login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2002-05-29 Metro: Renesans w Metro

Renesans Metro 2002-05-29

Choć środa to była, to jednak mowa tu będzie o odrodzeniu czwartkowego Metra. Ostatnie imprezy, jeszcze przed Neptunaliami, miały tendencję spadkową jeśli chodzi o frekwencję. Być może przejadł się Ricardo nawet swoim najwierniejszym fanom, a może to tylko ogólne przegrzanie koniunktury... Teraz Metro, choć wizualnie nie zmienione, ma być bardziej progresywne muzycznie, a i od strony organizacyjnej nieco się zmieniło, na lepsze rzecz jasna - z najważniejszych rzeczy, które mogą nas zainteresować, to wjazd dla panienek friko do 22:30 i piwo w promocyjnej cenie 3,50zł.

Dzień zaczął się niewinnie - impreza domowa u znajomych ojca i machanie marynarką do Czerwonych Gitar uzdatnionych do słuchania dobrym drinkiem. Przebieżka pod Metro koło wpół_do_dziesiątej zaowocowała piwkiem w plenerze z Chłodnym oraz spotkaniem reszty naszego towarzystwa wzajemnej adoracji. Wbita do klubu i szok - ludzi sporo, dawno tyle nie było w Metro - pełno, ale to pełno znajomych i zajebista atmosfera. Klub jest to przecież rozrywkowy, taneczny - najważniejsze więc to przyjazna atmosfera, a tej nie brakowało począwszy od very sympatycznej bramki, która w wolnych chwilach również podrygiwała:-), po wyjątkowo pozytywne nastawienie wszystkich bawiących się.

Parkiet pełny niemal od samego początku zdominował na wstępie Ricardo grając muzę przebojową co prawda, ale za to z mocnym bitem pozwlającym się rozruszać nawet największym leniom. Kawałki może nie były specjalnie progresywne, no ale można było jego set potraktować jako swego rodzaju retrospekcję z poprzednich miesięcy (czytaj: niewiele się zmieniło). W międzyczasie testowałem piwo w promocji i muszę stwierdzić, że tym razem nie miałem żadnych zastrzeżeń. Co ciekawe Lech z kija ma dużo łagodniejszy smak niż to samo piwo z butelki czy puszki - strange.

Nastąpiła lekka zmiana klimatu i za deckami stanął DJ z Olsztyna o wdzięcznej ksywie Taxi:->. Nie miałem okazji go słuchać wcześniej i dlatego kiwałem głową z zainteresowaniem. Mocniej od swojego poprzednika, właściwie zapełnił parkiet i podesty, wyzwalając mnogość pozytywnych wibracji. Takie tam moje pitolenie o energii, ale tak właśnie było podczas jego setu. Jak mnie poinformował Kuba, był to set urodzinowy - wszystkiego najlepszego! Jeśli z taką dozą sympatycznego pitu-pitu wkracza w kolejny rok swojego żywota, to myślę, że to będzie udany, przynajmniej muzycznie, rok. Aha, choć na imprze ponoć miały być breaki, to jakoś jeszcze nic nie zapodano:-/.

Gdzieś tak potem - niestety, ale kompletnie nie kontrolowałem czasu - za deckami pojawił się gwiazdor wieczoru, czyli Bert. Oj, posypało się przebojów, oj prawie 20 klubowych:->. Ale... ale ludki się bawiły i skakały i krzyczały, ba! nawet śpiewały do niektórych kawałków:-). Nota bene, jakaś małolata tak śpiewała do 'Lazy', że tylko w brodę sobie pluć, że się kamery nie posiada, bo by można fortunę zbić na kolportażu funny tapes:->. Tylko kurna jakoś tak breaków nie było ciągle... Za to klimacik ciągle opisywany tylko nadużywanymi przeze mnie zdrobnieniami!

Wreszcie ostatnia zmiana, którą zarejestrowałem. Geez, kto to był - teraz nie pamiętam niestety, a kiedy wszedł to już byłem conieco znietrzeźwiony. Uderzam na irca i już dobra dusza Hubert podpowiada mi, że to przecież był Greg - aktualnie najlepszy trójmiejski specjalista od breaków. W każdym bądź razie pojechał dalej z housem i wreszcie zapodał nieco, a nawet więcej niż nieco breaków. Choćby chwilka z połamanymi rytmami i wreszcie zaspokoiłem moje oczekiwania w 99% jeśli chodzi o tę noc. Właściwie to dawno nie byłem na imprezie, która by spełniła moje oczekiwania w 99% (100% rzecz jasna niemożliwe do spełnienia, bo nigdy nie jest perfect:-)). Miałem zamiar się spotkać ze znajomymi, napić piwa i nie tylko, posłuchać niezobowiązującej muzy, która pozwala się pokołysac/skakać - wszystkie założenia planu zostały wykonane. Faza kontroli nadeszła dla mnie trochę po godzinie 4 rano, ale impreza nadal trwała w najlepsze.

Oby to był zwiastun nowej serii dobrych imprezek o nieco bardziej zróżnicowanej muzyce niż dotychczas. Wprawdzie wysoka frekwencja na tej imprezie spowodowana była tym, że czwartek był dniem wolnym - bądźmy jednak dobrej myśli i wierzmy, że biby w Metro nie padną, a wręcz przeciwnie - będą się dalej rozwijać, czego życzę organizatorom.

Michael

Obejrzyj zdjecia z tej imprezy, których autorem jest IC-e + Chłodny + Michael
Powrót do relacji

Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team