login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2003-11-08 Piekarnia - Warszawa: Krótko, ale dobrze

Ostatni raz w Piekarni byłem w czerwcu na imprezie sponsorowanej przez Liptona i MTV (Isle of MTV). Mimo ultra komercyjnego wydźwięku, bawiłem się wtedy znakomicie i długo. Tym razem szedłem z założeniem bawienia się znakomicie, lecz krótko ze względu na turniej, na którym miałem być dnia następnego. Do klubu dotarłem po 23 i od razu udałem się do kasy po odbiór zaproszenia (na bramce zauważyłem brak selekcjonerki - stał jakiś koleś); jeszcze zakup wejściówki dla osoby towarzyszącej i już jestm w środku. Ludzi raczej mało, ogródek zamknięty, na chill oucie (boczny bar) pustawo. Popijając piwko podpieram szacowne mury, bo raczej dobry sound system wysyła zmasowane ataki wibracyjne - nie chciałbym, żeby niebo zwaliło mi się na głowie. Muzyka dość nierówna - nie wiem kto gra, ale skoro nie budzi większych emocji, to mnie to, za przeproszeniem, zwisa. Parę fajnych kawałków nie jest w stanie mnie rozruszać na tle nudnej monotonnej stukanki. Tak do pierwszej w nocy bujam się tu i tam spijając piwko czy drinka. Ludzi jest coraz więcej, ale Kasia zwraca uwagę, że ze starych bywalców jest niewielu. Geez, ciągle nudnawo. O pierwszej wchodzi gwiazda wieczoru, czyli Clive Henry z duetu Peace Division, i rozpoczyna rewelacyjnym numerem - nie mam pojęcia co to jest, ale brzmi niesamowicie, tak "jęcząco" (co lubię:-)). Powstaję na nogi (obydwie) i kołyszę zadkiem, numer mija i następny jest jakby mnie pociągający - nasza gwiazda zaczyna troszkę przynudzać - szkoda troszkę. Tak coś mnie tknęło i idę na spacer po klubie (znaczy po drinka kolejnego) i widzę, że ogródek otwarty i słychać z niego miłą dla ucha muzykę. Czy ja słyszę LSG???!!! Szybko lecę po Kasię i przenosimy się na większy parkiet. Oldskoolowe dźwięki transu koją ucho, wyzwalają samowolny uśmiech na twarzy, kołyszą ciałem a ręcę same latają dookoła. Tego mi było trzeba! Od kiedy to ja powtarzam, że mam ochotę na imprezę udźwiękowioną starszymi brzmieniami transującymi? Od czasu, kiedy wszechobecna psychodelia zawładnęła transowymi parkietami. Nareszcie, nareszcie się doczekałem:-). Skaczę sobie, banglam sobie a zęby nie chcą się schować w tym swoim wyszczerzu:-). Przechodzi jakiś koleś i zaczepiam go: "jak się nazywa ten typ co teraz gra?". Słyszę odpowiedź, ale jakaś taka długa i skomplikowana jest, no to jeszcze raz się pytam i nadal nie mogę zapamiętać. Ale to nic, bawię się dalej i jest wspaniale. Szkoda, że jutrzejszy (właściwie to już dzisiejszy) turniej każe mi przerwać:-(. Ostatni podryg, zbieram manatki i wzywam taksę. Powrót do ciepłego łóżeczka okraszony pozytywnymi wspomnieniami z właśnie "zaliczonej" imprezy.

PS. A moje pozytywne emocje wzbudził niejaki ANTENKI. Jeśli będziecie mieli okazję go posłuchać, to szczerze polecam!

Michael

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team