login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2001-05-19 Sfinks: Junglowy wypas!

Produkcje UK Apachee dane było mi usłyszeć w niezbyt dużej ilości, jednak te, które mi się udało, zdecydowanie wskazywały, że są to ragga jungle. Jego wyczyny do mikrofonu przy współudziale jego znajomych na falach radiowych Radiostacji potwierdziły ten fakt i już wiedziałem czego się spodziewać na imprezie. I żadne gdybania Marchefki o różnorodności muzyki Global Chaos nie zmieniły tego :)
Pod klubem, wraz z Adasiem i jego Love, pojawiliśmy sie o 22 gdzie wartę trzymał Mikan ze znajomymi. Wznieśliśmy toast za 6 rocznicę imprezowania Adasia i we wrzawie śmiechów i rozmów oczekiwaliśmy reszty ekipy. Kolejność ich przybycia była mniej więcej następująca: W4rp z Adamskim, Kropa i Paulina, Pitm3n i ktoś jeszcze, Marchewa, a poźniej ... nie pamiętam :). Z upływem czasu co niekórzy odchodzili od nas by zaliczyć pieczątkę na dłoni, lecz szybko wracali za sprawą niesamowitej pustki panującej w klubie. Osobiście się o tym przekonałem wchodząc do niego o 23.30 i zastając z 10 ludków bawiących się na parkiecie i nieco większej ilości okupujących podest. A że w tym momencie przygrywał ROS, a w mikrofon w genialny sposób nadawał ErDeWu przystanąłem by pokiwać się co nieco. Swój set Sabbia Kru zakończyła ok. 00:30 a za stery stanął bliżej nie znany mi dj, który puścił ... house'y! Nie .. no małe przegięcie jak na mój gust, wiec w szybkim tempie powędrowałem spowrotem na dwór.
Oczekiwanie na przybycie gwiazd umilałem sobie rozmowami ze znajomymi.
O 02:00 do klubu weszła ekipa TamTam Records, by po kilku minutach pojawić się za DJką, a miny jakie zagościły na ich twarzach gdy usłyszeli muzykę, jaka leciała trzeba było zobaczyć :) Po prostu nieco się przerazili... Od przedstawiciela TamTam ze trzy razy dowiedzieliśmy się, że za chwilę wystąpią przedstawiciele Global Chaos, po czym za sterami ulokował się DJ Stylus i w nawet łagodny sposób zaczął ukierunkowywać imprezowiczy na jungle. Pierwszą płytą było typowe ragge, które powoli przyspieszać, by już druga płyta została odgrana we właściwym tempie. Ich dwugodzinny set było tym czymś, po co pojawiłem się w klubie. Zmasowany atak szybko wybijanego rytmu, raggowe wokale 3 MC's !, flatlineowe bassy .. po prostu old school jungle! Yeach! Po prostu: "Say Booo"! Całość występu prowadził Dj Stylus, a na dwóch mikrofonach udzielali się MC ktos(wypadła mi ksywka z głowy), MC Twiceborn i oczywiście MC UK Apatchee. Ten ostatni naprawdę był niesamowity, a tempo słów wychodzących z jego ust mnie powalała. Na parkiecie podczas setu panował luz, dzięki czemu miałem pole do popisu, a ilość parkietu przeze mnie zajmowana była naprawdę spora :) Większość osób po prostu nie wytrzymała tempa/nie qmała o co chodzi i przeniosła się na fontannę, gdzie pogrywał DJ Romero. Zasmucający jest też fakt, że w 3mieście naprawdę jest mało ludzi kumających te klimaty. Co śmieszniejsze jeszcze mniejsza ilość ludzi rozumie co krzyczy MC :) Próbowałem odkrzykiwać teksty rzucane przez Apatchee do publiczności, lecz mój pojedynczy głos znikał wśród nagłośnienia ...
Po 1,5 godziny szaleńczego skakania moje nogi zaczynały odmawiać posłuszeństwa, lecz muzyka nadal zmuszała mnie do poruszania ... cudowne :).
Set gości zakończył się o 04:00, za sterami stanął chyba ten sam dj, co grał na początku, by o 5 za stery wpuścić Elvisa. Muzyka tego pana jak zwykle do mnie nie przemawiała, była zbyt cieżka jak na taką godzine no i do tego te niezgrane i rozjeżdżające się co pewien czas bity. Całość jego setu psuł fakt źle wysterowanych głośników, ale to pewnie przy odłączaniu mikrofonów się stało.
Z klubu wywędrowałem o 6 wspominając dokonania gości z UK .... Ocena imprezy bardzo wysoka, lecz fakt wystąpienia house'ów w środku imprezy zdecydowanie ją obniża.

Chlodny

Obejrzyj zdjecia z tej imprezy, których autorem jest Dziabi
Obejrzyj zdjecia z tej imprezy, których autorem jest Adas i Chlodny
Powrót do relacji

Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team