login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2001-12-01 Pomarańczarnia: Magia Kina, czyli SCC + Kino Oko = Tranz Kwasowy

Trochę późno przyszło mi pisać o tej imprezie jako, że minęło od niej już sporo czasu (2 miesiące), ale jest to jedna z tych imprez, które zapadły mi w pamięci, więc postanowiłem skrobnąć o niej małe kwasowe co nieco.
Jak dotąd, imprezy spod znaku Stropharia Cubensis Community w sopockiej Pomarańczarni były rzadkością (wcześniej "Psychedelikatessen"). Słysząc więc o imprezie Tranz Kwasowy nie można było się na niej nie pojawić. Tym bardziej, że dodatkowymi atrakcjami miał być live-act Grzegorza Magnuszewskiego jako solowy projekt Kino Oko oraz... promocja związanego "tematycznie" z imprezą kwasu chlebowego "Obłoń".
Na imprezę wybrała się nasza pięcioosobowa ekipa: Ower, Lemon, Falbus, Grzegorz no i ja. Na dobre impreza zaczęła się ok. godziny 23, kiedy to Pirania przeszedł od budowania klimatu wolnymi utworami do konkretów. W międzyczasie czas zleciał na małej posiadówce i popijaniu promocyjnego kwasu chlebowego serwowanego przez sympatyczną panią ;). Wracając jednak do sedna sprawy: dobra muzyka zawsze była mocną stroną imprez SCC, a tego wieczoru poleciało wiele dobrych kawałków, których już dawno nie spodziewałbym się usłyszeć. DJ Pirania, który rozpoczął całą imprę jak zwykle grał mocno, ale zgodnie z duchem imprezy soczyście i kwasowo. Dało się słyszeć cały tabun kwaśnych dźwięków rodem z Anglii, m.in. Cosmosis ("Just Say No"... i wszystko jasne;)) czy Doof i wiele innych. Miło zaskoczyły też "KoxBox - A Major Problem In Australia" czy też "Shpongle - DMT Remix" (wielki plus dla Piranii za ten utwór), który skutecznie oderwał mnie od rzeczywistości - ten track faktycznie sprawdza się idealnie na parkiecie, o czym mogli się przekonać obecni na imprezie. Później zgodnie z zapowiedziami pojawił się Magnes ze swoim sprzętem i po czasie potrzebnym na niezbędne instalacje dał swój live-act jako Kino Oko. Nie miałem niestety okazji posłuchać gry Magnesa na imprezie "Wizja-Iluzja" z 3 listopada, więc teraz miałem sposobność zobaczyć go w akcji i muszę przyznać, że jego gra wywarła na mnie dobre wrażenie. Sądząc po rozentuzjazmowanej tańczącej publice mogę wywnioskować, że innym też się podobało. No i w końcu "last but not least" ok. 2-3 rano do akcji wkroczył DJ Elf, a atmosfera na parkiecie była coraz lepsza z minuty na minutę. Wycieńczony poprzednimi tańcami nie sądziłem, że coś jeszcze będzie w stanie mnie poderwać na parkiet. I tu się myliłem - Elf zapodał po pewnym czasie nieśmiertelne "Gamma Goblins" w wykonaniu pana Posforda, co okazało się dla mnie skutecznym bodźcem do dalszych działań. Widząc entuzjazm wśród tańczących Bartek nie poprzestał na dozowaniu emocji publice zapodając kolejne mocne killery m.in. "The Good The Bad & The Ugly - La Caixa". Bartku - grałeś bezbłędnie!
Podsumowując: Impreza nieprzeciętna - kto nie był niech żałuje. Jedynym minusem jest to, że bramka nie wprowadziła porządnej selekcji, bo momentami czułem się jak na planie programu "Łysi i Blondynki", a przez takie rzeczy dobra impreza traci na swoim uroku. Mimo to ja tam byłem, dobrze się bawiłem i kwas chlebowy piłem.
Templar

Templar

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team