login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2001-07-05 Metro: Not everyone anderstand what house music is...

Wieczór zapowiadał się naprawde ciekawie. Wyruszyłem z moreny po kilku pivkach i małym brejku systemu u Maria. Wsiedliśmy sobie do busa, który miał błyskawiczny zjazd do wrzeszcza. (Ciekawe, że normalnie nie można mieć takich zjazdów)
Była godzina 22:00 a ludzi przed klubem wogóle. Postanowiliśmy sprawdzić więc czy nie ma nas w pobliskim sklepie z napojami nie tylko chłodzącymi. Byliśmy, a do tego szybko udało nam się skitrać kolejne napitki. I wycieczka trwała dalej.
Około 22:30 w końcu zaczęli pojawiać się ludzie, a ja doznałem małego szoku elektrycznego, co było efektem spotkania ze starym znajomym. Chwilkę później trafiliśmy na nadchodzącego Drwala i po wstępnej wymianie zdań udaliśmy się w końcu do środka.
No a w środku... "gra muzyka, jest kul, som fajne laski" jakby to powiedzieli fani sportowych strojów. :) W sumie muzycznie, jak i klimatycznie imprezka była całkiem wypaśna. Pogrywali (w kolejności przypadkowej) Drwal - zaskoczył mnie starymi przebojami i wymieszanymi w to gorącymi hitami w stylu Blasovskiego.
Ricardo - HOUSE music all night long. Czyli muzyka w tempie na 125 uderzeń i z dużą dawką pozytywnej energii.
DJ $ - Ho, ho, ho... jak ja go dawno nie słyszałem. Lekko hard transowy set, z domieszką bardziej technicznych, niż domowych brzmień wypadł całkiem nieźle.
Fest - A ten pan zapodał kilka przeuroczyczych oldskuli z Who is Elvis na czele.
Imprezka miała całkiem niezły klimat i klapsy, ale ja musiałem zmykać juz koło 2:00 rano. Na szczęscie, a może nieszczęście posiałem gdzieś klucze do domu, przez co zostałem jeszcze kolejną godzinkę, albo i nawet dwie.

Adaś

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team