login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2002-10-19 Sfinks: Rewolucyjna Grupa Perkusyjna

Sfinks 2002-10-19

Rewolucyjna Grupa Perkusyjna.

DJ Vadim i Russian Percussian Group mieli wystąpić w Sfinksie po raz drugi. Pierwszy występ był niezwykle udany, dlatego ostrzyliśmy zęby już od kilku tygodni na koncert i bibę. Czy warto było? Chyba warto, skoro większość osób podsumowała imprezę słowami: "kto nie był, niech żałuje".

Ale wszystko zaczęło się już dzień wcześniej. W piątek wieczorem zajechaliśmy do Punktu, który powoli staje się naszym etatowym miejscem na beforki. Obsługa miła, ceny umiarkowane, miejscówka bardzo wygodna i, co najważniejsze, liberalna wobec klientów - a tych ostatnich wybiera się patrząc im w twarze przez kamerę - byle bydło się nie dostanie. Zresztą są już zabawne historyjki z tym wejściem do Punktu, bo ostatnio po wyjściu na chwilę, żeby wejść z powrotem musiałem zatańczyć kankana przed kamerą, co było o tyle trudne, że ciężko mi było utrzymać równowagę:-). Ale ad rem, a właściwie do dnia wcześniej - beforek punktowy miał być rozgrzewką przed zajazdem do Sfinksa na Bobbiego Frictiona, ale tak się jakoś złożyło, że Punkt opuściliśmy przed 6 rano. Po przespaniu się w domu, w sobotę znowu zajechaliśmy w ono miejsce i tak się stało, że wczorajszy befor był kontynuowany. Całe szczęście, że w końcu ktoś doszedł do wniosku, żeby ruszyć dupska do Sopotu, bo jeszcze przegapimy występ RPG (coś wam mówi ten skrót?:-)). BTW cała ta dygresja tylko po to, żeby zareklamować nasze beforowe miejsce (i choć słowa nie mówią wszystkiego, to na zdjęciach możecie sprawdzić jakie bezeceństwa się tam działy...)

Zimno, więc nie ma co gadać na dworze, wbijam się od razu do środka. A tam Wojak pogrywa hip hop. Bardzo fajne numery i choć nie znam się na hh, to dobre old skoole bardzo lubię. W środku sporo osób, ale rozkład jest taki, że tłoczą się głównie pod sceną a przy wejściu luz. Do Wojaka dołącza się Romero i razem pogrywają nadal w klimatach skocznych. Romero puszcza muzykę, Wojak skreczuje i to jak zwykle poprawnie. Jednak wszyscy czekają na główne gwiazdy, mam wrażenie. Spijam browarka i już słyszę owacje. Podnoszę się na palcach w górę, bo przecież podłej postury jestem i już widzę wychylającego się Vadima i Mr. Thing. DJ Vadim, DJ Vadim, DJ Vadim - roznosi się zapowiedź. Wchodzą tylko we dwójkę by dać popis kunsztu DJskiego. Vadim gra, Mr. Thing skreczuje, Vadim puszcza muzykę, Mr. Thing ją upiększa, Vadim produkuje, Mr. Thing remiksuje - tak to mniej więcej brzmiało. Poleciało wiele klasyków Dr. Dre, Gangstarr, Busta Rhymes, stary Snoop (właściwie co numer, to szeroki uśmiech na twarzy i okrzyk "zajebiste") - ludki hiphopowe skakały a ja stałem jak ten gangsta i machałem głową:-). Trwało to tak i trwało aż wreszcie reszta Rosyjskiej Grupy Perkusyjnej w składzie: DJ Vadim (co pięknie gra i jednocześnie po tyłku się drapie:-) / Ninja Tune), Mr. Thing (co skreczuje a ręce ma przy sobie / Ex Scratch Perverts, 2000 DMC UK Champ), Yarah Bravo (co śpiewa, deklamuje i zagrzewa do boju / Jazz Fudge Recordings), Jonas (co gra na gitarze basowej, a w wolnej chwili poprawia sobie czapkę, co mu na oczy spada / Pending), Jacob Hansen (perkusję skutecznie niszczył waląc w nią gdzie popadnie / Pending), Daniel Muschnisky (co na klawiszach palce opierał i muzyka z tego wychodziła / Pending) pojawiła się na deskach. Przy czym tak po prawdzie, to wcale nie było Russian Percussian, ale coś co bym przedstawił jako: Vadim + Mr. Thing (of rpg) feat. Yarah Bravo with Pending - kto zna skład rpg, ten będzie wiedział o co chodzi.

Ogłuszający ryk dobiegający z setek zgromadzonych gardeł, znaczy się kilka osób trochę pokrzyczało, znaczy się wszyscy wyliśmy, znaczy się... wróć! RPG zostało godnie powitane. Weszli i na dzień dobry Yarah zakrzyknęła do mikrofonu, ale nie wiadomo co, bo ten sprzęt nie zadziałał. Mała beka, ludzie zostali poproszeni o ciszę, a solistka krzyczała na drugi koniec do dźwiękowca z prośbą o włączenie mikrofonu, co by mogła pogadać trochę do publiki. Wreszcie zadziałało i melodyjnym, nieco uwodzicielskim głosem, rozpoczęła występ; znaczy się wszyscy rozpoczęli, bo muza też poleciała:-). Utwory, jakie Rosyjska Grupa Bębnowa nam zaprezentowała, pochodziły przede wszystkim z nowego albumu (USSR: The Art of Listening) i poprzedającego go singla (It's On). Przyznam się, że muzyka mnie zachwyciła, ale to raczej nic nieoczekiwanego - warto wysupłać trochę forsy i kupić sobie płytkę. Ludzie się kołysali, do co bardziej skocznych numerów hasali i imprezka się kręciła. Niewątpliwie to Yarah, ze swoją charyzmą prowadziła cały koncert - kokietując sluchacza, prowadząc z nim dialog. Jako jedyna kobieta na scenie pozwoliła sobie być przedstawicielką żeńskiej części publiki, na co apluazem odpowiedziały panie... i kilku panów (tia, uczcię się języków obcych tępaki:->). W pewnej chwili występ wkroczył na arenę polityki. Vadim nie od dzisiaj znany jest ze swoich radykalnych zapatrywań i używania estetyki rewolucyjnej, ale to pochodząca z Brazylii poetka rozgrzała publikę - ten, który walczy z terrorystami sam jest największym z nich: Dżordż Dablju Fakin Busz; feel the freedom and raise to begin the revolution... Czy ktoś się zgadza z takimi poglądami czy nie (ja mam moje własne poglądy we własnej dupie, dlatego nie będę się nimi dzielił), to trzeba przyznać, że podkręciła ludzi ostro. Establishment na takie imprezy nie przychodzi, więc gardeł krzyczących "freedom" nie zabrakło... Uniesiona pięść w powietrze, obrócenie opaski na nadgarstku i oczom naszym ukazała się rewolucyjna gwiazda, ta sama, która kierowała losami Che Guevary. Co ciekawe szoł nie był do końca polityczny, bo poruszał również ważne problemy młodzieży palącej pewne niezdozwolone w Polsce zioła - Jah wiecznie żywy:-).

Występ się zakończył, owacjom nie było końca - coś takiego trwa zawsze za krótko. Yarah po krótce przedstawiła wszystkich uczestników muzycznej podróży przez politykę i przyjemności robiąc to z wdziękiem, który trudno oddać słowami. Vadim i Mr. Thing dalej się produkowali dokonując niebywałych sztuczek - słynne już skreczowanie jednym palcem... ech. Kiedy rpg pakowało sprzęcior w ok. 15 minutowum popisie beatboxu zaprezentował się RDW. Pod nieobecność Killa Kelli zrobił wielkie wrażenie tworząc muzykę, scretche, przydźwięki, przestery i rymy - wszystko to obserwowali/słuchali członkowie rosyjscy z rozdziawionymi gębami - wielkie dla tego pana! Po złożeniu sprzętu wszedł za decki Ros początkowo grywając swoje zwykłe drumy. Skoczne, szybkie, nieco monotonne przy równoczesnym akompaniamencie erdewu. Niezłe zdziwko było, kiedy nagle zaczął nagle grać stare prodigy jungle'owe - podczas tej skocznej muzyczki, z szeroka uchahanymi pyskami zaczęliśmy się zbierac, bo dwie imprezy pod rząd za nami.

Od początku, czyli od Wojaka i Romero, przez Vadima vs. Mr. Thing, koncert Russian Percussian Group, aż po Rosa i RDW było świetnie. Dawno, na prawdę dawno nie byłem na imprezie, gdzie przez cały czas słuchałem muzyki i się nie nudziłem. Dzięki uprzejmości klubu Sfinks ekipa DrugStore'a mogła się bawić za darmo, ale powiem wam, że gdybym musiał płacić, to nie żałowałbym ani złotówki wydanej na to wydarzenie. Dziękuje wszystkim, którzy zagrali, tym którzy ich zaprosili i tym, którzy byli i się bawili.

KTO NIE BYŁ, NIECH ŻAŁUJE!

Michael

Obejrzyj zdjecia z tej imprezy, których autorem jest Kasia i Marcheff
Obejrzyj zdjecia z tej imprezy, których autorem jest Furu
Powrót do relacji

Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team