login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2001-10-04 Metro: Nieoczekiwane wydarzenia

Każda impreza w Metrze zaskakuje organizatora. Zaskakuje również Nas - Ekipę DrugStore - którzy próbujemy coś tam wydziergać drum'n'bassowego w 3mieście. O ile ostatnie imprezy zaskakiwały nas frekfencją imprezowiczy pozytywnie, o tyle tym razem ilość ludzi przeszła nasze najśmielsze marzenia. Ale pokolei :)
W klubie pojawiłem się już o 20, by pomóc chłopakom w przygotowaniach salki, która jak się okazało była jeszcze pełna gości popijających pifko lub wcinających smaczne (i tanie !) żarełko. Stąd krzesełka były wynoszone nad głowami gości, a stoliki wyrywane spod ich łokci (oczywiście nie dosłownie :>>). Na szczęście pomagierów (jak mawiał mój wujek) było wielu i szybko uporaliśmy się z małą zmianą wystroju, pojawili się DJe i jedyne co nam zostało to oczekiwanie na imprezowiczy i decki, które gdzieś zaginęły :). Marchew, Kropa i Deform z piwkami w ręku zaczęli typową dla DJi gadkę - kto, co i kiedy ma zagrać i dlaczego tą płytę ma puścić ta osoba a nie tamta :)
Na 10 minut przed 22 za deckami pojawił się Marchewa by zadość uczynić nazwie salki i chilloutowymi dźwiękami zabawiał sporą grupkę znajomych. Dźwięki te z upływem czasu coraz bardziej stawały się skoczne i coraz bardziej przypominały ragga jungle (tutaj warto wspomnieć o puszczonej przez niego orginalnej płycie Izraela, która wywołała mały wyraz zdziwienia na mojej twarzy - fajne dźwięki robili). Po całkiem udanym (jak na Marchewę :))) secie za deckami pojawił się niepozorny Kropa ze swoim magicznym kuferkiem z którego co chwilę wyciągał magiczne, skoczne jungielki. Na parkiecie znalazło się już troszkę ludków, którzy wesoło podskakiowali, jednak ich ilość była nadal przerażająco niska. Niestety z płyty na płytę nie przybywało ich, a szkoda, bo set Kropy z początkowych jungielków stawał się coraz bardziej mroczny i ciężki. Budował klimat dla uzupełniającego go Deform'a. Ten techstepowym klimatem rozkręcał ludzi dalej i dalej, aż w punkcie kulminacyjnym zapodał płytę wieczoru - drummowy remiks Dildo. Po tym jakże zaskakującym utworze poleciał klasyczny już DJ Krust - Turbulance, który wprawił mnie w przyjemne drżenie na parkiecie :)
Po godzinnym secie Warpa znowu za deckami pojawił się Kropa, tym razem z najcieższym materiałem, jaki posiada. Kto go słyszał, ten wie, że potrafi wykrzesać z człowieka całą energię. W pewnym momencie padło nawet stwierdzenie: "Kto by przypuszczał, ze taki niepozorny chłopczyk jest takim rzeźnikiem!" :)))
Tymczasem na sali głównej pogrywał dla również niezbyt licznej publiczności Tsar, po nim Ricardo, po czym za deckami pojawił się Elvis, który po pewnym czasie przegonił wszystkich z parkietu i aby ratować imprezę został zmuszony oddać konsolę w ręce Ricardo.
Powróćmy na dramy, bo zaczęły się dziać ciekawe rzeczy. Za deckami pojawił się ponownie W4rp (czyli Deform) i przygrywał dla prawie samych znajomych, którzy również już się wykruszyli troszkę. Po chwili pojawili się przy stole Preemo i Ros i nieoczekiwanie znaleźli się za deckami i zapodali po kilka płyt. Stało się miło, rodzinnie i prawie jak spotkanie samych DJi :)
Tymczasem czas mijał i z powodu braku osób dla których można by było grać o godzinie 3 z hakiem salka drumowa zakończyła swoją działalność.
Miejmy nadzieję za dwa tygodnie będzie więcej bawiących się, bowiem aż przykro patrzyć jak tak wspaniała muza puszczana jest dla pustych ścian. Przygotujcie też stopery, bowiem najprawdopodobnie będzie duuuuże, nowe nagłośnienie :)

Chlodny

Obejrzyj zdjecia z tej imprezy, których autorem jest Chlodny
Powrót do relacji

Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team