login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2001-01-25 Metro: More HOUSE than ever

Czwartki w Metrze zyskały już sobie renomę imprezek Domowych na których można sobie w tygodniu poprzytupywać do HOUSE'u i jego pochodnych. Dla przyciągnięcia klienta, oraz popularyzacji całego przedsięwzięcia tym razem organizatorzy postarali się o naprawdę porządną obsadę. Zawitali bowiem do nas DJe z Radiostacji pod postaciami Robetra Dinn i Sebastiana, a towarzyszył im MC Aphex firmujący się metką: Made in USA :) Jako reprezentacja rezydencka za deckami stanęli zaś Drwal i Ricardo. Pozatym flyersy głosiły pojawienie się tancerek i saksofonisty. Niestety jedynym mankamentem była cena: 15 / 8 zł w środku tygodnia przed samym weekendem to dość ryzykowne. Na szczęście publika dopisała aż za dobrze. Gdzieś tak po 21:00, a może to była 22:00... w każdym razie po drobnym supporcie ze strony napoji opatrzonych symbolem % oraz przebiegnięciu jednej ścieżki trafiłem wraz z przyjaciółmi na przystanek kolejki podziemnej, czyli do Metra. Ludków było już całkiem sporawo, czyli sofy zostały już obsadzone przez kogoś innego :( , a za dekami rozgrywał Ricardo. Pobrzmiewały lekkie hałasiki zabarwione sporą dawką popowego brzmienia, oraz elementow disco - jednym słowem nic nowego. Ludzi przybywało z minuty na minutę coraz więcej, a tymczasem zza konsoli zaczął wyłaniać się Drwal... no ale zamiast jakiejś siekaniny z kolumn dobyły się dźwięki naprawdę przedniej jakości. Zawsze byłem fanem tego co Drwal potrafi wycisnąć z gramofonów i tańczących, no i tym razem tłumek bawiący sięna tanecznej podłodze zdecydowanie zgęstniał. Ja w między czasie wprowadzałem niektóre osoby w stan zdziwienia za pomocą tabaki, zrolowanego bankntotu, oraz dwóch kart. (Kurde co jest takiego dziwnego w obrazie ludka wciagającego tabakę? ;) Let the music play... na parkiet wbiłem się tak w okolicy podestu, choć nie była to strategiczna lokalizacja. No ale wraz ze zmianą mojej lokalizacji nadszedł czas na zmianę DJa: Panie i panowie oto wszędzie rozchwytywany Robert Dinn. :) No niestety akurat jego granie jakoś nie przypadło mi do gustu. No ale winę zwaliłem na MC, który niestety niezbyt udolnie usiłował się ustkuteczniać do rytmów wybijanych w tempie 125 BPM. Na szczęscie gdzieś tak w okolicach godzinyy 1:00 zaczął go (Znaczy Dinna) zmieniać Sebastian.
To było to!
Mordka mi się rozjarzyła na dźwięk znajomych lekko łamanych rytmów i lini basowych rodem z głębi żołądka :) Rozgrywka na dwa kroki była całkiem całkiem, choć zauważyłem nagłe wyludnienie spowodowane chyba tym, że u nas nadal mało kto potrafi skakać do 2stepów. W końcu Apex też zaczął składać teksty jakoś bardziej sensownie, co nawet przypadło mi do gustu. no niestety nieuchronnie zbliżała się godzina mojego od/zjazdu tak więć chwilę przed drugą rano wyszedłem z metra aby trafić w objęcia nocy.

Ocena: Bills, bills, bills.... (Zamieńmy B na P ;)

Adas

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team