login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2002-11-30 Sfinks: NIe ma co się rozpisywać :)

Początek standardowy, beforek u Chłodnego (wódka z XL-em stała się już standardowym drinkiem beforowym). Niestety sobotnia pogoda spowodowała, że nasza grupka jadąca z Moreny dotarła z małym 1.5h poślizgiem :)
Gdy towarzystwo się już dobrze rozochociło, ruszyliśmy do Wrzeszcza.
W GGOG-u, jak się można było spodziewać na impresce transowej Togi, straszliwy tłok.
Jednak znajome twarze i przyjemny klimat klubu powoduje, ze nawet w takim ścisku człowiek czuje się przyjemnie.
Jednak w naszą grupkę (czyli Chłodny, Aga, Ewelina i niżej podpisany) wstąpił duch przygody i postanowiliśmy zapoznać się z klimatem Sfinksowym.
Po 40 minutowym czekaniu na opóźnioną z powodu pogody kolejkę SKM, w końcu się doczekaliśmy i już bez większych problemów dotarliśmy pod znany obiekt.
W środku, no cóż, podobnie jak we Wrzeszczu tłok, tylko feler taki, ze szatnia nie przyjmuje ubrań z powodu przeładowania, wiec kurtki w dłoń i idziemy się rozglądać ;)
Mnóstwo nieznanych młodych twarzy, trochę dresów, tłoczno i gorąco, czyli typowa housowa mieszanka :), muza również pasująca do panującego klimatu czyli: TOP 100 House i okolice ;) odświerzone przeboje sprzed roku lub 2 (Basement Jaxx, Fatboy itp..)
Po kilku takich przebojach stwierdziłem, ze chyba trzeba znaleść sobie jakieś spokojne miejsce do zalegania i takoż zrobiłem. Tak ogólnie to razem z Chłodnym zalegaliśmy na tej imprze. Zechciało mi się ruszyć dopiero na ranem koło na godzinkę, impra na dużej Sali zakończyła się o 7.00.
Czyli podsumowując muzycznie – dyskoteka, ale fajnie się ze znajomymi rozmawiało na chilloucie.
Mam nadzieje, ze sobotnia imprezka z Liberatorami :) spełni pokładane w niej moje nadzieje i pozwoli mi się w końcu wyskakać.

Mario

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team