login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2003-02-06 Metro: Hehe... pisze relacje.. jaka beka!!! No a teraz juz na powaznie:P

Ja i moja wesola gromadka bywalcow clubowych wparowalismy juz pod Metro przed 22... przed wejsciem jak zwykle qpa housowych fanow czekajacych na otwarcie sie staolych drzwi.... Imprezka zaczela sie spokojnie, czyli od skromnego spozywania napoju wysoko% jakim jest wodeczka zapijana sokiem :P ( no co trzeba zaoszczedzic przed wejsciem).. no wiec jak juz bylismy przy wejsciu to nastroje byly juz calkiem pozytywne... Standardowa bitwa o dojscie do szatni no i pozniej sie zaczelo...
Imprezka jak zwykle rozkrecila sie juz w okolicach godziny 23... glowny parkiecik powoli zaczynal sie zapelniac do granic mozliwosci a mala salka takze rozpoczynala swoja wesola dzialalnosc:P
Imprezka doszla do momentu kulminacyjnego gdy na glownej sali zaczal grac pierwszy z wieczornych solenizantow czyli Glasse :P Rozpoczal on dosc spokojnie i monotonie swoj wystep jednak wstep ten trwal zaledwie z 15-20 min. a pozniej rozkrecilo sie na maxa... Glasse zagral calkiem dobrze ukazujac na kilka kawalkow ktorych jeszcze osobiscie nie slyszalem na jego wczesniejszych imprezkach (a pare ich juz bylo:P)...druga gwiazda wieczoru ktora byl Fresh mnie osobiscie.. jak i czesc moich znajomych zawiodl... zagral kilka naprawde fajnych kawalkow lecz w niektorych mometach byla to najzwyklejsza w swiecie mieszanka bitu i nie za ciekawych rytmow... niestety ale tak to odbieralem...no a w pewnym moemcie setu Fresha cala sala zaspiewala jemu i Glassemu sto lat i klimat zrobil sie jakze najbardziej urodzinowy :P
Zas co do samej atmpofery... hmmm... ogolnie bylo fajnie...jak zwykle.. coprawda ferie byly wiec w clubie mozna bylo zauwazyc tkz. szalone 15 probujace podrywac kogo sie dalo... hehe, napalone malolaty ale beka z nich byla...co mnie naprawde zasmucilo i ukazalo cala prawde o naszych trojmiejskich clubach to to ze nie ma w nich selekcji... stezenie troszke lepiej ubranych dresow wraz z ich lalkami barbie (mam tu na mysli panie o dlugich blond wlosach w rozowych bluzeczkach, ruszajacymi sie w rytm szybkiego housu jak do hip hopu) bylo wrecz przogromne.. rozmumiem ze club chce zarobic ale znak ich obecnosci byl widoczny wszedzie i co mnie bardzo urazilo na duzym parkiecie w okolicach godziny 3 prawie doszlo do bojki miedzy stalym bywalcem a naspeedowanym koksikiem... no ale na szczescie wszystko skonczylo sie na koncowym uscisku renki i zalagodzeniu sprawy...
No i tak imprezka toczyla sie dalej... po 3 kawalek na scene wszedl Hypno i to co zagral bylo naprawde przecudowne... kilka bardziej znanych kawalkow (miedzy innymi Thic Dick - Insatiable) ale jakze klimatycznych... i co mnie bardzo zaskoczylo to nowa wersja "Love is in the air" zmixowana przez Milk & Sugar vs Paul Young bodajze... boze jakie to bylo pozytywne nagranie... bylo to kawalek po 4 jak mala sala zostala juz zamknieta ale w tym momecie na ustach wszystkich wyskoczyly MEGA usmiechy i caly parkiet sie zapelnil... sam Hypno swoich zachowaniem nakrecal niesamowicie imprezke i naprawde pokazal co to znaczy relacja miedzy Dj'em a publicznoscia!!!!
No i na tym skonczyla sie imprezka... pozniej nastapil mozolny powrot kolejka do domu polaczony z degustacja piwka na sen;) Ogolnie moge powiedziec ze imprezke ta dolacze do albumu kolejnych milych wspomnien i pozdrawiam wszystkich tam wtedy obecych... Let the force be with U !!!!!!!!!!

Bazyl

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team