login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2001-01-11 Metro: Metro House

Nadszedł czwartek, więc postanowiłem wybrać się wreszcie do niedawno zaadaptowanego na imprezy housowe klubu Metro. Na co dzień i w weekendy jest to zwykła dyskoteka, więc moja ciekawość była duża jak udało się zorganizować imprezę housową w zwykłej dyskotece. Obawiałem się jednego dobrej muzy i bawiącego się przy niej buractwa. Na szczęście moje obawy były bezpodstawne ale zacznijmy od początku.
W środku pojawiłem się z grupką znajomków ok. 21:30. Panowały tam pustki jakich mało, więc uderzyliśmy po browara i ku naszemu zaskoczeniu panienka nie miała wydać z 20 zł...chyba byliśmy pierwszymi klientami. Aby spić browarka zalegliśmy na całkiem wygodnej kanapie skąd można było toczyć niezłą beke z kilku osób które próbowały "tańczyć". Dwóch kolesi i chyba trzy panienki z których jedna to miała buty na tak cienkim i wysokim obcasie, że ja jej życzę powodzenia na imprezach housowych :))
Zresztą jak mówią "not my fuckin' busines" :)) ale beczkę toczyć zawsze można :))
Ludziki schodzili się powoli i klub zaczął się z upływem czasu zapełniać. Muza całkiem przyjemna ale nie wiem kto zapuszczał. Jakoś w okolicach 22:30 zaczął grać DD. Wydawało mi się, że gra jakoś od niechcenia ale imprezę rozkręcił i to nawet całkiem nieźle bo parkiet się zapełnił. Musiał co prawda użyć hitu dyskotekowego Modjo "Lady"
aby ruszyć smętne towarzystwo ale udało mu się i po chwili mógł powrócić do bardziej zrozumiałej dla przeciętnego klubowicza muzy tzn. standardy housowe zahaczając nawet o twarde domy czym byłem mile zaskoczony. Jednym słowem było do czego skakać. Po Drążku za sterami stanął Fresh i klimatycznie kontynuował jego poczynania.
Niektórzy zaczęli lekko wymiękać, gdyż nie wszystkim przypadła do gustu muza grana przez Fresha jednak stali bywalcy klubów nie zawiedli i robili sztuczny tłok na parkiecie :)). Z hiciorów poleciał m.in. Peter Heller - Big Time Charli, mój typ tygodnia tzn. ATFC - Erotic oraz kilka innych których jak zwykle nie pamiętam tytułów.
Niestety z racji tego, że rano musiałem wstać do pracy zmyliśmy się ok. 1, lecz jak donieśli mi znajomi impreza trwała do ok. 2, gdyż ludzie zaczęli opuszczać klub w celu udania się do domu. Inna sprawa to muzyka jaka leciała po moim wyjściu. Zamiast imprezy housowej zrobiła się dyskoteka z takimi hitami jak Spiller, Modjo...itp. Mimo to uważam to miejsce za całkiem interesujące biorąc pod uwagę brak dobrego klubu housowego w 3-mieście.

Props: klimat, ludzie ( chwilami czułem się jak na fontannie w Sfini :) )
Slops: rano trzeba było wstać do pracy :(

Struś

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team