login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2002-07-07 Żuława k. Gdańska: Krótka i węzłowata istota festiwalu transowego

W moich oczach różne dziwy, na myśl samą, az źrenice swe rozmiary powiekszają. By więc pamięć bierną ze snu obudzić, wyjmuję chusteczkę z fartuszka z muchomorkiem i węzełek na niej wiążę myśli moje przedstawiając.

A gdy oczy me zamykam, to pierwsze, co na myśl przywodzę, wygląda ni mniej, ni więcej jak olbrzymi słoik miodu. O tak, tak wstydźcie się wszystkie leniwe misiaki Puchatki, co to uczyniliście swoją prawdą egzystencjalną kanapkę z serem i pomidorem!!! Woleliście gnić przed telewizorem z powodu drobnego deszczyku miast miodku kosztować!!! A macie czego żałować, było naprawdę pychotnie. Tylko łapkę po łokcie wepchać do owego słoika i czerpać słodycz przygotowaną przez organizatorów. A potem palce lizać. Palce dłoni oczywiście, choć normalnie pokusiłabym się też o stopy, bo przyjemne toto i podniecające, gdy są umyte. Jednak daruję sobie tym razem.

A to z powodu nieznacznego brudu za małym paznokciem u lewej stopy. Bród ów jawi sie w postaci niedogodnego dojazdu i faktu, iż empirycznie nie stwierdziłam obecności żadnego bajora. Prawda, był kranik z wodą, ale co ze wszystkimi żabami? Moja wewnętrzna żaba tak chciała się wykąpać, że żałośnie rechocząc wniebogłosy doprowadziła Skrzata ludka do rozwiązania tego iście gordyjskiego węzła tak, że wynalazł rewolucyjny system kąpieli bez kąpieli. Skutkiem czego? A no tego złego, co to na dobre wylazło. I on będzie teraz bogaty i będziemy żyli długo i szczęśliwie:)))

Co do ludków, zwłaszcza tych UFOludków, to swoimi namioto-spodkami skolonizowali całe pole, czyniąc z niego małą transplanetę. Naprawdę czuło się ten kosmos, który każdy z nich miał pod sufitem. Wszyscy mili, szczęśliwi i uśmiechnięci jak rzadko ;). Na szczęście nie udało mi się zaobserwować panów w szeleszczących dresach, których jedyną miną werbalizująca działanie jest eee???????? lub bardziej niecenzuralnie - było więc grzecznie i nader kulturalnie.

Kosmici mieli swoją bazę główną na dużej scenie, nazwanej przeze mnie chilli, od tego, że było tam zaprawdę ostro i transowo, w porównaniu do sceny małej chill-outowej. Na chilli było superekstracudownie, gdy leciała muzyka sprężynkowa, pobudzająca i tylko super, gdy muza była jakby niedźwiedzie kopulowały:))). Aby uzupełnić nadszarpnięte zapasy energetyczne należało udać się na chill-outy. Tam można było wypocząć przy innej, relaksującej muzyce wgapiając swe ślepia w magiczne gadżety wiszące na drzewach.

Mi osobiście najbardziej podobała się jazda zafundowana ostatnią nocką przez Atana i jego tawarisza, który do szamańskich rytmów wyżywał się na pierdziawie. Czad!!! Wschodzące słońce plus pląsający fani cukierków CanD, jeśli czytaliście Dicka...:))).

Co do UFOludków, to wzbudzaliśmy zainteresowanie i konsternację ludzi patrzących na nas i na nasze opaski na nadgarstkach, jak na członków tajemnej organizacji. Wystarczył gest porozumiewawczy i członkowie sekty MOONdalla momentalnie rozpoznawali się w tłumie. Zielone opaski wytwarzały swoistego rodzaju więzy krwi.

No, krótko to to nie było, ale parę węzłów się znalazło:))). Było zaprawdę bosko, powiadam Wam ja - istota już uzależniona od Waszych zlotów kosmicznych: nie każcie mi długo czekać na podobne akcje:))))))))))))))))))))))))))))))).

Elfinka, lat 7, Stegna koło Elbląga :)

Elfinka

Obejrzyj zdjecia z tej imprezy, których autorem jest Chlodny
Powrót do relacji

Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team