login: hasło:
Nie masz konta ? Załóż je!

Relacje z imprez

2005-07-16 Centrum Artystyczne M25 - Warszawa: Pure Underground 2005

Hmm, trudno opisać tą imprezę - mam wobec niej mieszane uczucia.
Z jednej strony zajebista muzyka, z drugiej kiepska organizacja. Tak sobie teraz myślę, że mieli rację ci co twierdzili, że przeniesienie tej imprezy do stolicy to wielki błąd. Zniszczyło to całą "festiwalową" atmosferę znaną uczestnikom z poprzednich lat. Widać było, że tym razem organizatorom zależało przede wszystkim na kasie (ale chyba więcej niż 500 osób płacących się nie przewinęło więc myślę, że za bardzo do przodu nie byli).

Teraz konkrety ale, jako że wolę najpierw pomarudzić, zacznijmy od minusów ;)
Miejsce.
Niby dawne Fabryki Waryńskiego ale w porównaniu do poprzednich Pure Underground powierzchnia zmniejszyła się kilkukrotnie. Może na jakieś pomniejsze imprezki obiekt jest ok ale na takie "pół-openy" ;) się raczej nie nadaje. Przy scenie drumowej nie dało się w sumie skakać dłużej niż kilka minut. Powierzchnia wysypana była jakimś grubym gruzem, na którym skacząc można sobie było prędzej nogę zwichnąć niż się naprawdę pobawić. Toteż w tym miejscu przez cała imprezę naprawdę niewiele osób przebywało.
Organizacja.
Prawdę mówiąc to chyba najsłabsza strona imprezy. Polska scena prawie nie zaistniała jako Polska, ponieważ anglicy stwierdzili, że jest to ich sprzęt i nie oddadzą "pałeczki". Przez to line-up posypał się kompletnie i z oczekiwanych Polaków zagrała ich mała grupka, której na własną rękę udało się z nimi dogadać! Sic!!
Wszędzie, gdzie okiem sięgnąć, można było zobaczyć ochronę, która była aż tak "aktywna", że co poniektórym "bardziej zrobionym", według nich, osobnikom trzepała kieszenie, a przy znalezieniu czegokolwiek taki delikwent miał do wyboru wykupić się lub zostać troskliwie odebrany przez policję. Wiadomo więc jaki był wybór i jak w ten sposób się niektórzy dorobili.

No dobra, czas na plusy.
Muza i nagłośnienie to mocne strony imprezy. Widać było, że angole mają niezłą zabawę z tego grania, a naprawdę dawali dobrze. Wszyscy włącznie z gwiazdami pierwszego sortu jak i pomniejszymi naprawdę dali z siebie wszystko i kilkukrotnie co poniektóre kawałki powaliły mnie na glebę :). Zwłaszcza w niedzielę rano żal mi było opuszczać teren imprezy, jako że miałem pociąg o 8.

Może następnym razem (jeśli takowy się zdarzy) organizatorzy nastawią się bardziej na tworzenie czegoś, co będą długo ludzie pamiętać, a nie na zarobienie kilku groszy na gwiazdach techno-acidowych.

Mario

Powrót do relacji
Hosting, Polityka prywatności, Współpraca, Reklama © 1999-2020 DrugStore Team