login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2002-09-28 Faraon - Łódź: You know, recently we are not much into drum and bass

Zapewne większość z Was spotkała się już z projektem MTV XCITE Nights więc sprawy przybliżać nie będę. Po miłej bibce z Jacquesem Lu Countem (i pierwszej wizycie WaxVaxa na morzem - to w sumie bardziej fanów drumandbassów interesowało) przyszedł czas na małą wycieczkę do Łodzi.
Już w momencie gdy dowiedziałem się z gościem będzie Decoder i Substance (czyli duet DJski stojący za dość mainstreamowym zespołem - Kosheen), powziąłem mocne postanowienie że nie opuszczę tej imprezy. Później pojawiły się małe komplikacje - w tym samym dniu odbywała się Parada (Parodia) Wolności i w Hali Sportowej zagrali m.in. Total Science i Moving Fusion - ale w końcu Faraon i panowie z Kosheen wzięli górę. Dlaczego? Cóż, mniejsze stężenie materiały anty-zabawowego (czyli dreso-karków w przebraniach) na pewno było jednym z powodów. Poza tym - któż po wysłuchaniu Kosheen prezents drum and bass reborn z MixMaga nie poszedł by na taki set ;-)
W sumie także z powodu parady i chęci ominięcia dużej ilości dziwnych ludzi (a także innych przyczyn bardziej osobistych) do Łodzi wybraliśmy się dopiero o 16.30. I po ponad sześciu godzinach kolejowej libacji (hehehe ;>), grubo po 23 dojechaliśmy na miejsce.
Był to trafny wybór gdyż: nie lubię rozkręcania się imprezy (bo jest to czas na spijania niedobrego piwa z kija), a Faraon jest jedną wielką hala i nie ma tam gdzie się schować przed napierdalającą muzyka (więc 7 godzin to i tak by było za dużo).
O 24 zameldowaliśmy się na bramce. Nie obyło się oczywiście bez problemów z wejściem - ale do tego to w sumie już zdążyłem się przyzwyczaić. Skok adrenaliny spowodował jednak że natychmiast wytrzeźwiałem ;-).
Imprezę rozkręcali miejscowi - Sonic Trip. W sumie to załapałem się jedynie na Infinitiego i Nobisa i muszę powiedzieć że zostałem bardzo miło zaskoczony. Nie tyle numerami (bo te były typowo nakręcające - czyli skoczne, żywe i melodyjne), a ich świeżością. Przez niecałą godzinę jak mi było dane Soniców słuchać poleciało m.in. 'Lyrics on my lips' (Roni Size & Tali - jaki ta kobieta ma śliczny głos!!), 'Start The Fire' (z nowej płyty )EIB(), Rascal & Klone (Shakedown 003) i kilka innych nowości których niestety nie pamiętam. Całość nakręcał MC I, a publika ochoczo skakała.
Około pół godziny po północy pojawił się Michał z Good Music (z ekipy organizatorskiej) i przyprowadził sprawców tego całego zamieszanie: Decodera i Substance. Panowie okazali się całkowicie wyluzowani (zero gwiazdorstwa), tak że po krótkiej rozmowie uwiecznili się Warpowi na starym singlu z Audio Coulture (Darren stwierdził przy tym: 'I don't remember releasing this one' ;>) i na moim albumiku Kosheen, poczym przystąpili do pracy.
No i nastąpiło spore zaskoczenie. Do tego momentu nie brałem poważnie słów Darrena: 'You know, recently we are not much into drum and bass'. W momencie gdy pierwszą płytą którą wyjął Darren był jakiś promos z Botchit Breaks domyśliłem się co się święci. Panowie zagrali to co się aktualnie na Wyspach grywa. Solidną mieszankę nu skoolowych breakbeatów - czym bardzo wiele osób okazało się zaskoczonych, ale równie wiele wyśmienicie się bawiło. Panowie uraczyli nas porządnym setem złożonym z tego co w nu skoolu najlepsze. Dużo Botchitów, TCRów. Miejscami nawet zajeżdżało 4/4 i poleciało doom's night - azzido da bass. Oczywiście nie obyło by się bez Kosheen - jako takiego - więc było Hungry, Hide U, Slip'n'Slide i inne Kosheenowe klasyki (oczywiście w wersjach breakbeatowych).
Mniej więcej w czasie występu gwiazdy otwarto druga scenę - breakbeatową. Niestety okazała się ona zupełna porażka. Nie ze względu na występującą parę artystów: Harpera i Berta - czyli Booge Mafie, ale na pogodę. Pląsanie na dworze przy około 5 stopniach należy do średnich przyjemności. Zresztą po DJach też widać że nie było najlepiej (grali w kurtkach, szalikach itepe). Poza tym było to w sumie granie do kotleta, a raczej do kiełbasy z grila która była tam serwowana ;-)
Wróćmy jednak na dużą główną scenę. Darren i Markee kończyli właśnie swoje granie klasykami Kosheen, tyle że w wydaniu nieco szybszym - bo drumandbassowym.
Po gwiazdach, na godzinę ('bo na pociąg do 3miasta') zainstalowała się Sabbia Kru, czyli Ros, Cent, a mikrofon przejął RDW. I w sumie Radziu, no i skretche Centa, było tym co należałoby zapamiętać z tego setu. Ros, moim zdaniem, zrobił małe regression session ;-). Dobrze zmiksowane, ale słabe kawałki. Swój set oparł na pseudo junglowych numerach. Charakterystycznie połamanych, ale monotonnych. Dużo Zinca i spółki. Jakiś Aphrodite. Ogólnie nie dla mnie. Ale ja zawsze jestem marudny.
Po godzinie, na godzinę wrócili Sonici, a dokładniej Nobis. No i w sumie przyspieszyło to nasze wyjście. Żwawe miksowanie, ale niestety materiał już zupełnie nie dla mnie ;-). Aphrodite przemieszany ze Spaced Invaderem stanowiły dla mnie miksturę nie do przełknięcia.
O 5.49 był pociąg (chyba o tej godzinie - nie pamiętam ;>). Na dworcu mnóstwo ludzi z parady, znajomi z 3miasta, ciepłe żarcie i to w sumie wszystko. Aaaa... jeszcze zimno było ;-)
Werdykt: bywało lepiej :-( A Faraon nie jest moim ulubionym klubem. Ale przynajmniej obyło się bez dziwnych ekscesów i niechcianych ludzi (pomimo obecności MTV). To zdecydowany plus :-).

Marchewa

Obejrzyj zdjecia z tej imprezy, których autorem jest Marchewa
Powrót do relacji

Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team