login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2002-03-22 Tutenchamon: Tutenchamon i Sfinks

Tytułem przygotowań musiałem dokonać rzeczy strasznej... Z mojego ukochanego GBA wyciągnąłem baterie do aparatu, żeby móc popstrykać jakieś zboczone fotki. Wynagrodzę mu to - kupie przy okazji cały karton.
No, ale przejdźmy do konkretów. To była biba pod hasłem "znajomi" - może nie road trip, ale przynajmniej friends_spotting. Z Warszawy przyjechał Gerhard i Pomian w asyście swoich muz - Vikii i Tam:-).
Imprezka w Tutenchamonie rozkręcała sięleniwie. Towarzystwo spijało pierwsze piwka, na parkiecie było więcej powitań niż tańców. Do rezydenckich dźwięków podśpiewywała Grażyna - wokal nieźle pasujący do deep house'ów - natchniony i głęboki. Mimo, ze artykulacja była niezrozumiała, przekaz był jasny.
Za dekami następnie stanął Pomian pogrywając łagodne brzmienia z dużą ilością funky i rytmu. Parkiet szybko się zapełnił i ludzie zaczęli mniej lub bardziej żwawo pląsać. Niżej podpisany spędzał głównie czas na integrowaniu się oraz wymianie najnowszych ploteczek ze swojego i warszawskiego podwórka (lub rynsztoka jak niektórzy twierdza:>).
Około pierwszej w nocy zabrałem się z Drwalem do Sfinksa, gdzie odbywała się, jak co piątek, impreza spatifowa. Zaległem, zbrowarzylem, po czym przyjechała dalsza część wesołej gromadki z Tutenchamona. Za oszklona, naprędce zorganizowana DJka na przemian grali Elvis de Tox (nawet fajnie), Gerhard i Pomian. Sporo bywalców Sfinksa bawiło się do, tej nocy, house'owych dźwięków, a chcący odpocząć zalegali przy fontannie i pierwszym barze. Z reszta na fontannie DJ Staff umożliwił odsłuchanie nieśmiertelnych przebojów z Saturday Night's Fever, czy takich hitów jak 'Funky town' - kilka osób się powyginało, a do 'YMCA' to nawet nam wychodziły układy choreograficzne (choć nieco chwiejne:)).
W sumie imprezka mila, lokal opuszczaliśmy przed 7 rano w stanie, przynajmniej ja, totalnego upojenia:-). Przy okazji udało mi się kogoś zajebać (pozdroovy Misiu:->). Naturalna konsekwencja był spacer następnego dnia po Starówce z pięknymi kobietami (greetz Kasia & Monika) oraz dluuugi zdrooowy sen, przez co kuerwa ominął mnie sobotni występ DJ Tonica - kto był niech napisze recke!

PS. Warm-up w Tutenchamonie i zjazd w Sfinksie to dobre połączenie -polecam.

Props:
- wszystkie dawno niewidziane osóbki za obecność (Vikii, Iskierka),
- Drwal za transport i katowanie Methods of Mayhem:-),
- Misiuu za towarzystwo w kiblu huehue:->.
- Disco 70s by Sfink's staff

Slops:
- głowa moja dnia następnego:-).

Michael

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team