login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2004-03-19 Enzym:

Na początek kilka faktów:
-godzina 20:00
-temperatura waha się w granicach 6-10 stopni Celsjusza
-wilgotność w normie :) ...
...a ja wraz z MeeD’em i grupą znajomych, z uśmiechami na twarzach czekamy przed sopockim Enzymem na pojawienie się kogoś, dzięki któremu dostaniemy się do środka.
Po jakiś piętnastu minutach udaje nam się wejść, a tam co....ciemno :)
Do godziny 21:00 spędziliśmy czas raczej na kwestiach organizacyjnych. Czas leciał nie ubłaganie aż w końcu okazało się że imprezę czas zacząć-pojawiają się pierwsze osoby gotowe przyjąć na swą potylice, zmasowany atak syntetycznych dźwięków. Całe zajście tego wieczoru, zaczęło się od pojawienia za sterami duetu Audio Freakz czyli MeeD’a i mojej skromnej osoby. Po upływie kilkunastu minut(oraz co za tym idzie kilku płyt) patrząc na publiczność-jak na razie składającą się z kilkunastu osób-odniosłem wrażenie że czegoś im brakuje, lub potrzebują jakiegoś impulsu. Więc my ten impuls zorganizowaliśmy i zaczęliśmy, że się tak wyrażę „grać z grubej rury” ,co przyniosło natychmiastowy efekt.
Z biegiem kolejnych minut, zauważyłem że klub zaczyna napełniać się coraz to większą ilością osób. Wszystko szło zgodnie z planem ale...po jakimś czasie zaczęły się malutkie problemy z nagłośnieniem, co miało dość znaczny wpływ na efekt ogólny. Co do samego secika wymienionych wyżej „wariatów” (hehe), musze być krytyczny- był całkiem porywający aczkolwiek nie był to szczyt naszych możliwości. Małe problemy przy przejściach(spowodowane brakiem odsłuchu), które w końcu udało się zredukować do minimum. W skrócie tłum otrzymał od nas sporą dawkę dźwięku ze stajni DSCI4 ; oraz całą masę znanych wszystkim „hiciorów” . :)
Zaraz po nas za sterami miał stanąć Maku, ale niestety nie dojechał i musieliśmy radzić sobie sami. W krucjacie przeciwko ciszy i spokojowi, ramię w ramię stanął z nami RE-tro (nowy członek formacji BassFlow), z którego pomocą zafundowaliśmy wszystkim godzinnego seta techstepowego. Przez tą ostatnią godzinę udało się nam rozbujać tłum do stopnia w którym zadowoleni, bez problemu oddaliśmy „centrum dowodzenia” w ręce SUB’a- który zaczął regularną siekankę w swoim stylu. Tłum szalał. Przechodząc między ludźmi, widziałem tylko uśmiechnięte twarze, porwane w rytm niesionego zewsząd „technicznego” brzmienia. Choć wiedziałem że drum’n’bass’owa część imprezy generalnie została przyjęta pozytywnie, dopiero teraz dostrzegłem i zrozumiałem czego „im” brakowało. Po krótkim odpoczynku przy barze, oraz po wypiciu kilku piwek z lekkim żalem udaliśmy się na dworzec a stamtąd do pewnego gdańskiego klubu.....ale to już zupełnie inna historia.

Sumując uważam ten wieczór za udany....nie potrafię powiedzieć dlaczego ale był on jakiś inny. Już teraz czekam na przyszły miesiąc.

Adi

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team