login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2003-02-01 Sfinks: Kolejna połamana impreza

Trójmiasto przeżywa od jakiegoś czasu wręcz nawał imprez drum'n'bassowych. W porównaniu z latami ubiegłymi jest ich o wiele więcej, a odbywają się w takich miejscach, jak GGOG, Punkt, czy właśnie Sfinks. Pierwsza sobota lutego była okazją do uczestnictwa w kolejnej odsłonie Addiction Nights organizowanej przez naszego trójmiejskiego DJa - Rosa. Ta, czwarta już, impreza cyklu zaprezentowała solidnych gości z Holandii: DJów Dreazz i Falcon oraz MC Dart.

Początek imprezy to dość szybkie granie w wykonaniu Preemo - parkiet się szybko zapełnia i ludzie od razu ostro dają czadu. Technicznie poprawny, puszczał skoczne kawałki, które zaskarbiły mu nie tylko wdzięczność tłumu, ale również moją aprobatę w postaci tupania nogą do rytmu:-). Preemo i jego muzyka podoba mi się z imprezy na imprezę coraz bardziej i mam nadzieję usłyszeć go jeszcze nie raz. Następnym w kolejce do decków był główny sprawca imprezy, czyli Ros. Technicznie niemal nienaganny (tylko 2 większe skuchy podczas bardzo długiego setu przecież) nie zawsze odpowiada mi doborem materiału. Początek nieco monotonny - nie przepadam za drumami bez konkretniejszej linii melodycznej - jednak potem już lepiej. Tłok na parkiecie konkretny, ciężko sobie znaleźć miejsce nie tylko do skakania, ale nawet do stania. Co ciekawe, to ludzie jak z choinki; paru miłośników drumów ginęło w tłumie uczniów feryjnych, tudzież suczek niepospolitych o balonach dużych :-)... Po raz kolejny jasnym punktem występu Rosa było gadanie RDW. I choć może nie tak rewelacyjne jak podczas występu Russian Percussian Group, to i tak ostro zagrzewał ludzi do walki ze zmęczeniem.

Przekazanie pałeczki nastąpiło pod sztandarem (a właściwie szalikiem) pomarańczowych kolegom z Citrus Rec. / Triple Vision. MC Dart rozpoczął dynamiczną nawijką a Falcon zapodawał nie tylko holenderskie dźwięki. Zasadniczo ciężko jest mi, lamerowi jeśli chodzi o drumy, powiedzieć co grał, ale szczerze powiedziawszy było to zbyt monotonne jak dla mnie, jakieś takie bez wyrazu. Za to grający po nim Dreazz dał czadu już konkretniej i był to chyba najlepszy fragment imprezowy tej nocy. Ostre naparzenie, krzyki ludzi, Dart nawijający z prędkością karabinu maszynowego - euforia sięgnęła szczytu. Takiej mocy, takiej potęgi nam trzeba na bibach! Holendrzy pozostawili po sobie bardzo dobre wrażenie nie tylko grając, ale również bawiąc się wśród tłumu. Dart tańcząc na podeście zapodawał ciągle przez mikrofon swoje teksty, a DJe skakali na parkiecie. Ich "perfomance" został pożegnany oklaskami, krzykami i ogólnymi wyrazami aprobaty w różnych postaciach. Po prostu dali radę.

A po nich? A po nich to wreszcie mógł zaprezentować swoje umiejętności Deform. Dziwi trochę sposób, w jaki to się stało - ping pong początkowo 3 DJów (Deform + Preemo + RDW), po kilku płytach już bez Rosa - i dobrze, bo chłopaki wyraźnie nie mogli się dogadać co grać. Wreszcie po poł godzinie zgrzytów Deform i Preemo zgrali się na tyle bezboleśnie, że można ich było słuchać z przyjemnością. A muszę wam powiedzieć, że pora wczesna nie była. Godzina 6 a tu najebka, godzina 7 a tu więcej najebki, godzina... Do samego końca spora rzesza niewytańczonych jeszcze osób trwoniła resztki sił w szaleńczym transie.

Było dobrze!

Michael

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team