login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2001-10-27 Instytut Energetyki: LUKE SLATER - czyli tam i z powrotem

Nasza samotna wyprawa do instytutu enegetyki zaczęła sie w sobote okolo godziny ptętnastej kiedy to wraz z moja szwagierką Lucyną postanowilismyn wypalic fajke pokoju w oczekiwaniu na autokar do W-wy (przedtem zapobiegawczo zrobilismy odpowienie zakupy w sąsiednim sklepie spozywczym (każdy może zgłodnieć po drodze :) . Humorki nam się poprawiły na jakiś czas, niestetry 6-godzinna podróż troche zmuliła i na miejsce dotarliśmy trochę zaspani. W W-wie powitały nas pustki (w porównaniu do czerwcowej imprezy gdzie wszedzie w poblizu mozna bylo zobaczyc charakterystycznie ubrane i zachowjace sie gromadki "technikow" z okolicznych wiosek :) No cóż, Slater to niestety nie Josh Wink :) Jego muza moze wszytskim nie pasowac (i dobrze :)). W poszukiwaniach autobusu udalo nam sie podzcepic pod lepiej zorientowana grupke z pobliskiego Mińska Mazowieckiego (fux, ze ich wogle spotkalismy, inaczej bysmy pewnie jeszcze troche pobładzili w środmieściu (niestety nie było podstawionych autokarow- podobno po czerwcowej imprezie wrócily do zajezdni zdemolowane- no cóż, bylo mnóstwo dresów wtedy). Po półgodzinnej jezdzie w towarszystwie DJ-tow z Minska- znajomy widok- TESCO - czas więc na małe co nieco :)Podgrzewane żarełko i optyczne potwierdzenie poprzednich wrażeń, ludzi o wiele mniej (procent przebierańców jakby tkże sie zmienił- czyżby Warszawiacy dojrzewali ?? EEee to chyba muza była za trudna). Szybki pobyt w kibelku :) i kole godziny 23.30 docieramy w koncu na miejsce. I znowu male zaskoczenie, ochrony o wiele mniej, impra tylko w budynku, a kolejka tylko na 50-70 osob. Może organizacja sie nie zmieniła ale tym razem ilość gosci była odpowiednia dla "Groove Control" w porównaniu z letnia impreza kiedy to ludzie stali po 2 godziny w kolejce. Wykorzystując nasze zaproszenia udało nam sie wejść w ciagu 15 minut. Ludzi pod jakies 1700-2000 osob (ale moge sie mylic :)) Od razu po wejsciu otoczyły nas przebasowane dżwieki muzyki, nie jestem znawca ale dla mnie to byla muza techniczna głownego trendu z lekkimi minimalnymi wstawkami, w kazdym razie zajebista gdyby nie te basy walące po kręgosłupie. Wszyscy DJ-ci starali sie grać podobna muze i dosyc często zmieniali sie za dekami dopóki nie pojawiła sie okolo 2.00 (1.00 nowego czasu :) gwiazda wieczoru. Po pierwszym oszołomieniu udalismy sie na kanapki by kontemplowac muzyke z pozycji siedzącej ( W ciagu 3 godzin udało mi sie zawrzeć znajomosc chyba z 10 tubylcami obydwu płci :)) Miło sobie czasem tak posiedzieć w towarzystwie :)) Tak wogle to byłem nieco zaskoczony -czewiec mnostwo psów, ochrona i trzepanie przy wejsciu, a teraz dookola znajome skodinąd widoki i zapachy ;) Około godziny 2.30 jednak przeszla mi chęć na rozmowy i poczułem przemożna potrzebe udania sie na parkiet gdzie przy zajebistej muzyce odplynąłem w krainę swoich marzeń , obudziłem sie dopiero koło godziny 6.30 i udałem się wraz z Lucą do domu (ona chyba zdążyła zdrzemnąć się kilka godzin w tym czasie). Tym razem wróciliśmy expresem, nie miałem już sił na autobus. Aha, warto też wspomnieć o tancerkach, byly zajebiste, zwłaszcza głowna primadona.
Podsumowujac: imprezka OK, muza zajebista, ludzie wspaniali ;) (co prawda z Luka technik nie jest moze zbyt dobry ale nie wymagajmy trego od twórców :) -tylko troche daleko. Pozdrowy dla wszystkich poznanych w W-wie osób :)

P.S. Spac poszełem dopiero około godziny 1.00 w nocy z Niedzieli na poniedziałek :) Zajebisty towarez mają tam w W-wie :)

Mario

Obejrzyj zdjecia z tej imprezy, których autorem jest Mario
Powrót do relacji

Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team