login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2002-12-14 Sfinks: Fafa Monteco uczyni Cię Kaleką

I uczynił. Dosłownie. Nie tylko mnie zresztą. Schodziliśmy z parkietu absolutnie pokonani przez muzykę, którą zaprezentował…

Wcześniej wątpliwości było kilka:
Po pierwsze termin. Dwa tygodnie przed kristmasem nie rokowało pożądanej frekwencji.
Po drugie muzyka. Zastanawialiśmy się jak zostanie odebrany set, w którym pojawią się tak różne brzmienia i style.

Superfunk_aka_Fafa Monteco pojawił się na Gdańskim lotnisku kilka minut po siedemnastej. Wyglądał na zmęczonego i lekko niedospanego zawodnika. Cichutki, skromny, z airportu do hotelu, potem kolacja i do klubu. W Sfinksie był już o 21.00. Widać było, że lubi wcześniej poznać miejsce swojego występu, nasiąknąć jego atmosferą.

Na rozgrzewce Dooda wprowadził wszystkich w miły nastrój. Jego funkowo/housowe poczynania przypadły nam /i nie tylko/ bardzo do gustu. Parkiecik oczywiście był zapełniony. W takim miłym klimacie zeszło nam do pierwszej zero zero.

Fafa już pół godziny wcześniej czekał w konsolecie na swoja kolej. Zmienił Doodę prawie niezauważalnie. Dla oka oczywiście. Z głośników popłynęły jednak dźwięki odmienne i inaczej podane od poprzednich. Zmieniła się atmosfera na parkiecie. Na początku mieliśmy wrażenie, że numery, które gra nabierają rozpędu i nagle ucinają się wchodząc w zupełnie inny rytm. Widać było, że publiczność nie może złapać swojego zwyczajowego pulsu. Po chwili okazało się, że Fafa po prostu śmiało bada podatność publiczności na różne brzmienia, style, gatunki. Diagnozę postawił raczej słuszna, ponieważ pół godziny od swojego startu opanował parkiet całkowicie. Ulegli mu niemal wszyscy, którzy tego dnia pojawili się w Sfinksie, wyłącznie z dyrektorem Florczakiem i suportującymi Superfunkowi krajowymi dj’ami. Popłynęliśmy w krainę dźwięków, której brzegi nie wyznaczały właściwie żadne granice. Tańczyliśmy, przy house, funky, techno a nawet dance. I to jak tańczyliśmy! Ahhhh! Parkietowa pełnia szczęścia. Ani zdjęcia, ani nakręcony przez MTV reportaż nie oddadzą tego klimatu…

Zmyliśmy się razem z Fafa do pobliskiego „Grandu” około 6 rano. Zmęczeni opuszczaliśmy klub, który nadal był pełen gości…J

P.S.
Wniosek z tej hulanki nasunął się nam następujący:
„Publiczność jest gotowa na nowe muzyczne wyzwania. Nasze gusta i potrzeby muzyczne jako klubowych gości są takie same jak w całej Europie /dzień wcześniej Fafa grał w Paryżu, a następnego dnia w Barcelonie/. Trzeba je tylko spróbować zaspokoić…”

Dzięki:
Fafa, Dooda – za muzykę
Publiczność – za frekwencję i pożądanie muzyczne
Sfinks – za atmosferę


Krzysztof Bąk
NMA Crew

Krzysztof Bąk

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team