login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2001-03-31 Mojave: Minimalna Noc

Jestem pewien, że każdy z nas ma przepis na dobrą imprezę, tak że gdyby tylko mieć dostatecznie dużo kasy, umielibyśmy robić imprezy najlepsze pod słońcem. Mój przepis jest w miarę krótki: kameralne miejsce, zajebista muza, zero buraków/bramkarzy czyli sami odpowiedni ludzie i oczywiście dobra zabawa. Sęk w tym, że kasy brak większości a jeszcze większej części brak odpowiedniego drygu organizatorskiego. Ale "większość" nie oznacza "wszyscy" i na całe szczęście są ludzie, którzy potrafią podjąć ryzyko dla dobra większość. Dowodem na to jest kilka imprez, które odbyły się w ciągu ostatnich miesięcy w norce zwanej Mojave. Organizowali je różni ludzie i choć nie wszystkie były super przykładne to jednak czuję, że w należy się ich organizatorom jakiś "rispekt" i wsparcie na przyszłość. Ja bowiem od dłuższego czasu mam dość imprez organizowanych przez biznesmenów, przez ludzi którzy o muzyce nie mają zielonego pojęcia a na serwowany w swych dyskotekach konformistyczny repertuar chcą zwabić jedynie jak najwięcej kasiastych ofiar. Wiem, że nie ja jedyny tak sądzę ale po ostatniej imprezie, w Mojave muszę stwierdzić, że myślałem iż jest Trójmieście trochę więcej ambitnych imprezowiczów.
Sądziłem, że zobaczę na tej imprezie trochę więcej ludzi, miałem na myśli konkretne twarze a nawet ksywy ale się zawiodłem. Nie wiem czym to tłumaczyć. Chorobą? Złym wyczuciem miejsca i czasu? A może zwykłym malkontenctwem? W każdym razie bądźcie pewni, że w najbliższym czasie nic Wam nie zrekompensuje tego co działo się w sobotę :-P.
Ostatecznie imprezę odwiedziło w sumie, na oko licząc, gdzieś z 3 razy więcej ludzi niż było na Mr Smith'cie. Tak że nie było pusto ale naprawdę impreza zasługiwała na to by bawiła się podczas niej większa ilość osób potrafiących wszystko docenić a przede wszystkim oczywiście muzę. Party rozgrzewał młody DJ Kashmir z Gdyni. Zagrał po części bardziej klasycznie, tzn. dużo Millsów i trochę innych spraw bardziej lub mniej znanych ale lubianych. Z relatywnie nowych rzeczy to dosłyszałem się między innymi nowych wcieleń Gaetek'a i inne znane mi utwory, które określam na własne potrzeby jako "groovi techno". To drugą częścią bardzo mile mnie zaskoczył, zresztą i pierwszej nie ma co do zarzucenia - po raz pierwszy słyszałem na imprezie te numery Millsa, które on w miarę starannie zmiksowywał. Gdzieś po północy a jakoś przed pierwszą w nocy, Kashmira podmienił drugi pan K. - DJ Krisb - pan z błyskiem w oku i z misją w sercu.
Oczywiście można było się spodziewać, że pierwsze naście minut jego miksu to dla większości z Nas będą chwile konsternacji i zakłopotania...no cóż moi drodzy muzyka nie stoi w miejscu a mam nadzieję, że jego miks uświadomił jedynie liczne kierunki, w których się ona rozwija, a które stanowczo trzeba samemu zgłębiać w ramach pracy domowej przed następną taką imprezą. Krisb jako misjonarz i ewangelista nowego słowa na szczęście nie był tak bezwzględny ja święta inkwizycja, tak zajebiście potrafił dobrać składniki swojego kazania, że już niedługo bawili się wszyscy, ci którzy świadomie po to przyszli i ci których wewnętrzny opór przed nowym i nie znanym nie był zbyt duży. Nie będę nawet próbował opisać tego co grał - po prostu wyjebana muza jaką nieprędko usłyszycie ponownie. Wśród skromnej ilości rozpoznanych kawałków wychwyciłem jedynie jakieś Vogle no i..."Ill shambata" Jamie Lidella, za który ma pan Krystian u mnie bonus w postaci kilograma zdrowej wołowiny. Ja pier*ole nie pamiętam kiedy wcześniej bawiłem się w takiej euforii...
Co ciekawsze set Krystiana był jedynie jednym z najlepszych :)))
Po Krisbie pojawił się DJ None... Hmm, dużo razy zastanawiałem się co można w muzyce wymyślić, coś oryginalnego, coś czego wcześniej nie było...dla mnie to co poczułem kiedy zaczął grać można chyba porównać z....no nie wiem, powiedzmy z czymś takim, że ktoś słuchając tylko prostego bitu nagle podczas imprezy usłyszał po raz pierwszy dobry drum'n'bass. You get it? Materiał None trudno było mi nawet zakwalifikować jako muzykę...nie było w tym bowiem nic z jej klasycznej teorii, no może oprócz rytmu :). Wokół wyczuwalnego taktu 4/4 działy się rzeczy niesłychane, tak jakby do robienia tej muzy naprawdę wzięły się jakieś maszyny. Żeby do tego tańczyć a raczej poruszać się trzeba było wykrywać jakieś powtarzalne w czasie motywy dźwiękowe, właśnie zupełnie tak jakby wsłuchiwać się w skomplikowane tryby jakiegoś mechanicznego ustrojstwa. Wypas totalny!
Cała impreza to jedne wielkie muzyczne przeżycie jakiego nawet nie była wam wstanie zagwarantować Electronica Intelligente w Sfinksie. Ci którzy nie są do końca o tym przekonani niech wiedzą, że za jakiś czas stwierdzą, że była to przełomowa impreza ich życiu...jestem pewien, że taka muzyka zacznie w końcu obowiązywać na imprezach co raz częściej. Mam nadzieję! Po secie None zagrał ponownie Kashmir, w klimatach kapciowych, przez co bawiła się ciągle a może raczej dopiero bardzo spora część ludzi.
Od strony organizatorskiej było wszystko co zapowiadano, szatnia (a nie powiem gdzie, trzeba było przyjść ;-P), snaki za freeko i bar pełen niespodzianek. Niestety trochę sprzęt nawalał. Na szczęście nie do tego stopnia co na Smith'cie i nie przez cała imprezę ale jeszcze w początkowej części setu Krisba zdarzały się momenty kiedy podczas operacji krosfejderem, pojawiały się w głośnikach jakieś buczenia i sprzęgnięcia. Ale jak mówię, później już jakoś sprzęt się "rozgrzał" albo przestałem zwracać uwagę :). Aha. No i po tych głosach na forum bardziej oczywistym stał się fakt, że na biletach które nabyć można było w przedsprzedaży powinna była się pojawić mapka lub chociaż dokładny opis tego jak do Mojave trafić.
Dla mnie norka zwana Mojave stała się w oczkiem w głowie. Mam nadzieję, że imprezy będą odbywać się tam nie często ale za to takie jakie na pewno będą tymi niezapomnianymi do końca życia. Dokładnie takie jaką była ta ostatnia. Dzięki dla wszystkich którzy się do tego przyczynili i specjalne całusy dla wszystkich którzy byli.

PS
Paulina robiła fotki - mam nadziję, że za jakiś czas znajdą się na stronie.

WTK Bieluń

Obejrzyj zdjecia z tej imprezy, których autorem jest Paulina
Powrót do relacji

Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team