login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2002-05-09 Metro: Neptunalia w Metro

Co roku w Trójmieście są organizowane Neptunalia, czyli nadmorska odmiana święta studentów. Przy tej okazji wyświetlane są filmy, organizowane koncerty i imprezy. Dzięki wysiłkom Kuby i Karola (chwała wam za to), przychylności Politechniki Gdańskiej oraz znaczącego wsparcia Piekarni 'Cymes' i Gdańskiego Studia Tatuażu udało się zorganizować wypas w Metrze. Gwiazdy takie jak Drwal czy Angelo Mike zagrały dla tłumów zgromadzonych w klubie. A ludzi było tak dużo, że cięzko było nawet oddychać - nikomu to jednak specjalnie nie przeszkadzało i ludki skakali na dwóch salach do dźwięków house'owych, techhouse'owych, d'n'b i break'owych.
Zaczęło się od tego, że połowa znajomych pojechała do domu, a druga połowa była w środku - tak, brzmi bez sensu, wiem:-). Pierwsze piwko z kija takie sobie, bo było jak kochanie się w kanoe*. Potem nie powtarzałem już błedu i kupowałem butelkowe - dobrze schłodzone, podane przez miłe panie barmanki, które tego dnia miały multum roboty. Spijając browarki po skończonym i muszę przyznać dość awangardowym secie Drwala przysłuchiwałem się d'n'b zapodawanym przez Levy'iego na chilloucie, ale były takie sobie - większośc płyt miała copyrighty chyba sprzed 4 lat... Towarzystwo jednak mieszane po części studenckie, po części składające się ze stałych bywalców czwartkowych house'ów nie było specjalnie wymagające - skakania było dużo mimo ograniczonego miejsca. Na głównej sali z niecierpliwością czekałem na set Jerrego, którego polubiłem przy okazji spatiffów w Sfinksie. Ku mojemu rozczarowaniu nie zagrał tak mocno jakbym sobie tego życzył - niestety, ale to nie była impreza nastawiona na cięższą muzę i trzeba było zadowolić się miejscami monotonnymi a miejscami całkiem fajnymi techhouse'ami. Ludzie się bawili a ja ze względu na gorąc panujący na głównej sali chyłkiem przemknąłem z powrotem na chillout, by posłuchać niewątpliwie rewelacji tego wieczoru, czyli
duetu Greg & Slick** wspomaganego Wojakiem. A czemu rewelację? Doskonale podane breaki grane w systemie tenisa stołowego z dopałem scratchów ze strony Wojaka były czymś niesamowitym. Powyginałem się i pobawiłem zastanawiając się jak to DJ może człowieka jeszcze czasem zaskoczyć... Po jakimś czasie chłopcy przeszli w strone house'u, ale bardzo imprezowego. Scratche nadal towarzyszyły muzyce co tworzyło bardzo energetyczne połączenie.
Znowuż przemieszczenie się - na główną - Angelo Mike i Fresh za deckami. Zagrali dość populistycznie, ale tak właśnie trzeba było - rytmicznie, mocno, nieco szybciej niż 125, na szczęście bez zbędnych wokali. Co prawda znajomi z Wawki wspominali, że hisdamen*** potrafi zagrać nawet Beyera, ale tak jak myślałem i wcześniej wspomniałem na ciężką muzę nie mogłem liczyć. Angelo bawił się po szczeniacku, jak to sam określa**** i doskonale rozumiał z Freshem, z którym zna się nie od dzisiaj. Mając na podeście za DJką liczne grono groupies doprowadzali do wycia parkiet, co było o tyle sympatyczne, że nawet przypadkowi studenci szaleli jak wariaci.
Koło 2:30 zmęczeni jak pieski małe dwa, za to wybawieni, napici (znaczy się ja) i ogólnie zadowoleni rozpoczęliśmy operację powrotu. Taksówkarz na szczęście rozmowny nie był i mogłem się re-przywitać z moimi zwierzątkami co widać w galerii. Papa Witkacy surowy w końcu zezwolił na spoczynek po rytualnym wypaleniu fajki pokoju...
Impreza ważna, impreza udana, impreza radosna, impreza długa (jak na środek tygodnia), bo skończyła się kilka minut po 6. Kuba i Karol dokonali rzeczy niezwykle ważnej z punktu widzenia 'kultury klubowej' - przy okazji imprezki przemycili treści elektronicznej zabawy w stronę dość zamkniętych umysłów studentów (głównie Polotechniki, ale nie tylko). Kto wie ile osób do tej pory nie zainteresowanej klubami i mprezowaniem w wąskim znaczeniu a elektroniczną sztuką w szerszym pojawi się na kolejnych bibach technicznych... Oby tak dalej Panowie!

Props:
- Kuba i Karol za chęci i ich realizację
- Sponsorzy za umożliwienie realizacji
- Ludzie za tłumne przybycie
- DJ za muzę, która się bawili i którą bawili innych

Slops:
- piwo z kija niewątpliwie chrzczone
- część pipo-znajomych co spitolili

* czyli kurewsko blisko wody jeśli ktoś nie zna skeczów Monty Puthona.
** bezrobotni po upadku Tutenchamona chyba mają spore szanse na rezydenturę w Metro (o ile to już nie załatwione:))
*** ksywka Angelo Mike'a
**** za Aktivist

Michael

Obejrzyj zdjecia z tej imprezy, których autorem jest Michael
Powrót do relacji

Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team