login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2003-12-11 Metro:

Metro…metro…metro…idąc tam tego wieczoru spodziewałam się raczej chęci powrotu do domu dość szybko, nie dając sobie jakiejkolwiek szansy na dobra zabawę…i na początku mego pobytu tam nadal byłam w tym utwierdzona jednak…
…impreza na jedną salę, przekraczam próg dużej sali…na parkiecie pustki, więc udaję się na chilloutową, gdzie leci coś w rodzaju muzyki country…zakupuję piwko i zasiadam przy stoliku, tradycyjnie rozgrzewające plotki itp.…w końcu decyzja udania się na właściwe miejsce imprezy, czyli salę dużą z nadzieją, że cos się zmieniło…gra Drwal, ludzie się zbierają, zapełniają parkiet …kolejne piwko….większość przybyłych w nerwowym oczekiwaniu na zapowiedziany 5 godzinny set Glasse stąpa z nogi na nogę i słyszę ploty, że „Glasse znowu się nie zjawi” albo „a może zwrócą nam kasę?” nawet gdzieś padło…wiadomo, że czasem zdarza się, ze wcześniej ustalony line up nie ma nic wspólnego z rzeczywistością… patrzę, a nagle za djką pojawia się Domi, w tym momencie jest już pewne, ze Glasse nie będzie, połowa przeżywa żałobę, jednak nagle rozlega się „…just a little more love…just a little more peace…” i oczekiwany gość stoi już za deckami… w międzyczasie oczywiście piję kolejne piwko….i tak od piwka do piwka tańczę!!! sama jestem w szoku, że to się dzieje - bawię się w Metro… już zapomniałam jak to jest…na miejscu wizualizacji czuwa pan z wąsami…wkoło pełno znajomych…ktoś świętuje pożegnanie, bo wypływa na rok, ktoś się wita, bo wyjechał na rok, ale powrócili niespodziewanie po dwóch tygodniach…nagle przemykają Czarny i Mikan, którzy…bawią się w berka??? ojj, działo się… …udaję się do wc…a w zlewie numer dwa oczom mym ukazują się wymiociny koloru pomarańczowego,…które nawet się spłukać nie chciały...apeluję!! dziewczęta, trochę klasy!!! : )…kolejne piwko…już nie liczę,…Glasse nadal w pełni sił, a i ludu nie ubywa, tylko nie ma co śpiewać, bo jakoś mało komercyjnie pan gra, ale to chyba dobrze…a nawet napewno: ))…
5-cio godzinny set trwa zdecydowanie ponad te obiecane 5 h, wychodząc słyszę ponownie „just a little more love…”…na koniec muszę koniecznie wspomnieć, że ten wieczór był wyjątkowy również z powodu takiego, że wielmożny pan Slaff ofiarował mi w końcu pluszową stonkę, po czym zasnął na kanapie..ale nie wnikajmy dlaczego…wychodzę…wsiadam do taxówki…mówię ”ale ładna choineczka” patrząc na małe drzewko z lampkami przyklejone nad kierownicą…a pan mi na to ”jak chcecie to mogę was wywieźć tam gdzie takie drzewka rosną…..”…hmmm…bezpieczeństwo w taxówkach rulez :]

Stona

Obejrzyj zdjecia z tej imprezy, których autorem jest Sikor
Powrót do relacji

Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team