login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2004-02-21 Eskulap - Poznań: Relacja

Do Poznania wraz z przyjaciółmi udałem się już w piątek. Było nas pięcioro - ja, Mana, Fetinka, Evvil i Rafi. Mała aklimatyzacja w tym mieście dobrze nam zrobiła i tylko powiększyła apetyt na to co było głównym celem podróży - finał Miller Music Tour w Eskulapie.
W sobotę o godzinie 18.00 wróciliśmy ze zwiedzania miasta do hotelu i tu zaczęły się przygotowania - tankowanie piwek, dopijanie rumu z colą - pozostałości z poprzedniego wieczoru. W świetnym humorze udaliśmy się na tramwaj i bez większych problemów dotarliśmy pod klub. Zaskoczył nas spory jak na tą porę (21.30) tłumik imprezowiczów czekających przed barierkami prowadzącymi na teren otaczający Eskulap. Było paskudnie zimno, ale musieliśmy czekać, bo wpuszczano pojedynczo. Stojąc i marznąc spotkaliśmy, następną ekipę z Trójmiasta (Kartelli, Czarny i inni), więc zapowiadało się, że Domi będzie miał spory doping.
Szczęściem było to, że mieliśmy już bilety i ok. 22 udało nam się przecisnąć za barierki. Po wejściu i pozbyciu się kurtek poszliśmy najpierw na piętro, gdzie leciały pyszne breakbity. Sala była wielkości dużej sali w Sfinksie, więc całkiem spora. Rozbrykani wróciliśmy na dół gdzie ludzie zaczynali się powoli bawić. Główna sala, była przeogromna (klub jest ponoć na około 1000 osób). Pierwszy zagrał Pablo C, następny był Cuba, Domi (nasz finalista z 3city), Milo i jeszcze jakiś dj którego już nie słyszałem, bo nabierałem sił na chilloucie. Poziom był bardzo wysoki i według mnie bardzo wyrównany. Gdyby nie to, że przy oddawaniu głosu sugerowałem się tym, że Domi jest z trójmiasta, to bym miał poważny problem. Wszystkim należą się gartulacje, a największe wygranemu... The winner is... Domi! Nasz doping chyba był skuteczny :)
Wspomniałem o chilloucie - no więc był, ale brakowało mu jakiegoś ciekawego oświetlenia - małe, punktowe, czerwone lampki byłyby w sam raz... Świetnie zagrała Novika - po tym co prezentuje jako MC nie spodziewałem się takiego fajnego secika. Miło było posłuchać tego co miała do zaprezentowania wylegując się na mięciutkich pufach.
Główna gwiazda - Paul Harris z Dirty Vegas troszkę mnie rozczarował. Szczerze mówiąc młodzi dje zagrali lepiej jak dla mnie. Po kilku smętnych kawałkach stwierdziłem, że najwyższy czas na drum and bass :) Udałem się na górę i tam już spędziłem prawie całą resztę nocy. Około 5.30 chwilę zabawiłem na dole i tu było już lepiej, ale jeszcze nie to czego oczekiwałem od gwiazdy tego kalibru. Górna sala z połamanymi bitami zakończyła swoją działalność ok. 6 fantastycznymi breakami i 2stepami które o tej porze dodały niesamowicie energii.
Następnie ja, Evvil i Fetinka pojechaliśmy na after, na który zaprosiła nas poznana na imprezie dziewczyna o pseudonimie Mili :) Nie dość, że specjalnie po nas wysłali auto pod klub, bo wcześniej się nie zmieściliśmy, to jeszcze gdy już stwierdziliśmy, że najwyższy czas wracać - odstawili nas autkiem do hotelu :) Poznańska gościnność...
Warto poruszyć jeszcze kilka spraw takich jak np. to że wśród tych wszystkich ludzi - a było ich jak już wcześniej wspomniałem około tysiąca nie spotkałem żadnych osób których bym nie chciał tam widzieć. A więc pełna selekcja, jakiej nasze kluby mogą pozazdrościć. Pełna kultura - co chwile ktoś się uśmiechał do mnie, proponował napój, przepraszał za poszturchnięcie. To było coś fantastycznego! Ochroniarze chyba byli z jakiejś agencji - garniturek, słuchaweczka w uchu etc. To też by się u nas przydało, zamiast jakiś głąbów w dresach na bramce. Kibelki były co jakiś czas w miarę czyszczone, tak by nie było w nich wody po kostki. Po salach chodziły osoby zbierające puste butelki i inne śmiecie, więc nie przewracaliśmy się o potłuczone szkło. Na sam koniec ok. 6 pojawiły się osoby z kartonami mandarynek. Chodziły i dawały się bawiącym ludziom. Mmmm nie ma nic lepszego nad ranem jak soczysta mandarynka - gratuluje świetnego pomysłu. To plusy... Minusy zaś to dość drogo w barze - puszka
Mirindy 4zł, woda w butelce 0,5 - 5zł etc. Oraz dość spory minus dla organizatora, to to że kupony do głosowania na Dja który ma polecieć do USA, podczas imprezy walały się wszędzie. Teoretycznie więc gdybym chciał to mógłbym spokojnie oddać 10 głosów na jednego DJa... Ale mankament ten został już zauważony i podczas eliminacji w Mechaniku, oraz podczas półfinałów w Sfinksie.
Eskulap? Naprawdę polecam ten klub! Jak dla mnie jedna z lepszych imprez w życiu. Myślę, że w wakacje, ponownie tam zajrzę. Bo warto... Cały wyjazd był udany i to w szczególności dzięki tym z którymi tam pojechałem :)

Astro

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team