login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2001-09-29 Sfinks: Ja, czyli Adam F w Sfinksie :)

W końcu do 3miasta miał zawitać jeden z bardziej znanych reprezntantów sceny DNB. Plakaty i ulotki mozna było zobaczyć prawie wszędzie, więc stwierdziłem iż też wybiorę się na tą imprezkę. Całość miała miejsce w Sfinksie, co akurat nie było najmądrzejszym rozwiązaniem - chyba, że jesteście zwolennikami imprez spławików. No ale czas przejść do opisu tego całkiem udanego wypadu.
Wraz ze znajomymi urzadziliśny sobie mały before party, pogrywając w naspidowane na maxa F-Zero 64 i spijając do tego browarki. Klimatu dopełniały płynące z głośników jungielki z albumu Baby D. Gdy nadeszła odpowiednia pora zebraliśmy się, aby wyruszyć w kierunku dworca. Tam czekała już na nas dziewczyna Młodego i jej koleżanki, oraz kolejne pivka. Przy okazji przechwiciliśmy Michaela, który był jednym z solenizantów tego wieczoru i nim wsiedliśmy do kolejki to wznieślismy totast niejedną chmurką. Po drodze do sopotu dosiadło się jeszcze trochęznajomych, tak więc gdy wysiedliśmy w naszym ulubionym uzdrowisku, to było nas już ponad dziesięć osób , a dalsze miały dołączyć poźniej. No tak, renoma gwiadzy robi swoje, ale do tego w planie były podwójne imieniny i jeszcze urodziny, a może i coś jeszcze :)
Wstępnym planem było osuszenie flaszki na chińskiej fontannie, i tam się udaliśmy. Niestety klimat tam był dołujący, bo jak się okazało chwilę wcześniej police zakasowało kumpla za, uwaga: "Atak na radiowóz"! No cóż, można czasem sobie pozwyrolić, ale to musiał być niezły hardcore. Jednak nie zrażeni tym przykrym zajściem kontynuowaliśmy spijanie trunków i po jakimś czasie ruszyliśmy pod Sfinksa. Na miejcu ujrzeliśmy naprawdę spory tłum przed wejściem i całe stado ludków oblegające plażowe murki. Jako, że noc była wczesna , to wszyscy zdecydowali poczekać jeszcze z wejściem, co dla niektórych okazało sie być nawet koniecznością, ponieważ jedna z list gości miała dotrzeć dopiero z Adamem F, a to nastąpiło dopiero po godzinie 0:00. jednak nie ma tego złego co by na gorsze nie wyszło, tak więc na plaży suto się lało płynów, a zachmurzenie było stałe. Jednym słowem wzięliśmy się za uczczenie solenizantów. Tak czas zleciał do północy, kiedy to w końcu przybył Adam F. w towarzystwie MC MC i grupki organizacyjnej z Groove Control. Co ciekawe, prawie 20 minut stali przed głównym wejściem i ostro zdezorietnowani zastanawiali się, jak dostać się do klubu przez tłum napierający na drzwi. Przy okazji mieliśmy możliwość ujrzenia 'The real 5 stripes dress' który stanowił podstawę ubioru MC MC, tak więc na przyszłość uważajcie, czy jakiś fan ubioru w ||| nie jest czasem okolicznym MC. No ale to taka mała dygresja tylko, i nie ma czym się przejmować. :) Po zaciekłej walce i mi udało sięznaleźć wewnątrz klubu, gdzie na głównej sali jeszcze rządziła Sabbia Kru, czyli DJ Ros i MC ErDeWu. Z głośników dobywały się przemiłe bąbelkujące basy, a junglowe rytmy obijały się od ścian i atakowały słuch ze wszystkich stron. Gdzieś tam do mojej głowy dotarł przebijający się przez ogólny zgiełk i harmider (jako, że byłem akurat przy barze) Shy FX i UK Apachie - Orginal Nutta, przez co poważnie zacząłem się zastanawiać, czy aby na pewno dziś mają być grane DNB , a nie nonstop moja ulubiona sieczka Jump-Up/Jungle. No ale nie dane mi było długo się zastanawiać bo chwilę poźniej już ogłoszono wejście Adasia. Pierwsze pięć minut próbowałem dopchać sięod boku pod DJkę, ale po tym czasie zrezygnowałem i stwierdziłem, żę jestem jednak 'za gruby' aby sie tam przepychać i znajdę sobie jakiś luźniejszy kącik. :) No ale i z tym były problemy, więc zadowoliłem się przez jakiś czas okolicami baru i zza winka obserwowałem poczynania gwiazd wieczoru. MC MC zdawał się być zdegustowany publiką, co dał kilka razy do zrozumienia ludkom, którzy i tak chyba nie qmali co on nawija do mikrofonu, bo na każde jego słowo albo wnosili ręce , albo darli się. Mnie naszła jedynie ochota na wystrzelanie leewarów z palca, ale stwierdziłem że i tak to nic nie zmieni. A mój imiennik tymczasem zaskoczył mnie dość ostro. Zamiast sofciarskich - czytać sniadaniowych drumandbassów zapodał ostro przekrojowy materiał, w którym znalazło się prawie wszystko za co lubię DNB. Była chwila dla totalnej hardcorowej najebki w tempie powyżej 220 BPM, dało się też słyszeć mroczne drumy. W pewnej chwili zdaje się, że leciał jakiś remiks Dilinji - Armoured D; mojego osobistego chymnu Drum & Bassów. Niestety nie jestem do końca tego pewny, ale co tam - kiełbie we łbie, we łbie kiełbie. Przy okazji obsłuchiwania wyczynów, zrobiłem sobie małą przerwę na pivko i sprawdzenie stanu zalania fontanny. No więc wilgotność wynosiła 100%, a gdzieniegdzie i więcej z powodu zagęszczenia. ;) Natomiast ogólnie panujący tam ścisk był efektem houseowych brzmień. Jakoś nie odpowiadało to mojej wizji klubowej zabawy, więc wróciłem do głównej sali, a tam za sterami ... upss, za deckami pogrywał juz Perez. Zdecydowanie było to cięższe brzmienie drumów niż to co zaprezentowali wcześniej Adam F i Ros. Co zaowocowało stopniowym rozluźnieniem parkietu. Nareszcie mogłem sobie jako tako poskakać, choć nadal przypominało to przestępywanie z nogi na nogę.
Klub opuściłem gdzieś tak koło czwartej rano w całkiem pozytywnym nastroju i z planami na dalsze spijanie już kilka godzin później.

Adaś

Obejrzyj zdjecia z tej imprezy, których autorem jest Chlodny
Obejrzyj zdjecia z tej imprezy, których autorem jest DJ Ros
Powrót do relacji

Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team