login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2001-12-01 Sfinks: Pullin' the HARDCORE!!

W sumie to nie chciało mi się nawet z domq wychodzić.. zimno.. pada.. eh.. jesienna (a w zasadzie zimowa szaruga). No te parę smsów zmusiło mnie jednak do ruszenia zada i około 23 dotarłem (nieco zakręcony ;>) po Sfinksa. No i od razu pierwsze zaskoczenie. Całkiem sporo ludzi jak na taką imprezę (nie.. nie mówię że złą ale nie przystępną – bo muzyka rodem z Rephlexa Records nie należy do łatwych i przyjemnych). Jak się później okazało to część ‘szerokich’ przyszła się pokazać w kadrach MTV 20 Klubowych, które było akurat kręcone. A niewygórowana cena – 10 zł z kartą – pewnie ich tylko zachęciła.
Jak zameldowałem się inside, przy szatni, imprezę nakręcał Krisb aka KRB i prezentował swoje poeksperymentowane ja. Nim jednak oblazłem klub, odwiedziłem zasraną ludźmi, housującą fontannę, kupiłem piffko, ‘poprzywitywałem’ się ze znajomkami, Krisba zmieniał dRwal dRągal.
Początek podobnie eksperymentujący jak set Krisba, ale czuć było odjazd w kierunku połamanego bitu. Spokojnie. Z płyty na płytę Jarek rozgrzewał publikę. Zachwycał. Zarówno techniką miksowania jak i doborem materiału. Zgrabnie składając bity, intensywnie mieszając efektami w mikserze, Drwal skutecznie zapełnił parkiet – jak to mu się zwykle zdarzą, i skocznie i radośnie pociągnął imprezę do około 1.30. Wtedy to położył ostatnie 12’’. Najbardziej cieszące moje ucho. Botchit and Scarper!! Freq.Nasty z Phoebe One ‘Boomin’ Back Atcha’’ oraz BLIM ‘Filterzone’ w interpretacji T.Powera. Piękne electro-non-retro, jak sami autorzy to opisują (lub opisywali, bo Freq.Nasty aktualnie robi 2step :( ). Co jak co - nie spodziewałem się. Tym większą sprawiło mi to radość. Ale to nie było koniec niespodzianek na wieczór. Autorem kolejnej był Mike Dread – który wszedł za djkę po dRążku. Ale niespodziejkował nieco później.
Z wyglądu – rzeźnik. Z muzy – tym bardziej!
Zaatakował (bo inaczej się tego nie da określić) konkretną porcja technicznej sieczki, błądząc od nieco parkietowego umcy, umcy, po pana Aphex’a i tym podobne odjazdy. Mniej jednak najbardziej przypadła do gustu płyta którą położył na koniec dwugodzinnego setu. Było to coś tak dziwnego że wyciągnęło mnie z drugiego końca klubu i zmusiło do podbiegnięcia pod Djkę, i zrobienia zdjęcia 12’’ która wywołała zamieszanie. Micheal Foreshaw – to wszystko przez niego. Kawałek z epki ‘boyzone make me wanna smoke crack’. Kawałek był równie jebnięty co nazwa epki. W sumie dzięki temu odkryłem label ‘Chan’n’mikes’, z którego wspomniana epka pochodzi. Polecam.
Ale back 2 party. Ovuca. Już po fotkach się pewnie orientneliście, że znakomicie się bawił przy tym co robił. Jednym słowem psychol – sadysta. Co niektórzy bali się że jak mr. Ovuca wejdzie z liveactem to rozwali imprezę, grając dźwięki anty-taneczne. Mieli racje! Bo to co robił nie było normalne. Takiej muzy w Sfinksie nie słychać (poza nocami z Rephlexem). Zmasowany atak pokręconych sampli, niepoukładanych lub specjalnie chaotycznie zagranych. Niektórzy próbowali, ale jak dla mnie brak możliwości zabawy. Czysta przyjemność z słuchania. Przed DJką tłumek gapiów – klubowiczów. Za Djką tłumek gapiów – DJ. Niezły widok. Wszyscy przyszli podziwiać kucające młodzika, który wypluwał z laptopa ‘radosne’ dźwięki.
Do tego, z ukrycia, zza DJki, MC Mike Dread gadał jakieś pierdoły do mikrofonu. Co w sumie brzmiało niewyobrażalnie... dziwnie.
I tak chyba przez nieco ponad godzinę. Bardzo krótką godzinę. Bo jak coś się dzieje to czas płynie szybko.
A potem znów DJ Mike Dread. I wspomniana już niespodzianka. HARDCORE! Pulling the hardcore! Where the fucken noise! Extasy in the air! Jak na starych fortach lub niektórych imprezach w Toruniu i Łodzi. Typowe brzmienie dla początku dla 90. Ekstaza. Niektórzy bo rozpoznali muzykę z którą zaczynali. Inni bo było łup łup a nie jakieś powykręcane granie. Ale wszyscy wspólnie oszaleli – co widać na zdjęciach. Tak było do 5 z ogonkiem, kiedy to opuszczałem ten przybytek uciech cielesnych. Wychodząc mijałem samo-zadowolonego Maria, który takiej muzy też się tu nie spodziewał i u którego radosne pianka wywołały wielkiego banana na buźce.
Impreza udana. Zabawa przednia. Lubię noce z rephlexem :-)))
Niestety najbliższa imperza Forth Knoxa dopiero w Luty. Ale dajmy im nieco odpocząć. Może ściągną Aphexa :-)))

Marchewa

Obejrzyj zdjecia z tej imprezy, których autorem jest Chlodny & Marchewa & Michael
Powrót do relacji

Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team