login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2000-10-13 Sfinks: Russian Percusion Group

Pomimo drobnych problemów ze zdrowiem zdecydowałem się wyruszyć w piątek 13tego do Sfinksa aby nacieszyć uszy moje dźwiękami rozgrywanymi przez Russian Percusion Group. Księżyc przyświecał miło jak przystało na pełnię i tylko w główce kołatała myśl czy to nie dziwny zbieg okoliczności z tymi symbolami. Zabawa jak zawsze rozpoczęła się w okolicach lazienek południowych i chińskiej fontanny. DJ Vadim i Mr ThingGdy dotarłem pod sam klub okazało się, że ludzi w środku jest nieporównywalnie mniej niż przed wejściem, ale to chyba było złożone na fatum prześlicznej - iście letniej pogody. Taktycznym manewrem wybadałem sytuację i okazało się, że jak narazie głowna sala okupowana jest przez średniej jakości house'y. No cóż zniecierpliwony oczekiwałem występu gwiazd. Nie wiem czego większość przybyłych się spodziewała, ale gdy za deckami stanął MR. Thing i pokolei dołączali do niego kolejni członkowie tego teamu, to w wiedziałem już iż będzie to coś, co trzeba zapamiętać. BIIG SMILE... rozkręcenie imprezy należało się byłemu członkowi perwersyjnych scratcherów i zdecydowanie udało mu się to zrobić. Publika, była dość dziwna - trafiło się sporo pasiaków. Na szczęście nie na parkiecie. :) Mimo to wszyscy radośnie podskiakiwali do tego co zdecydowanie określibym jako HIPHOP pierwszej klasy. Pan Thing zaskoczył mnie dwoma utworami: Pierwszy to De La Soul - Ooh... (ja tam to lubie za teledysk) , a drugi to jego firmowy kawałek skręcony z dwóch plytek na raz i to tak że ludki klaskały z uciechy. Zresztą oklaski to był prawdziwy evenement na tej imprezce i każdy kolejny element występu był nagradzany gromkimi owacjami. No ale w końcu nadszedł czas na performacne całej grupy: 2ch DJi - Thing i Vadim. 2ch MC - Blu Rum13 i Kela. Co jeden to lepszy był. No i raz klawisze w wykonaniu J. Ellisa, które miały przelotne problemy. Mc Blu Rum 13 i Kela w Sfinksie Faworytem publiczności stał się zdecydowanie skopcony MC Kela wyczyniający takie rzeczy z mikrofonem, że zasłuzył na miano jedno osobowej orkiestry tekknicznej. Potrafił generować z siebie takie dźwięki, że w głowie się to nie mieści. Gdy w pierw złożył sobie całkiem fajnego drum'n'basika wszyscy byli pod wrażeniem jego mozliwości dźwięko naśladowczych. Jednak gdy zagrał Suzzane Vega ludki poprostu wymiękły z podziwu. Ja też zachodziłem w głowę, jak można mając sam mikrofon odtworzyć cały utwór włącznie z dodatkowymi scratchami, backflipami itp. efektami znanymi z porządnej DJ-ki. Drugi MC zajmował się głównie Rapowaniem co zresztą całkiem mu składnie szło, a panowie DJ'e i klawiszowiec to chyba wiadomo co robili. :) Technicznie nie można było się do niczego przyczepić - poprostu perfekcyjne złożony live act na światowym poziomie.John Ellis i jego klawisze Gdy zakończyli swój grupowy występ i otrzymali owacje za deckami pozostał tylko Vadim. Jego set uznałbym za pasujący do całości konceptu, gdyby nie jeden utwór. Skakałem sobie całkiem skutecznie, aż tu nagle do uszu moich dotarły dźwięki pewnego znanego bardzo utworu mixowanego przez Cut Cillera w filmie 'La Haine'. Widać było że część ludków też doskonale znała ten utwór i bawiła się do niego równie dobrze jak ja. Jeśli ktoś uważa się za fana HipHopów i nie był tego wieczoru w Sfinksie to bardzo mi przykro z tego powodu, ale ominęła go jedna z najlepszych imprez tego typu w naszym kraju. Niestety gdy Vadim skończył pogrywać za decki wtoczył się pan na detoxie zwany też Elvisem. Nie miałbym nic do niego, gdyby nie fakt, że koleś rozminął się z imprezą. Jakoś zapodawane przez niego house'y nie opasowały mi do wcześniejszego klimatu, ale nikt nic na to nie mógła poradzić. Więc od godziny czwartej rano bawiliśmy się w klimatach domowych. Zabawa trwa! Zwiad taktyczny w fontannie nie doniósł żadnych rewelacji, więc z przelotnymi przerwami na jakiś płyn i 5 minut podrygiwałem sobie na głównej sali, która z godziny na godzinę coraz bardziej pustoszała. Gdy w okolicach godziny dziewiątej rano zdałem sobie w końcu sprawę, że zadnych rewelacji już się nie uświadczy, to skierowałem się w stronę wyjścia, aby powitać kolejny dzień i wybrać się dalej na małe after party.

Adaś

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team