login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2002-07-27 Sfinks: Feed Your Head

Jak to było? Jedna półkula odpowiada za zdolności motoryczne, a druga za intelektualne? Albo jakoś tak ;-). Stąd też pożywka dla głowy - bo roztańczyć się do new schoolowych breaków nie jest rzeczą automatyczną, oczywistą i bezproblemową.

Tym razem o nieułatwianie nam zabawy zadbał dj NAGA z Radia Tilos - taka ichnia Radiostacja - z Węgier (notabene dziwny kraj. Niby także kilkanaście lat transformacji ustrojowej, a muzyka klubowa jest o kilka lat dalej niż u nas, na wiele wyższym poziomie. Produkują, wydają - i to na 12'' – kawał naprawdę zajebistej muzyki. Mogliśmy to kiedyś uświadczyć dzięki Bronkowi w RDST - niestety zdjęto go z anteny).

Tymczasem na parkiecie, w początkowym rozgrzewaniu się akompaniował nam Lo^H^H Romero, ale jakoś mignęło mi to mimo uszu. Słuch mój przykuły najnowsze produkcje Botchit & Scarper oraz TCR (przodujących new schoolowych wytwórni Brytyjskich) zapodane przez Nagę. Zręczne mixowanie, szybko korygowane pomyłki, a co najważniejsze solidna piguła energetyczna, zmusiły ludzi do zabawy (Aaa, ludzi. Mało ich było - ale to good. W sumie balem się spędu, ale wszystkich turystów przechwycił Sanchez, który grał dzień wcześniej. I dobrze. Było milo, kameralnie, klimatycznie. Sfinks jak lubimy).

W tym samym czasie na malej sali grał Ros! I w ten prosty sposób nie byłem w stanie pogodzić mojego newskoolowego ja, z tym klasycznie drumandbassowym :( Ros zagrał cieplacko. Spokojnie. Co chill to chill. Z początku jakby mu się nie chciało - nieco kwadratowymi przejściami, ale z kawałka na kawałek było wyborniej (albo alkohol podwyższył poziom tolerancji). Dużo chillów, sporo nowości (nawet a’la VIVA TV - hehe LK by DJ Marky ruleZZ - LATINO!!). Ogólnie miło - ale mało.

W zalataniu miedzy dużą a małą salą nawet nie zauważyłem jak Naga kończył grać (wyłapałem jedynie Glenna na micu. Takie zapętlone, kombinowane gadanie - bardzo ładnie to pasuje to breakbeatowego klimatu - ale np. zupełnie nie idzie w parze z dnb).

Mniej więcej w tym samym czasie na fontannie zainstalował się East i zaczął ślicznym klasykiem - Tour de France, Tour de France (pozdro Kruczek :>) - i nie minęło wiele czasu a na obu salach poleciały housy. Dla mnie to była pora udać się do ogroodka i przestać się zajmować nieinteresującą mnie muzyczką ;>.

Ponoć o 8 rano na fontannie zagrał także Nanek (czyli było ulotkowe 'vs. psychotrans' ale to wiem tylko z opowiadań).
Czuwaj! :)

Marcheff

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team