login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2001-04-05 Metro: Iguana Party

Imprezy w Metrze naprawdę cieszą się dużą popularnością, zapewne ze względu na dzień imprez, w którym to większość imprezowiczy zaczyna weekend balangowy. Ludzi było na oko 70% tego, co na imprezie radiostacji tydzień wcześniej, ale za to buraków i innych karków było zdecydowanie mniej. Być może odstraszyła ich zbyt wysoka cena jak na imprezę nieplakatowaną (teraz trzeba płacić 15, lub 10 z ulotką).
Gdy dotarłem na miejsce o 22 z minutami za dj'ką stał Ricardo i rozkręcał zapełniony już parkiet dość lekkimi, wokalnymi house'ami. Po przywitaniu z jak zwykle dużym gronem znajomych dołączyłem do tańczących.
Jakiś czas później za deckami znalazł się DJ Drwal pomimo jego nieobecności na ulotkach. Jak na rezydenta przystało zagrał pod publikę miłe dla ucha dźwięki (prawdę powiedziawszy wolę twardsze dokonania tego pana - a wiem że potrafi). Jego następcą okazał się Dooda z najlepszym tego wieczora setem i utworami jak Johny Corporate - Sunday Shouting czy Azzido Da Bass - Dooms Night (Stanton Warriors Remiks). Gdy poleciała Afro Medusa - Pasilda w moim zmęczonym organiźmie znów znalazła się potworna dawka energii do wyskakania (gosh, jak ja ten utwór lubię), a następne utwory były coraz lepsze (nie ma to jak latino house). Gdy wychodziłem o 2 Dooda nieco zwolnił, co chyba wszystkim się spodobało.
Ogromnym minusem całej imprezowni jest brak klimatyzacji. Przy tak dużej ilości ludzi i zdecydowanie za dużej ilości dymu organizm musi walczyć o resztki tlenu, a temperatura otoczenia powoduje jego pocenie się od samego stania, nie mówiąc już o tańczeniu.
Chciałbym wspomnieć, iż po incydencie z zeszłego tygodnia, panowie w niebieskich mundurkach próbowali skuteczności nowego szkolenia odnośnie działań antynarkotykowych incognito, co raczej im nie wyszło. Albo słabo słuchali na zajęciach, albo mieli kiepskiego szkoleniowca, bo i tak wszyscy wiedzieli którzy to panowie się ukrywają pod niepozornymi ubraniami, a kto chciał sobie przypalić - palił. Chyba że szukali jakiegoś bosa narkotykowego, ale raczej im to się nie udało. Gdy wychodziłem z klubu siedzieli w radiowozie (no, no, nieźle się ukryli :)) i opracowywali nowy plan strategiczny.
Aaaa.. no i obiecałem wspomnieć, iż Gimli się pojawił na house'ach (cuż to za wydarzenie !!) i bekał szczypiorkiem ;ppp hihi

Chlodny

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team