login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2001-09-01 Mojave: Bydgoszcz w Mojave

Mojave?... taaaaaaaaak... byłem tam kiedyś! Ostatnio na początku wakacji, na nie do końca udanej imprezie Minimalna Noc 2. Od tego czasu wszelki słuch o Mojave zaginął (przynajmniej w światku technicznym, bo jak ploty głoszą cotygodniowe reggae parties mają się nieźle). Dla mnie osobiście był to raczej fakt smutny, bo w końcu to tam odbyły się jedne z lepszych imprez w mojej dotychczasowej karierze imprezowicza. Kiedy jednak, mimo znikomej promocji omawianej imprezy, dowiedziałem się, że Mojave przerywa dwumiesięczne milczenie wcale nie wybuchłem niekontrolowana radością. Owszem od razu zdecydowałem, że się tam pojawię ale gdybym miał powiedzieć dlaczego...chyba słowo "sentyment" było by najbardziej odpowiednim wyjaśnieniem. Tak że, jeszcze w drodze do klubiku zamiast ciśnienia imprezowego towarzyszyły mi liczne obawy i niezbyt wielkie oczekiwania.
Na miejsce dotarłem po godzinie 23.00. Był to punkt zwrotny jeśli chodzi o samopoczucie. Muzyka, ludzie no i samo miejsce – jedyny i nie powtarzalny mikroklimat, którego już dawno nie miałem okazji doświadczyć. Naprawdę to co zastałem mile mnie zaskoczyło i nawet około 30 osobowy zastęp współimprezowiczy rozwiał wszystkie moje frekwencyjne obawy. Już więc z uśmiechem na twarzy przywitałem się ze wszystkimi znajomymi. Przy tej okazji dowiedziałem się, że impreza została zorganizowana przez młodego człowieka, od początku związanego z miejscem, który jednak z racji moich miernych kwalifikacji dziennikarskich pozostanie w ramach tej relacji osobą anonimową :). W każdym razie to za jego sprawą pojawił się nie znany u nas wcześniej bydgoski skład w osobach Sky, Exina i Reebota.
Imprezę rozkręcał Sky, dosyć niespójna mieszaniną ciężkiego d'n'b i rytmów bardziej junglowych, którym jednak ciągle towarzyszyły ciężkie brzmieniowo basy. Za sprawą Exina, który prezentował się jako następny, muzyka dokonała zwrotu o 180 stopni i skierowała się w stronę jungle/oldschool. Miało to swój urok, ale nie każdemu wesołe melodyjki wygrywane na pianinkach okraszone piskliwymi wokalizami muszą przypaść do gustu. W niektórych utworach junglowy podkład rytmicznczy ulegal miesjcami "wyproszczeniu" przez co przechodził w wesolutki hardcore. Dało to sporo do myślenia w kwestii w ewolucji muzyki i rzec można, było bardzo kształcące, ja jednak ten set przesiedziałem – "to old for old-school" :). W czasie setu Exina, ktoś niestety wypróbowywał swoich sił jako MC. "Niestety", albowiem jeśli słyszy się "Co jest z wami? Ruszajcie się!" z częstością kilku razy na minutę to ożywają w człowieku te same pragnienia, co w przypadku gdy podczas dobrego snu zaczyna mu krążyć nam nad uchem złośliwy komar. "MC" towarzyszył także podczas początkowej części setu Reebota, który to po ponad godzinnej dawce oldschooli podmienił Exina.
Zdecydowanie był to najbardziej doświadczony człowiek z całej trójki. Podczas gdy sety Sky i Exina, zwłaszcza w początkowych w fazach, mimo mniej lub bardziej umiejętnych skreczy, poziomem technicznym zbliżały się do poziomu przedpołudniowej Radiostacji to Reebot zaczynając średnio, z czasem nabierał co raz większej wprawy. Miksował bardzo dynamicznie, z dużą ilością skreczów muzycznie przechodząc płynnie od jungli po ciężki drum'n'bass. Grał długo a ten set jak się później okazało nie był jego ostatnim słowem.
Po krótkim spacerze w klubie pojawiłem się ponownie kilkanaście minut po godzinie czwartej. Nawet niezbyt bystry imprezowicz zauważył by, że w tzw. międzyczasie zaszły dosyć drastyczne zmiany. Muzycznie impreza zdryfowała bowiem w kierunku... psychodelicznego trance'u! Jak się okazało rekreacyjną przerwę dla gości z Bydgoszczy wykorzystał niejaki DJ Dzięcioł. Chyba wszystkim taka odmiana przypadła do gustu. Także Reebotowi, który powróciwszy za decki po około godzinnym secie Dzięcioła, kontynuował tranceowy motyw tej imprezy, z tą jednak różnicą, iż znacznie przyspieszył. Pogrywał bowiem bardzo energetyczny trance, na ucho licząc oscylujący w granicach 140 BPM. W tym momencie stosunek ludzi siedzących do ludzi tańczących wypadał znacznie na korzyść tych drugich. Na tym jednak nie koniec ciekawostek :)
Około szóstej Reebot dokonał kolejnej odmiany - kładąc na deki Millsowy remix Wink'owego "How's your evening so far" impreza nabrała stricte technicznego charakteru. Z małym udziałem Sky lub Exina (?) następne kilkadziesiąt minut wypełniło czasami minimalizujące, czasami trasujące w sensie nie-psychodelicznym techno, przerywane rodzynkami w postaci krwistego...electro :), pełnego brzmienia tr-808 i komputerowo syntezowanych głosów. Dla mnie okazała się to być najmilsza część całej imprezy, naprawdę byłem szczęśliwy będąc jedna z 3 bawiących się wtedy osób. W tym freestylowym secie Reebot zahaczył jeszcze pod koniec o breakzy po czym powrócił do drum'n'bassu, tym razem bardzo mrocznego i bardzo połamanego rytmicznie (czyli to co ostatnio bardzo mnie podnieca). Niestety około 8 zrobiło się już nieprzyzwoicie późno/wcześnie i imprezę zakończyłem, przy czym trzeba zauważyć, że Reebot nie dawał jeszcze za wygraną, podobnie jak te kilka osób, które pozostały na kanapach.
Imprezę pomimo początkowych obaw jestem zmuszony zaliczyć do udanych. Była pełna niespodzianek, od strony muzycznej zróżnicowana przez co bardzo kształcąca. Oczywiście, że nie zawsze takie rozwydrzenie gatunkowe na jednej imprezie jest w porządku, ale tej nocy naprawdę się sprawdziło. Twierdzę także, ż pomimo ruchu które w naszą skostniałą trójmiejską scenę ma szansę wnieść Pomarańczarnia, Mojave to dla mnie ciągle najlepsze miejsce na konkretne imprezy. Zero buractwa, zupełnie kameralny klimat i muzyka jak nigdzie indziej – to moje zdanie ale mam nadzieję, że znajdą się jeszcze jacyś organizatorzy, którzy je podzielą. Na koniec dodam, że według zapewnień organizatora tej imprezy następna z trochę poszerzoną obsadą ma się odbyć za 2-3 tygodnie w Pomarańczarni. Zobaczymy, pożyjemy. Najważniejsze, że się coś dzieje...

PS
Pozdrowienia dla Kejosa i Krisa za wsparcie fluidalne i towarzyskie oraz dla lasencji z UK, która sprawdzała moją znajomość angielskiego alfabetu...tylko nie wiem dlaczego tak bardzo skupiła się na literce "e"...

Blue

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team