Sfinksem. W tym miejscu przywitały nas typowo domowe dźwięki i jak zawsze tłok i ścisk niczym w sklepie mięsnym za komuny gdy rzucili schabowe...Gdzieś w jednej z salek można było poprawić sobie wygląd za sprawą promocji kosmetyków Loreal (Czy jak to się pisze). Amatorek tego zabiegu było całkiem sporo, tylko nie rozumiem jednego - skoro już taka przyszła na impreze wystrojona i wymalowana niczym laleczka barbie to po kiego dodatkowa tapeta, czy lakier?
Muzyka pobrzmiewająca z głośników jakoś mało pasowała naszej publice. Chyba odwykli od klasycznych brzmień z Chicago, albo nieco mocniejszych dźwięków. Dla mnie dużym plusem był wbrew rozsądkowi nie set D'n'B w Fontajn Rumie, a klasyki $'a które ostatni raz szłyszałem ponad 2 lata temu. Powkręcałem wtedy krótkometrażowe filmy niektórym osobom obserwującym moje podrygi na parkiecie.Co pewien czas, jak to zwykle w tym miejscu, miałem okazję trafić na fanów motoryzacji, lub dużych prędkości, jednak fanklub Mitsubiszi przygarniał coraz większe rzesze ludzi spragnionych komfortowej i bezawaryjnej jazdy. Jednakże jako że jest to sezon wakacyjny, to zawsze znajdzie się ktoś nie baczący na przepisy bezpieczeństwa i będzie jakaś kraksa. (Reszta pozostanie bez komentarza.) Czas uciekał nieubłaganie, a to samo działo się od pewnego czasu z ludźmi, więc i ja zabrałem zabawki i skierowałem się do domciu...
Chce laleczkę z GateCrasher'a :)

Adaś

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team