login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2001-10-31 Kaponiera: BabaYaga

Wędrując pomiędzy klubami w tą szczególną noc, kiedy to duchy zmarłych objawiają się żywym istotom, zawędrowałem do klubu Kaponiera, gdzie kolejną swoją bibę kręcili kolesie skupieni w grupie Toga Dansverg. Ta impreza była szczególna, nie tylko ze względu na prezentacje umiejętności muzycznych i plastycznych przybysza z Hamburga o imieniu Yanzen, ale także z powodu rozdawania klubowych kart upoważniających posiadacza do ciekawych promocji.
W klubie, wraz z moją ukochaną, zawitałem około północy, przybywając tam prosto z klubu Metro. Zostaliśmy podstęplowani UVkowymi pieczątkami i udaliśmy się na zwiad klubu. Trzeba przyznać, że z imprezy na imprezę, organizatorzy coraz ciekawiej dekorują jakże surowe dla trance'ów mury starych fortów obronnych. Tym razem górna salka została bardzo gęsto obwieszona pracami Yanzena, grupy Yaje i Naili. Cała DJka została wyłożona czarnym płótnem, na którym została wykropkowana galaktyka, a na ścianie wirował pokręcony obraz rzutowany przez kosmiczne urządzenie niewiadomego pochodzenia. Całość sprawiała wrażenie, że grający DJ był zawieszony w przestrzeni. Do tego dołóżmy pełny parkiet skaczących i krzyczących ludków przy trance'owych dźwiękach płynących z ciekawie brzmiącego soundsystemu, w którym dwa subwoofery przeszywały ciało dźwiękiem, a odlot mamy zapewniony.
Tymczasem na dole przy dźwiękach Wołgasa niewielka ilość imprezowiczy zalegała pod przyjemnym namiotem stworzonym z materiału, który dokładnie zasłaniał ściany i pozwalał czuć się jakby w odległej krainie. Nie była to dla nas pora na odpoczynek, więc po chwili powróciliśmy na górny parkiet, gdzie jak na złość nie mogłem wypatrzeć nikogo znajomego, poza znajomą skądś twarzą Scoota (pozdrowy :)). Zebrawszy materiał na relację poszedłem na bramkę, by pogadać z Bogdanem (pozdro :)), gdzie chwilowo stałem się kasjerem i pieczątkarzem, przez co, o mały włos, nie dostałem od pijanego dresiarza. Na szczęście Bogdan przybył w odpowiednim czasie by mnie uratować, a w ręku dziergał zdobyczne karty klubowe Togi, które po chwili trafiły do mnie. Takich kart jeszcze w 3mieście nie było. Zalaminowane, udekorowane w psychodeliczne wzory, kartki z wizerunkiem twarzy posiadacza wkomponowanym w symbol Toga Dansverg, posiadają wszelkie informacje o posiadaczu zakodowane w pasek kodowy (taki jak macie na wsyzstkich produktach), który ma służyć zabezpieczeniu przed przekazywaniem jej znajomym. Jak narazie dzięki karcie posiadamy zniżkę na wejście na imprezy Togi oraz dostajemy informacje tradycyjną pocztą o kolejnych bibkach, lecz z tego co się dowiedziałem kolejne bonusy są przygotowywane. Zadowolony z zawartości mojej kieszeni i omówiwszy kilka tematów powróciłem na parkiet, by po którkim czasie skakania udać się do Piwnicy, gdzie odbywała się najlepsza dla mnie biba całej nocy.
Podsumowując, oprócz pozytywnych aspektów imprezy, trzeba zwrócić uwagę na niestety zbyt liczną bandę dresiarzy, którym nie przypadł do gustu makijarz mojej twarzy, i zachowującym się nie tylko po pijacku, ale i odrobinkę agresywnie (czyzby za dużo szu ?). Mam nadzieję że zapowiedzi chłopaków z Togi sprawdzą się i uda się im zdobyć inny lokal, bo szkoda by było tak ciekawie i interesująco zorganizowanych imprezek.
No i jeszcze jedna uwaga. Tej nocy w 3mieście odbyło się 5 imprez technicznych i mam wrażenie, że Trójmiasto nie jest gotowe na tak dużą liczbę parties, co objawiło się niezbyt licznym wypełnieniem klubów, chociaż do każdego trafili ci, którzy chcieli.
Heh .. i tak źle, i tak niedobrze.... (ale ze mnie maruda :)))

Chlodny

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team