login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2001-05-03 Metro: Metro House

Noc z Wookiem i Shamutem miała być jedną z lepszych imprez w Metrze (przynajmniej w moim mniemaniu) a to za sprawą płyt speed garage'owych, jakie Ci panowie posiadają, a niestety okazała się porażką - chociaż po części miłą.
W klubie wylądowałem o 23, chociaż pół godziny przesiedziałem na barierkach przed nim dzięki ładnej pogodzie, miłemu towarzystwu i opisom pustki panującej w Metrze. Ilość ludzi okazała się zgodna z prawdą - na parkiecie podrugujące jakieś 20-30 osób, przy okolicznych stolikach drugie tyle. Tę nieliczną garstkę próbował rozgrzać Drwal, i wychodziło mu to na tyle skutecznie, że sam w niedługim czasie się znalazłem na dancefloor'ze.
Ludzi tak jakby przybywało (może ci, co stali przed klubem zmarźli), a za deckami nastąpiła zmiana na DJa Slavo z Warszawy. Początki jego setu były spokojne, lecz od Azzido Da Bass i jego kolejnego remiksu zaczęło robić się coraz goręcej i szybciej, ludzie wpadli w taneczny szał a zabawa rozkręciła się na całego. Pan od dymu nas troszkę wędził, ale mała interwencja zwiększyła ilość dostępnego nam powietrza. Pan Slavo puszczał muzykę na pograniczu szybkich house'ów i garage'y co wzbudzało me ciśnienie na set Wookiego i UK Garage z prawdziwego zdarzenia.
Jakież było moje zdziwienie, gdy wyczekiwany DJ zapuścił nic więcej jak.... house'y w wykonaniu Radiostacji. Nie powiem, żebym się źle bawił do Iana Poolleya - 900 degrease czy też Phoenix vs. Buffalo Bunch - If I Ever Feel Better (I'll Go To The Disco), ale utwory te są mi dobrze znane (tudzież osłuchane) i spodziewałem się 2stepów, które panowie ostatnio grają. Szybkie pytanie do organizatora: Tak, będą też garage. Czekam, tańczę sobie miło, szczytówa imprezy (między pierwszą a drugą) a tu nic.. :(
Zmiana za deckami przyniosła kolejną falę nadziei. Oto wszedł Shamut - jego set nagrany jeszcze za czasów Technikum Mechanizacji Muzyki w RMF FM bardzo często gości w moim walkmanie, a utwory jakie się w nim znajdują rozkręcają mnie do tańca na środku ulicy. Pierwszy utwór to ... uk garage, no miło, skaczę sobie nierówno, a tu zmiana i znów house'y. Co jest grane? Ten DJ też trzymał się pogranicza, jakby się bał, że publika nie będzie umiała się bawić do 2stepów, tudzież szybkich garage'y (w co wątpię). O tej godzinie (druga) wszyscy "nieqmaci" tudzież zmęczeni zdążyli wyjść na nocny autobus, a na parkiecie zostali starzy clubberzy. Więc dlaczego ?
Jakieś 15-20 minut przed trzecią za deckami ponownie pojawił się Wookie. I co ja słyszę? TAK !! 2step !. Jeden, drugi. Jest miło. Skacze po prawie pustym parkiecie - ludzie zmęczeni poprzednimi szaleństwami obsiedli podesty i przyglądają się nielicznym wytrzymałym zawodnikom. Co niektórzy próbują swoich sił do połamanego rytmu, jednak siły im nie pozwalają na szaleństwa. Leci 2stepowa wersja Gipsy Woman, pot na moim ciele, zmęczone nogi, redbulle nie dają rady, ale muzyka ... TAK. Ta muzyka mnie uszcześliwia, dodaje mi energii. TAŃCZĘ!! Jeszcze jakby pojawił się jakiś szybki garaż byłbym wniebowzięty. Lecz ...
03:10 ... Utwór nagrany na 45 puszczony na 33 z pichem na -8 niemrawo kręci się na Technicsie. Co jest ? Ludzie rozglądają się niepewnie, w ich umysłach wkręca się myśl, której nie chcą dopuścić do siebie. Czy to koniec IMPREZY !?!? Płyta się zatrzymuje - Wookie zabiera qferek. Delegacja imprezowiczy prosi go o jeszcze jeden utwór. Przecież jest TAK wcześnie! Są nieubłagani.... Zapala się białe światło, ludzie rozczarowani, źli.
Do następnego autobusu mam 30 minut czekania na mrozie. Mały afterek i do łużeczka ...
Cóż za rozczarowanie ....

Chlodny

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team