login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2000-09-16 Parada: Przystanek Łódź Fabryczna

Z pamiętnika małego Technika. Za górami, za lasami za Jaśkową doliną znajduje się niezbyt piękne, nie brzydkie osiedle zwane Morena. I tam właśnie późnym popołudniem rozpoczęliśmy wyprawę do Łodzi. Pamiętam tylko picie i smażenie ale towarzystwo szybko wymiękło (TOWARZYSTO he, he: Michael i Adaś). (By Adaś: Nie tylko my tam byliśmy ale fakt, że zejście dopadło nas wyjątkowo szybko - około 24:00). Pobudka o godz. 2.40 była naprawdę trudna :)
Ale streszczajmy się. Z pociągu pamiętam picie i smażenie (Deja Vu czy coś ??:) ) ale już w mniejszym gronie, Mikie leczył kaca a Warp (tak !!! Pojawiła się jeszcze 1 osoba dramatu) spal. Zwiedzanie pięknego miasta Łodzi zaczęliśmy jak zwykle (tradycja co nie :) ??) od śniadanka w restauracyjce wietnamskiej (co jak później się okaże było ogromnym błędem :). Ale tu godz. 13 i trza coś robić. Polecam obejrzenie Księżniczki Mononoke. Później wylądowaliśmy w Herbaciarni kolo kina (zajebiste kibelki tam maja :)) gdzie leczyliśmy nasze ciała świeżo parzona herbatka. W międzyczasie niezauważalnie zaczął się konkurs DJ-ów, udaliśmy się wiec na pamiętne skrzyżowanie gdzie znajdowała się arena konkursowa. Trafiliśmy akurat na początek setu DJ-a Shadowa (albo cuś takiego), koleś miksował całkiem niezle wątpliwości budził tylko wśród nas rodzaj granej przez niego muzyki: Hard hausy czy minimale (he,he, podobne prawda ???). Konkurs konkursem ale nasza uwagę przykul samochód New Alcatraz Underground z kuso ubranymi tancerkami (taki western to ja lubię) a za nim następny i następny (w sumie to ich było 8 czy 9, trochę mało).
Prezentowano raczej ostra muzę drum'n'bass, minimal i techno. Z czego największe wrażenie wywarł na nas pojazd z Mc Vasqezem i przygrywającym mu DJ Kasprem, który zapodawał całkiem szybki i skoczne Jungielki i basiki. Jednak gdy MC-ka zastąpił inny (no co nikt nie może się wydzierać godzinami :)), który zaczął od: I sing Hey you say Ho, HEEEJ, - HOOO odpowiedziała mu równie pozytywnie nastawiona widownia składająca się glonie z przemalowanych dresiarzy, gwizdkowcow, niedzielnych techników i rożnych mieszanek tych gatunków (Wogóle było ich tam cale multum, chyba dawno tak nie obrodzili na paradzie). MC dalej nadawał w tym stylu wiec się grzecznie zmyliśmy z powrotem do herbaciarni gdzie postanowiliśmy przeczekać. Kilka herbatek i klocków później chłopaki udały się do w/w WC by sprawdzić czy lustro w kiblu nr. 2 naprawdę jest skośne :), wróćili dziwnie pobudzeni :). A u mnie w tym momencie rozpoczął się mecz (ale o tym później). Około godzinki 19h spokojnym kroczkiem udaliśmy się pod Hale, zwiedziliśmy tez przy okazji suchy basen (naprawdę taki tam maja :)). Adaś jako V.I.P dostał się szybko do środka, Mikie niedługo później. Ja zostałem na dworzu trochę dłużej ponieważ w moim żołądku odbywał się właśnie pojedynek: Cielęcina w sosie słodko kwaśnym Vs Sajgonki. Walka długo była wyrównana ale po pewnym czasie przewagę zdobyły Sajgonki i mało brakowało a wyrwały by się na wolność, sytuacje wyjaśnił jednak Związek Aptekarzy Polskich w postaci Glukoffu. Długo jednak jeszcze trwało rozganianie kibiców obu drużyn :). Siedzac wiec na schodkach budynku naprzeciwko hali spokojnie doczekalem Sound Trackow :) i konca Parady.
W miedzyczasie odnalazl się zaginiony kolega Warp z kolezanka Heila from Warsaw i z nimi to posluchalem muzycznych ciezarowek :), odbylem wycieczke do Forum Fabrikum (gdzie odbywala się konkurencyjna imprezka z wjazdem za 10 zl- zreszta nie ostatnia były chyba jeszcze 3). Zanim wylądowalem około 0h w Hali dowiedzilem się jeszcze jak wyglada dola i niedola technikow z Bydgoszy od milej kolezanki Sary (przejebane maja w tej Bydgoszczy). Jako, ze czułem się dziwnie zmęczony poprosiłem Adasia o hmmm.......... Autograf i drugi na zapas. Ku mojemu zdziwieniu jednak absolutnie nie chcialo mi się skakac a wrecz przeciwnie wszystko wskazywalo, ze zeleglbym gdzies sobie chetnie na widowni i się zdrzemnal, zdesperowany siegnalem po ostatecznosc, kupilem RED BULA. I to było to. Spozylem tego Red Bula przez przypadek z autografem (dokladnie nie wiem bo było ciemno :). I moje zycie znowu nabralo barw, do konca imprezy gdy zaczynalem się czuc zmeczony kupowalem tylko Red Bule (To nie kryptoreklama to naprawde dziala !!!) W miedzyczasie odbylem podroz po wszystkich 4 lub 5 parkietach (gostek ze sklepu z winylami stworzyl swój wlasny swiat :)). Ale najlepiej bawilem się na duzej Hali gdzie krolowalu Drum'n'basy i te klimaty. I tam tez zostalem, az do samiutkiego konca (dlaczego to się zawsze konczy już o 6-ej ?????)
Muzycznie impreza stała na dosyć wysokim poziomie, podobal mi się zwlaszcza set Hype'a ale chyba wszyscy pokazali się z dobrej strony (chlopaki się wyrabiaja). Trochę zmęczeni koło godz. 6 udaliśmy się Taxówką na Dworzec gdzie mieliśmy jeszcze 3.5h do odjazdu pociągu. No, ale jakoś udało się wrócić :)

Uwagi różne:
1. Adaś jak poszedł około 1h na wybieg dla VIP-ów to już do końca nie wrócił (Dopisek od Adasia: Fakt to prawie zgodny z prawdą gdyż poznałem bardzo miłą panią organizator, z którą zwiedzałem parkiety i skakłem tu i uwdzie :)
2. Mikie znalazł się koło godz. 3h
3. Bydgoszczanie są biedni :)
4. Ed Rush się nie pojawił.
5. Konkurs DJ-ow wygrał jakiś tubylec a dokładniej mówiąc: Inspiral
6. Gdy byłem jeszcze na zewnątrz podszedł do mnie milczący typek z kartką CO TO JEST TECHNO??? i podetknął mi pod nos dyktafon. Tak się stripowałem, że chyba się nie popisałem :)
7. Należy unikac panów z kamerami i mikrofonem ( HI MOM ! :)) ale oni i tak wolą typków, którzy w ich mniemaniu wygladają na Technikow i dorabiają do nas jakieś ideologie.
8. Warp często się gubi i od 1h go już nie widzieliśmy.
9. Pod względem frekwencji była to chyba największa z dotychczasowych Parad.
10. Ciężkie jest życie łowcy autografów :)
Werdykt: 2 autografy i bliżej nieokreślona ilość RedBulli...

Mario

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team