login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2002-01-11 Pomarańczarnia: Zwała to nie była :)

Scoobie i jego znajomi od dłuższego czasu próbują wykręcić jakieś imprezki w Pomarańczarni prezentując brzmienia z okolic dub, drum'n'bass, asian, jungle. Najpierw były to wtorki i 'Jesienne Rozkminy', potem czwartki i 'Orange Soup', a teraz 'Black Karnazwał'. I o ile mamy karnawał to wśród imprezowiczy panuje niezła zwała (do czego nawiązuje nazwa imprez). Taka też niezbyt udana była pierwsza impreza nowego roku.
Jako że nic innego na mieście się nie działo, a ciśnienie na imprezę było wysokie, wraz z kilkoma znajomymi pojawiłem się w klubie. Był to sam początek imprezy, temperatura pomieszczenia zostawiała wiele do życzenia więc zainstalowaliśmy się w okolicach dmuchawy, na sali tanecznej instalował się jakiś DJ, ale najwięcej 'pracujących' zebrało się wokół projektora i komputera, z którego był generowany obraz. Na pierwszy rzut oka (na drugi również) urządenie sprawiało wrażenie być wysokiej klasy, a obraz był dobry jakościowo pomimo prowizorycznego ekranu - całym mankamentem tego 'uprzyjemniacza imprez' był fakt nieprzemyślanego prezentowania jakiś slajdów, bądź zwyczajne zapodawanie pluginów winampowych.
Ludzie się zbierali - o dziwo prócz wchodzących za freeko panien pajawiło się sporo kolesi - parkiet się zapełniał, a z głośników sączyły się przeróżne dźwięki z płyt Scoobiego, raczej zapodawanych bardziej chaotycznie. Po jakimś czasie drumowe brzmienia zaczęły powolutku przemieniać się w house'owe za sprawą bodajże DJa Kuli. 'Prosta łupanka' na cztery ściągnęła towarzystwo na parkiet i zapełniła go dość dokładnie. Na szczęście stan ten nie potrwał zbyt długo i którymś z bardziej znanych drumów rozpoczął się blok połamańców, do których również ja zacząłem skakać.
Im dłużej trwała impreza tym robiło się bardziej ciekawie. W okolicach północy z głośników posączyły się old-school'owe jungle - dawno ich nie słyszałem na bibie.
Czas uciekał, muza się zmieniała (znowu house, nieco breakbeatu), trwały rozmowy z nowopoznanymi osobami (pozdro :)), posiadówa co jakiś czas była przerywana tańcem. W końcu w okolicach 01:30 zabrzmieli Plump DJ's i zaczęła się jedna z najciekawszych (muzycznie dla mnie) części nocy, w której prócz prawie całego albumu wcześniej wspomnianych można było usłyszeć Chemicznych i ich 'It began in Africa'.
Gdzieś w okolicach 04:00 udaliśmy się na spoczynek (chociaż część chciała zostać) i po niezbyt miłej przygodzie wylądowałem pod pierzynką.
Podsumowując, udana impreza w sam raz na dobre rozpoczęcie weekendu. Oby tak dalej !

Props: Transport (dziękówa!)
Slops: muzyka odstająca czasami od klimatu imprezy.

Chlodny

Obejrzyj zdjecia z tej imprezy, których autorem jest Chlodny & Ruda
Powrót do relacji

Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team