login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2001-03-29 Metro: Niby Radiostacja

Po dwutygodniowej przerwie od imprezowania przeznaczonej na regenerację organizmu i odpoczynek nastał dzień, gdy ciśnienie na imprezę zaczęło mnie rozsadzać od środka i należało dać upust tej energii. Na szczęście jest klub Metro gdzie w środku tygodnia można sobie całkiem miło poskakać i tam też skierowałem me kroki.
Impreza na starych ulotkach była reklamowana jako party Radiostacji, lecz przed imprezą okazało się, iż muzykę będzie serwował nie znamy mi Dj Tenesse z wawy.
Po wejściu do klubu, a była to okolica 22, miło się zdziwiłem. Ciężkie house'y zapodawał Dj Drwal, niestety zbyt krótko. Szybko wrócił do standardowego, jak na ten klub, puszczania mniejszych bądź większych hiciorów. Tymczasem zająłem się witaniem ze znajomymi, którzy tego wieczoru nad wyraz obrodzili w ilość, za co jestem im bardzo wdzięczny (Pozdrowionka 4 all :)). Szybko znalazłem się na parkiecie i umilalem sobie czas pogaduszkami to z tym, to z tamtym znajomym. Uśmiech rozpromieniał moją twarz, pot występował na czoło, usta śpiewały to ten, to inny kawałek ... ogólnie happines :).
Pana Drwala zmienił Dj Frisky Bob. Hmmm .. nie chciałbym nikogo urazić ale ten pan nie umie grać! Co on wyczyniał z tymi płytami ... podwójne bicie, nie trafianie w takt, sprzęgnięcia, cisze w nadawaniu .. Ja wiem że można mieć zły dzień, ale jak coś się powtarza przy KAŻDYM miksie to chyba już tak nie można nazwać. (za to fajnie się śpiewało SoulSearchera - can't get enough podłożonego pod melodię Daft Punka - One more time, który to utwór poleciał spod palców Friskiego).
Po północy naszym uszom dano wytchnienie i nie Dj'a zmieniła 'gwiazda'. Oooo ten pan mi się bardzo podobał. Pomimo tego, że set miał przygotowany (a co to szkodzi), grał naprawdę świetnie. Na początku z poważną miną zawodowego artysty, lecz pod wpływem wspaniałej publiki, która bawiła się ekstatycznie, nieśmiało zaczął się poruszać, uśmiechać, by po chwili skakać ze wszystkimi, krzyczeć i się po prostu dobrze bawić. Co do materiału, hmmm, znane i lubiane kawałki (jak Azzido Da Bass - gosh, jak ja ten utwór lubie), lecz nie puszczane tak natrętnie jakby to wyglądało, w miłej oprawie i pomyślanym secie naprawdę się sprawdzały. Było naprawdę ok.
W okolicach 02:30 za decki wszedł Ricardo kontynuując hiciory (Afro Medusa - Pasilda, Africanism - Turn'Amoure - kurde jak to się pisze?). Niestety set ostatniego DJ'a został przerwany niezbyt miłym wydarzeniem. Otóż tuż przed godziną 03:00 zaraz obok mnie dziewczyna dostała epilepsji (czy cokolwiek to było - wyglądało przerażająco). Zaraz znalazło się wielu ochotników i ochotniczek do pierwszej pomocy, szkoda tylko, że tak naprawdę prawie nikt nie wiedział co robić (chyba czas zajrzeć w zeszyty od PO i przypomnieć sobie zasady pierwszej pomocy). Reszta osób, która nie uznała wydarzenie za warte tworzenia zbiegowiska bawiła się dalej. Na szczęście ktoś poszedł po rozum do głowy i kazał DJowi przerwać granie, a pogotowie zostało wezwane. Tylko czemu tak długo jechało ???? (trwało to ponad 10 minut - a panowie ratownicy zostali nagrodzeni gromkimi brawami za tempo przybycia). Całe wydarzenie skończyło się szczęśliwie, no może poza rozbitą głową dziewczyny i kałuży krwi na podłodze).
Z tego co udało mi się dowiedzieć od kolesia, który zajmował się poszkodowaną i rozmawiał z nią, by nie zasnęła itp. (Swoją drogą BRAWA za postawę obywatelską i wiedzę - ja nie wiedziałem co robić :(() to piła tylko alkohol i nic nie brała. Tym samym dementuję plotki, które na bank pojawią się na mieście (i nie, nie spadła z podestu - taka pogłoska krążyła już w samym klubie). A prawdy i tak nigdy się nie dowiemy.
Impreza wrociła do normy gdy tylko poszkodowana wyszła, a parkiet stopniowo sie zaczął zapełniać.
Należy jeszcze wspomnieć, że ilość buraków jakby była mniejsza w porównaniu do poprzedniej imprezy na której byłem, chociaż im dalej w noc, tym bardziej dawało się ich zauważyć (czyżby się upijali i zyskiwali odwagę ? :))).
Wyszedłem niedługo przed czwartą, impreza jeszcze trwała, w głowie obijały się przemiłe wspomnienia nocy, a senność i zmęczenie pomału przejmowała władzę nad ciałem. Ach .. co to była za noc.....

Chlodny

Obejrzyj zdjecia z tej imprezy, których autorem jest Chlodny i Struś
Powrót do relacji

Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team