login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2003-01-25 GGOG: NkosKakulu czyli ekipa Psytrance.pl zdmuchuje świeczki na urodzinowym fraktalicznym torcie

„Na początku był Chaos... i nastał Psychedelic Storm."

… Takim hasłem zaczęliśmy naszą działalność internetową dwa lata temu, kiedy 2 zapaleńców zaczęło nagłaśniać kwestie muzyki psychedelicznej we fraktalicznym zamęcie Internetu poprzez powołanie do życia serwisu Psytrance.pl (niegdyś Psychedelic Storm). W postepie geometrycznym serwis rósł w siłę i jednoczył. Przez te dwa lata wciąż przyświecał nam ten sam cel: propagowanie muzyki psychedelic trance. Czy nam się to udało? Na te pytanie musicie sami odpowiedzieć, bo wszystko to robiliśmy dla Was i dzięki Wam serwis ten istniał, istnieje i miejmy nadzieję istnieć będzie nadal. Przez okres naszej działalności nawiązaliśmy współpracę z większością polskich organizatorów m.in. Toga Dansverg (Trójmiasto), Uridium Records (Poznań), Stropharia Cubensis Community (Trójmiasto), Aspect Of Valor (Warszawa), Hallabanaha (Warszawa), Spiral Active Project (Wrocław). Patronowaliśmy Festiwalowi Muzyki Psychodelicznej - MOONDALLA, oraz serii imprez organizowanych przez Uridium Rec. - Tranceglobal Unity.

„Od transu piękniejsza jest tylko cisza...”

Po tych 2 latach nadarzyła się okazja by uczcić nasza egzystencje na imprezie organizowanej przez Togę Dansverg - NkosKakulu w klubie GGOG. 4 wymiar oczekiwał... Nadszedł czas by zamienić dźwięki w kolor… a kolor w dźwięki…

„Muzyka transowa jest dla nas czymś więcej niż pasja, staje się bezgraniczną magiczną poezją dźwięków i nieokiełznanych krzyczących brzmień, cudowną podróżą kosmicznych doznań oraz niespenetrowaną przestrzenią bez widocznych podziałów...”

Przed klubem zjawiliśmy się ok. godziny 21, by pomelanżować w gronie znajomych shivajek i gamma goblinów. Dobre domowe wino nigdy nie jest złe (ukłon w stronę koleżanki Agnieszki)… O godzinie 22 otworzyły się bramy GGOG’a dla wszystkich miłośników psychodelicznych baletów i fraktali w głowach. Kilka słów „od kuchni”: co do dekoracji to jak wiadomo Toga od początku swego istnienia kładła duży nacisk na wizualny aspekt swoich imprez. I tym razem klub zaskoczył kilkoma przyjemnymi dla (trzeciego) oka nowostkami wizualnymi, chociaż zabrakło mi tym razem genialnych instalacji z nitek.
Nie sposób nie wspomnieć o idealnej projekcji za djejką, która raczyła tej nocy nasze oczy. Mowa tu o filmie na temat kultury psychedelicznej, czyli dokument „Liquid Crystal Vision” pełen fraktalicznych wizualizacji z udziałem Simona Posforda, Raja Ram, Space Tribe oraz wielu innych postaci związanych z tym tematem. Towarzyszył on tańczącym przez całą imprezę. Muzyka standartowo na wysokim poziomie. Na imprezie zagrali: Atan i Rough (Toga Dansverg) oraz Elf (Stropharia Cubensis Community). Popisy DJ’ów zainicjował set Atana (tym razem bez udziału wiernego kompana Miervuug Sveerga) rozpoczynając swój popis od numeru „Segment - Wooky's Wha”. Standartowo progresywnie, pompująco i psychedelicznie, co w połączeniu z dużym doświadczeniem i odpowiednią selekcją numerów dawało potężnego kopa imprezowiczom. Rough zabrał się za skandynawskie transy, które mixował na zmianę z full-onami z TIP World : Tegma, „Shrek” GMS’ów czy Noma i Zenglodon… wszystko to powodowało, że ludzie na parkiecie wręcz parowali. Takie akcje alarmują o klimatyzację na przyszłość (prócz tego apeluję też o naprawienie niedomykających się drzwi od WC). Nie zabrakło też typowej ostatnimi czasy dla Rougha wkrętki z melodyjką w deseń bajki Reksio w jednym z puszczanych numerów. Czyste densflorowe szaleństwo… nawet administrator mojej sieci zapomniał w tym momencie o „Linuksach” zrzucając koszulę i pogrążając się w 5 wymiarze. Po Rafale jeszcze na pewien czas swojego kolege po fachu zmienił Atan po raz drugi wodząc zebranych na głównej Sali po labiryncie psytransu. Tym razem Daniel poszedł nieco inna drogą niż dotychczas kładąc coraz cięższe numery i tym samym tworząc solidne fundamenty pod fullonowego seta Elfa.

„Każdy szczęściu dopomoże, każdy dzisiaj wygrać może…”

W przerwach między sajkodelicznymi pląsami na mainfloorze nie omieszkaliśmy odwiedzić chilloutu, tudzież naszych ulubionych „poza-ggogowych” miejscówek w celu realizacji urodzinowego planu „Libacja vs Kasacja”. Na chilloucie bardzo przyjemnie, o jakiś czas dało się usłyszeć Shpongle, Nomada, Asure i dubowe aranżacje Hallucinogena, w akompaniamencie klikowych ambientów zapodawanych przez Wołgasa. We znaki dawał się niestety nadmiar przebywających tam ludzi, którzy zalegali dosłownie na każdej wolnej przestrzeni chilloutu (no, może poza ścianami i sufitem). Z innych minusów zaobserwowałem też nieprzyjemną scenkę, kiedy pewien nieprzyjemny jegomość okładał swojego „kolegę” po twarzy z popularnego „liścia”. Ten drobny incydent nie zmącił jednak w żaden sposób spokoju imprezy. Nie sposób także wspomnieć o wspaniałym barze, który swoimi wymyślnymi potrawami wyczarowanymi przez Neilę oraz Magdę (Wielkie pokłony) przywracał siły „togowym” podróżnikom. Smakołyki dostarczano dwa razy – o północy i w granicach godziny czwartej. A cóż to były za potrawy? Sałatki wegeteriańskie, pieczarki z nadzieniem, sery, krojone marchewki, przeróżne dipy i sosy (m.in. czosnkowy), a także banany… z pieprzem. Zmęczeni szaleństwem zalegaliśmy na wygodnej kanapie w miłym towarzystwie (tu pozdrawiam pewną niewiastę, z którą eksplorowałem świat abstrakcji), kiedy w końcu za deki wkroczyła jedna z najbardziej barwnych postaci polskiej sceny trance: Elf…

"I'm going to lead you, kicking and screaming, giggling and laughing, into the future. I'm going to relax you, I'm going to get you!"

DJ Elf po raz kolejny udowodnił, że jest fullonowym mordercą. Grał „po mojemu”: szybko, b. kwaśno, energicznie – a wszystko w bezbłędnym miksie pełnym fantazji i pomysłu podczas klecenia numerów nie tylko wg zgrywania bitu. Po prostu 3D Vision/TIP World style… Tristan, GMS, 1200 Micrograms, Alien Project, Infected Mushroom, Logic Bomb, Koxbox, Skazi, Talamasca, Nomad… i długo by jeszcze wymieniać. Numery tych formacji (oraz wielu innych) sprawiły, że parkiet w mgnieniu oka wypełnił się po brzegi ludźmi, którzy podjęli wszelkie możliwe wariacje tańca. Bartek zagrał żywo i bezkompromisowo. Kiedy publika myślała że szybciej być już nie może… cóż, myliła się… Elf z werwą i właściwą sobie lekkością przekraczał magiczną barierę 145 bpm, a wszystkie numery które kładł na deki z rozmachem równym ekranizacji „Władcy Pierścieni” wymiatały tańczące sylwetki w stratosferę i Bóg wie gdzie jeszcze. Mógłbym jeszcze długo się rozwodzić nad grą Elfa, ale tak czy owak z uwagi na jego popis w GGOG’u nie mogę ominąć „elfickiego” setu 15 lutego w Sfinksie. Tam dopiero Bartek – anioł full-onowej zagłady – rozwija swe skrzydła. Koniec imprezy zwieńczył nad rankiem kolejny (trzeci z kolei) - set Atana, który tym razem wytoczył artylerię w postaci serii oldskollowych numerów GOA. Lepszego zakończenia chyba nikt nie mógł sobie wyobrazić.

„100 lat, 100 lat…”

Urodziny naprawdę udane. NkosKakulu - oznacza "dziękuję" w języku południowoafrykańskiego plemienia Xhosa.

.. i to my dziękujemy WAM. Dziękujemy wszystkim, którzy udzielali nam wsparcia duchowego i technicznego podczas tworzenia tego serwisu, tym którzy byli z nami cały czas przez te 2 lata lub choć raz zajrzeli na nasze psychedeliczne łamy WWW, a zwłaszcza wszystkim naszym bliskim i znajomym, którzy dzielą z nami zamiłowanie do tej muzyki.

Ps. Specjalne podziekowania dla ekipy TOGA DANSVERG, za połtoraroczna wspołprace, w krzepeniu swiadomości psychedelicznej wśród polskiej sceny trance.

BOM SHANKAR! ALWAYS STAY PSYCHEDELIC!

Templar / REWO

Obejrzyj zdjecia z tej imprezy, których autorem jest Furu
Powrót do relacji

Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team