login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2001-06-14 Metro: Metro House

Aby ukrócić wszelkie docinki 'relacja' ta będzie opisem subiektywnych odczuć piszącego na temat imprezki. Może nazwa działu 'relacje' nie jest szczęśliwa, ale uważniejszy czytelnik zauważy, że ani jeden tekst zawarty w tej sekcji naszej strony nie jest obiektywny, ani nie trzyma się formatu suchej relacji i opisu grania DJi.
Po długiej nieobecności na czwartkowych imprezach wkońcu zebrałem się w sobie i pojawiłem w klubie. Już o 22.30 w środku gościło więcej, niż w przeciągu ostatnich 3 imprez, ludków. Trafiłem akurat na set Ricardo, który zagrzewał przybyłych lekkimi, słonecznymi house'ami przyprawionymi odrobinką hiciorków. Po przywitaniu się ze znajomymi, których jak zwykle było sporawo, i wypiciu obowiązkowego pifka znalazłem się na parkiecie by popląsać z uśmiechem na twarzy i zgubić odrobinę kalorii, których nadto ostatnio mi przybylo ;).
Niestety nie zdążyłem usłyszeć setu młodego, początkującego człowieka z 3miasta, który poprzedził występ Ricarda. Od rezydentów dowiedziałem się jednak, iż set był technicznie dobry i obfitował w hiciory z wytwórni Juno.
Wracając do Ricardo, to jego set rozgrzewał na tyle parkiet, ze wysiadł jeden ze wzmacniaczy :), ale szybka interwencja i podmiana spowodowały powrót dźwięków w lewej sekcji głośników. Parkiet cały czas się zapełniał, atmosfera w klubie panowała gorąca, a nawet pan od świateł nauczył się puszczania dymu tak, że tylko polepszał pracę świateł, a nie przeszkadzał w oddychaniu. Dwugodzinny set organizatora skończył się o północy, a za sterami stanął DJ Drwal, zmieniając nieco klimat w mroczniejszą, mniej śpiewną, odmianę house'ów. Spowodowało to zmniejszenie bawiących się ludków (a może z powodu wyczerpującego setu poprzednika ? :)), lecz nie na długo. Zreflektował się i pojechał ciut lżej, wystarczająco by nie zmienić znacznie klimatu i ściągnąć więcej ludków do zabawy (a może skończyli pifo ? :))). Godzinny set bardzo mi się podobał (jak zawsze), chociaż zdażyło się kilka wpadek (z powodu niedyspozycji). Jego zmiennikiem stał się Fresh, a jego set wydawał się przy poprzednikach cieżki i mroczny. Lecz gość-niespodzianka wieczoru, DJ Slavo z warszawy, który pojawił się za deckami o 02:00, pojechał na tyle mocniej, że gra Fresha z kolei wydała się lekka :). Szczerze powiedziawszy set warszawiaka nie przypadł mi w ogóle do gustu. Wśród monotonnych brzmień znalazło się naprawdę kilka dobrych utworów. Miałem wrażenie że set nie był zaplanowany, a przynajmniej ja nie mogłem tego planu odnaleźć. Był jakiś taki nijaki i bardziej nadawał się do słuchania niż tańczenia. Inna kolejność płyt zmieniłaby tu wiele.
Gdy o 03:00 na nasze zmęczone nogi, tańcząc wśród niedobitków, pragnęłem ze znajomy czegoś lżejszego pojawił się za sterami Fresh wybawiając nas odrobinkę z mrocznej odchłani.
Gdy wychodząc o 03:30 z klubu widziałem Ricardo czekającego na zmianę i prawdopodobnie koniec imprezy był muzycznie podobny do początku.
Cytując w podsumowaniu mojego kumpla zachwycającego się imprezą: "Nie klub, nie muzyka, ale LUDZIE!!".

Chlodny

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team