login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2002-06-08 Rotunda - Kraków: (no subject)

Dzień poprzedzający imprezę pojawiły się wielkie problemy z tym jak dojechać. Ceny biletów PKP okazały się trochę za wysokie... i pojawiły się chwile zwątpienia czy w ogóle się uda. Kombinacje "na stopa" czy samochodem jakoś nie bardzo wchodziły w grę. Ale po godzinach burzliwych dyskusji zdecydowaliśmy wyruszyć pociągiem pomimo iż za bilety mieliśmy zapłacić dużo więcej niż planowaliśmy... Tutaj musze też wspomnieć o wielkim geście Vego, który zdecydował się na wyjazd z nami pomimo iż zostawił zapłakaną z tego powodu dziewczynę... i nawet kupił bilet, wsiadł do pociągu... ale pękł gdzieś koło Wrzeszcza i wysiadł w Gd. Głównym. Niesamowity romantyk. :) Dobrze że chociaż w kasie zwrócili mu za bilet.

W Krakowie pojawiliśmy się trochę za wcześnie wiec było sporo czasu na zwiedzanie... i tu spore zaskoczenie... siedzieliśmy ze Swimmerem na starówce spijając browary jakieś 3 godz. i nie zauważyliśmy żadnego koksa! Wprawdzie cwaniaków kilku przeszło ale nie takich 100% i było ich tak mało że można by policzyć na palcach jednej ręki.

Ale dosyć smęcenia, doszła 22:30 i nadszedł czas "wejścia" do klubu. Była to moja pierwsza wizyta w Rotundzie. Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne, nie samym klubem który jest przeciętny, ale światłami i nagłośnieniem. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się że zrobi to na mnie aż takie wrażenie. Światła były zsynchronizowane z projektorami video, na których wyświetlane były grafiki, które treścią można porównać do tych z TOMATO (Underworld). Czyli przygotowanie tego co najważniejsze dźwięku i świateł jak na nasz kraj na 5. Na początku pustki, aż zacząłem się zastanawiać czy w ogóle zlecą się ludzie. Cos po 11 zaczęło się robić trochę tłoczno, również na parkiecie, a za deckami stał MK Fever który ostro i ciężko pogrywał wciągając ludków na parkiet. Oczywiście i my wskoczyliśmy.

Po kilku minutach forsowania tempa... prawie się udusiłem! To już lekka przesada żeby było tak niesamowicie parno. Jeszcze nie byłem nigdy w klubie w którym tak ciężko bawić się 2 kawałki pod rząd. Tutaj co chwila musieliśmy schodzić żeby odpocząć i czegoś się napić. Swoją drogą trochę zarobili z tego powodu na napojach.

Jakoś tak wcześnie, nawet nie patrzyłem na djke, kiedy słyszę głos MC że za deckami stoi TeeBee. Ładnie przywitany przez ludzi zaczął swój set kawałkami które (przynajmniej mnie) do tańca średnio kręciły... ale z minuty na minutę było coraz lepiej. W pewnym momencie zakręcił Silent Depths co wywołało u wszystkich głooooośne okrzyki radości. Nie powiem, osobiście uważam ten numer za wzór lajtowego kawałka. I to chyba był jedyny ze znanych numerów Norwega. Miałem nadzieje ze zagra któryś z moich ulubionych numerów jak Let Go czy Decide a tu nic z tego. Co prawda grał jeszcze kilka swoich numerów ale nie pamiętam ich tytułów i do "przebojów" bym ich nie zaliczył... TeeBee porywał w większości dnb z głebokim basem i ograniczoną ilością dźwięków i tylko momentami przechodził w jungle, którego spodziewałem się dużo więcej. Ale nie zamykał się w tym tylko i wyłącznie, poleciały też kawałki bardziej taneczne i melodyjne np. męczony przez wszystkich Up All Nigh Johna B. Ten ostatni wywołał wielką radość wśród bawiących którzy śpiewali razem z samym TeeBee! :) Bardzo fajna i wesoła scenka :)

Na zakończenie weszło po sobie jeszcze dwóch chłopaków dj'ów (nie znam ich, wiec nie podam jak się nazywali) ale nie zaprezentowali oni nic o czym warto by wspomnieć, a ostatni najwyraźniej grał na "wypłoszenie" ludzi, zresztą z dobrym skutkiem. W tym czasie TeeBee rozdawał autografy na plakatach tym których jeszcze nie "wywiało". Oczywiście sam też skorzystałem.

Cała impreza ku mojemu zaskoczeniu trwała tylko do godz. 5:15... ....a potem ledwo żywi z powrotem na pociąg, który miał być o 6:05 a okazało się że to intercity w którym nie ma biletów ulgowych! :( I nie pozostało nam nic innego jak czekać 4 godziny na następny :/ To nie było mile... jeszcze świadomość że potem 7 godzin w pociągu... Cóż jakoś daliśmy rade i jak widać żyjemy ;)

M-Screw

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team