login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2001-04-28 Sfinks: Audio Trash

Na tą imprezę nastawiałem się dawno. Długo nie byłem w Sfinksie (nieodpowiednie klimaty i wybór innych miejsc), a DJ'e Layo i Bushwacka zapowiadali się wyśmienicie. I nie zawiodłem się!
Pod klubem wylądowałem z moją uroczą Love o 22 i przystanąłem na chwilę do grupki znajomych, którzy rozpracowywali kega. Szybko się okazało, że dla tak wielu chętnych piwa nie starczy na długo więc znalazła się wódeczka. Atmosfera była wesoła, a pogoda sprzyjała rozmowom na dworze. W międzyczasie sprawdziliśmy stan beforka odbywającego się w jednym z pokoi hotelowych, na którym rozgrzewali się goście z wawy.
Oczekiwanie na jeszcze kilku znajomków zakończyliśmy o 23 i podreptaliśmy do środka gdzie niewielką garstkę imprezowiczy rozgrzewał Dj Fresh. Świetne granie tego pana przyciągneło większość obecnych w klubie na parkiet tak, że okoliczne bary świeciły pustkami. Ludzi przybywało, parkiet zapełniał się, atmosfera robiła się coraz bardziej gorąca, a płyty Fresha przyspieszały. Za sprawą mojej pięknej towarzyszki znalazłem się na środkowym podeście i już go nie opuściłem do końca imprezy :).
Ludzie się bawili wyśmienicie i czekali na pojawienie się gwiazd. Pobliski bar został okupowany przez 25 osobową ekipę z wawy, która regularnie przybywa do 3city by się pobawić tak, jak w stolicy nie można :). Granie Fresha również i na nich podziałało i obstawiwszy lewą część sceny bawili się przykładnie i wesoło.
Gdzieś po pierwszej Fresh położył ostatnią płytę i za deckami stanął jeden z pary Layo & Bushwacka (niestety nie wiem który to jest który). Ich set trwał do 06:00 i był to kawał wspaniałej muzyki, od której Sfinks oszalał, a atmosfera stała się tak gorąca, że miałem poważne problemy z robieniem zdjęć, gdyż obiektyw regularnie mi zaparowywał. A co zagrali ? Począwszy od house'ów, przez tech-house'y i "transowe house'y", po hard house'y i breaki. Najwięcej ludzi szalało przy hard house'ach, których w 3city rzadko kiedy znajdziesz, a te miały tą właściwość, że były wspaniałe! Była to wspaniała wycieczka po muzyce, którą gwiazdy prowadziły wyśmienicie i do tego z doskonałą techniką. (poza 2 małymi kłopotami technicznymi z jednym z kanałów)
Pewnym chwytem zaskoczyli wszystkich, niektórym to się podobało, innym nie. Otóż obaj panowie zatrzymywali w pewnych momentach płyty, by po chwili ciszy puścić inną, która rozpoczynała inny gatunkowo fragment setu. Jak dla mnie miało to pewien charakter edukacyjny, pokazujący nader mocno zmianę klimatu i gatunku muzycznego.
Już po godzinie 6 za decki stanął Elvis ze swoim standardowym setem i standardowym niezgrywaniem bitu. Po 3 utworach tego pana powędrowałem do domq, aby nie niszczyć jakże wspaniałych muzycznych wspomnień z nocy.
Na fontannie byłem dwa razy i dwa razy szybko z tamtąd uciekłem. Funky-house'owe granie DJ Romero baaardzo mi się nie podobało. Jak wieść głosi można było tam także usłyszeć jakieś eurodisco - jak dobrze, że sam się o tym nie przekonałem.
Jeżeli chodzi o bawiących się to było ich w sam raz (nie było tłoku między fontanną a main hall), a panów bez szyi też nie było za dużo, co razem stanowiło wspaniałą oprawę klimatyczną. Dzięki wysokiej temperaturze zewnętrznej został otworzony ogródek, gdzie niektórzy nawet spali :).
W ciągu całej imprezy (Smirnoff ?) prowadził ankietę, za wypełnienie której otrzymać można było na wyjściu z klubu piersiówkę 40% napoju. Zbyt dobrze się bawiłem by tracić czas na jej wypełnienie, więc napoju nie dostałem, jednak wiem, ze pytania traktowały o alkoholu.

Podsumowując, była to naprawdę wspaniała impreza. Mam nadzieję, że Christian Smith dotrzyma panom Layo i Bushwacka kroku i 5 maja będziemy mogli również dobrze się zabawić.

Chlodny

Obejrzyj zdjecia z tej imprezy, których autorem jest Chlodny
Powrót do relacji

Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team