login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2003-10-16 Metro:

Pierwszy raz po ok. 2 miesiącach odwiedziłam Metro i co? Nowy wystrój widziałam w trakcie remontu, ale podczas imprezy prezentuje się też całkiem nieźle, kanapki (nie mylić z sandwichami) i foteliki są zdecydowanie milsze niż prostujące kręgosłup krzesła, których mamy dosyć na codzień, i chociaż na małej salce ścisk niesamowity, ale metr w tą czy w tą chyba i tak nie zrobiłby różnicy.
Przed wejściem tłok maxymalny, wchodzę i słyszę krzyki Kuby i Karola, którzy bardzo zciśnieniowani i jednocześnie zaskoczeni frekwencją (na pewno mile) nie za bardzo wiedzą, co zrobić z nieokiełznanym tłumem urodzinowych gości (przytrzymują przy drzwiach, ale oczywiście każdy doczekuje się swojej kolejki na otrzymanie pieczątki), w szatni kurtki z braku wieszaczków wycierają podłogę, ale ze skrzętnie skonstruowanymi numerkami z kart "tak tak" raczej nie powinny zaginąć w akcji.
Jedyny moment, w którym decyduję się dotrzeć na dużą salę: Domi gra swoje podobno ulubione kawałki, ludki radośnie się bawią, ale momentami jest wkręt, że Ci, co nie tańcują, tak głośno rozmawiają, że ledwo, co słychać muzykę:/ Szkoda, że później tam nie dopełzłam, bo napewno gwiazdy wieczoru się muzycznie postarały, ale wolałam zadbać
o własne życie i oddychać większą ilością powietrza ;)
Widać dużo gości urodzinowych Backu: oczywiście przyjezdnych z Warszawki, podobno ktoś z Elbląga wpadł specjalnie na imprezę Backu (chyba niedługo plakaty zaczną sobie wywieszać w pokojach), stałych, wiernych bywalców i jak zwykle przypadkowych bohaterów jednej nocy oraz ludzi, którzy często to miejsce omijają łukiem, ale tej nocy postanowili zaryzykować i posmakować kawałka niewidzialnego tortu małoletniego jubilata
i prawdopodobnie poprosili o dokładkę ;)
Przeciętny czas przejścia na małą salkę wynosi 15 minut, w ciągu, których zostaje się oblanym, co najmniej trzy razy jakąś cieczą, zbluzganym z dwa razy, a oprócz tego poturbowanym w niezliczonej ilości :[ (pewne części ciała ucierpiały niesamowicie tej nocy)
W trakcie tej długiej podroży mijam galerię zdjęć podpieraną przez osoby robiące sobie przystanek i jeśli stoję dłużej niż minutkę pod niebieskim światełkiem umieszczonym nad zdjęciami to potem tak naprawdę nie widzę już nic, więc współczuję bramkarzom, chyba, że idzie przywyknąć ;)
Jeden bar zamykają…w drugim kończy się piwko…w międzyczasie podobno wpada policja, swoją drogą ciekawe czy ktoś to zauważa,…ale na małej salce = „backu stage” nic nie zakłóca weny SB, który tej nocy uraczył nas samymi hiciorami z lat nie jednej młodości
i nawet w momencie, gdy chciało się usiąść to spod jego paluszków wypływało coś tak zaskakującego, że od skakania i śpiewania nie sposób się było powstrzymać…normalnie „out of space”, którego zresztą też nie zabrakło (a nie będę wymieniać wszystkich kawałków, które zagrał, bo się zmęczę, zresztą to trzeba było usłyszeć)…rozpędził się chłopak i swoją drogą ciekawe czy Maciek Cz. wkoncu z tym 2 godzinnym opóźnieniem doczekał się swojej kolejki z teoretycznego line-up’u, ale to już chyba nie za mojej kadencji…
To by było na tyle mojej skromnej wizji spędzenia czasu głównie na zawsze miłej, małej salce, na której wisi ładny napis ”zakaz palenia!”(czy on zawsze tam był???)
Aha doszły mnie słuchy, że wszyscy tak zadowoleni z imprezki, że podobno ma być druga edycja urodzin Backu, jakieś poprawinki?? Będziemy kąpać się w szampanie jak tak dalej pójdzie;) Najlepszego…

Stona

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team